sobota, 7 grudnia 2019

Moje sfeminizowane #SpotifyWrapped

Grudzień jest miesiącem pełnym podsumowań dotyczących mijającego roku. Jest wiele aplikacji, które oferują użytkownikom możliwość obejrzenia jak mijał im dany rok. Jedną z nich jest Spotify, które jako pierwsze prześledziłem. Nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że moim artystą w 2019 roku jest Lady Gaga. To moja największa idolka.
Tegoroczne podsumowanie Spotify Wrapped posiada świetnie graficznie przedstawione dane, na temat naszej muzyki. W moim przypadku przesłuchałem wykonawców z ponad 57 krajów. Kosmopolityzm pełną gębą ;)
Na czele moich ulubionych gatunków stoją pop i Eurowizja. Też nie jest to dla mnie żadnym szokiem. Bardziej ciekawi mnie, że znajduje się tu polski hip-hop i australijski pop. Nie słucham zbytnio hip-hopu, więc nie wiem, czemu jest on na piątym miejscu w przypadku moich gatunków.
Oprócz Lady Gagi, słuchałem też Taylor Swift i Billie Eilish. Wśród eurowizyjnych akcentów, na czwartym i piątym miejscu mam Ruth Lorenzo (Hiszpania 2014) i Katie Miller-Heidke (tegoroczna Australia). Moje gusta muzyczne znacznie bardziej preferują kobiecy wokal.
Na liście moich 20 najczęściej słuchanych piosenek jest dużo nietypowych propozycji. Widać sporo Eurowizji, a jednocześnie coś mało mojej kochanej Gagi. Zobaczcie sami:
20. Sarah McTernan - 22
19. Taylor Swift i Brendon Urie - ME!
18. Novi Fosili - Ja Sam Za Ples
17. Lady Gaga i Beyonce - Telephone
16. Indila - Tourner Dans Le Vide
15. Simone Battle - He Likes Boys
14. Selena Gomez - Back To You
13. MARUV - Siren Song
12. Pollaponk - No Prejudice
11. Duncan Laurence - Arcade
10. S!sters - Sister
9. Taylor Swift - You Need To Calm Down
8. Lady Gaga - John Wayne
7. Lady Gaga - Gypsy
6. Ruth Lorenzo - Dancing in the Rain
no, a top 5 widać na obrazku wyżej :)
Słuchałem muzyki przez prawie 11 dni. Nie mogę się doczekać innych podsumowań okołonoworocznych, bo zawsze obfitują w najróżniejsze ciekawe rzeczy.
.
A wczoraj na Mikołajki byłem w Wyrku ;)

piątek, 6 grudnia 2019

Kontrowersje wokół radnego PiS

W powiecie łęczyńskim, w radzie zasiada p. Arkadiusz Onyszko, znany w mieście jako były trener bramkarzy Górnika Łęczna. W aktualnym wydaniu Wspólnoty Łęczyńskiej nr 49 (210) 3-9 grudnia 2019 pojawił się artykuł "Rada Powiatu wreszcie zajmie się meldunkiem radnego Onyszki".
W artykule pojawiły się informacje od mieszkańców Jaszczowa (w którym radny był zameldowany przed wyborami u przyszłego starosty i szefa powiatowych struktur PiS - Krzysztofa Niewiadomskiego). Przed wyborami deklarował, że mieszka na terenie miejscowości, a mieszkańcy twierdzą, że nikt go tam nigdy nie widział.
Radny powiatu musi zamieszkiwać na terenie powiatu. Meldunek nie upoważnia kogoś do bycia wybieralnym, a pan Onyszko mieszka w Warszawie.
Dodatkowo, ciekawym faktem do zanotowania jest to, że Jaszczów leży w gminie Milejów, wówczas gdy p. Onyszko kandydował z zupełnie innego okręgu - w gminie Łęczna. Tak rzecze Państwowa Komisja Wyborcza.
Oburzeni tym są również radni, którzy nazywają to wszystko oszustwem wyborczym.
Czy w takim razie nagina się prawo specjalnie pod kandydatów PiS? Czy tak wygląda demokracja w cywilizowanym państwie europejskim?
Radny na najbliższej sesji rady powiatu, która odbędzie się 10 grudnia o 12:00 ma się odnieść do całej tej sytuacji. Niemniej jednak, czy jest się do czego odnosić?

czwartek, 5 grudnia 2019

Myśl o Stanach Zjednoczonych Europy

Ostatnio zacząłem rozmyślać na temat powstania paneuropejskiego superpaństwa, które liczyłoby się znacznie bardziej na arenie międzynarodowej. Chodzi mi o połączenie państw członkowskich UE w jednego, najważniejszego uczestnika stosunków międzynarodowych. Jeśli chodzi o federalizację, to początkowo widać coraz większą chęć wśród większości tychże państw.
Widzę w tej idei zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty.
Wiele znanych osobistości, m.in. Napoleon Bonaparte, czy Victor Hugo mówiło o Stanach Zjednoczonych Europy. Ten pierwszy zresztą mówił o tym następująco:
A zatem dla Europy podzielonej pomiędzy narodowości swobodnie tworzone oraz wolnej wewnętrznie, osiągnięcie pokoju między państwami byłoby łatwiejsze i mogłyby wówczas powstać Stany Zjednoczone Europy
O jednej Europie marzył także Winston Churchill, który odważnie stwierdził, że będzie ona źródłem radości i życia wartego przeżycia dla setek milionów osób.
Wyobraźmy sobie, że w obrębie jednego obszaru mamy mnóstwo rozwiniętych i rozwijających się uczestników międzynarodowego życia społecznego i gospodarczego. Dzisiaj mamy okazję być świadkami tego jak bezproblemowo przekraczamy granice państw (jak np. polsko-niemiecką), a coraz więcej członków UE ma jedną, wspólną, silną i stabilną walutę.
Euro zapewnia nam znaczną poprawę stabilności gospodarczej, a jednocześnie pozytywnie wpływa na wzrost gospodarczy i pokazuje jaki Europa ma udział w światowej ekonomii.
Większość państw z najwyższymi wskaźnikami rozwoju społecznego leży w Europie, ale niekoniecznie na terenie Unii. Scalenie wysoko rozwiniętych aktorów stosunków międzynarodowych w jedną komórkę przyniosłoby wiele pozytywnych efektów dla społeczeństw ich zamieszkujących.
Doskonałym przykładem jest Estonia - państwo wysokozaawansowane, możliwe, że najbardziej ze wszystkich byłych leżących w bloku wschodnim. W czym stanowią wzór? W cyfryzacji. W Estonii dostęp do internetu jest prawem człowieka wpisanym do konstytucji. Rozwinięta e-administracja przyczynia się do ułatwienia życia w wielu aspektach, takich jak założenie firmy, elektroniczne recepty, czy głosowanie w wyborach. Głos w wyborach oddany przez internet sprawia, że dodatkowo rośnie nam frekwencja, co zachęca ludzi do uczestniczenia w życiu politycznym.
Nie tylko Estonia jest tutaj doskonała. Każde państwo członkowskie ma swój własny potencjał.
Do tego dochodzą kwestie wspólnego podejścia do redukcji nierówności ekonomicznych, które nadal panują między dawnym blokiem wschodnim, a "zachodem", oraz wspólną polityką odnośnie klimatu m.in. poprzez zakończenie ery plastiku od 2021 roku. Łatwiej będzie wesprzeć działania na rzecz ochrony środowiska, gdy do dyskusji wchodzi mocarstwo, które najwięcej działa w tej kwestii.
Niemniej jednak wizja jednej Europy jest na dzień dzisiejszy zanadto utopijna. Nie sądzę byśmy byli na takim etapie rozwoju myśli kosmopolitycznej.
Przede wszystkim pozostaje nam część państw sceptyczna do takiej koncepcji.

Podsumowując, Zjednoczona Europa jako państwo jest ideą realną, ale nie na dzisiejsze czasy. Wzbudza to w ludziach jeszcze zbyt wielką niechęć. Niemniej jednak warto liczyć na rozwój sytuacji w tym kierunku.
Stanowimy wzór dla świata odnośnie edukacji, rozwoju technologii, nowoczesnej kultury i o dostępie do niej, demokracji, wolności i obrony praw jednostki. Wspólnie jesteśmy w stanie więcej.
Źródła:
1 2 3 4 5 6 7 8

wtorek, 3 grudnia 2019

Eutanazja - prawo do godnej śmierci?

Do napisania tego posta nakłonił mnie tweet posłanki Beaty Maciejewskiej odnośnie eutanazji. Pod spodem dwa komentarze odnośnie jej słów, które oddają pewien sposób myślenia, o takich trudnych sprawach moralnych. Eutanazja to z greki "dobra śmierć". Jest to skrócenie bólu i cierpienia dla tej osoby, która jest nieuleczalnie chora, ale na jej własne życzenie. Zatem, jeśli ktoś wie, że czeka go nieunikniona śmierć, prosi o jej wykonanie. Eutanazja jest legalna w kilku państwach, m.in. Belgii, Japonii, czy Holandii. W Polsce nie jest.
Chcę powiedzieć, że ten rodzaj śmierci nie jest żadnym "nazizmem". Dlaczego mamy skazywać kogoś na cierpienie do końca jego dni, gdy ten chce odejść "godnie"? Nikogo do tego się nie zmusza, ani nie zachęca. Dokonuje się tego tylko i wyłącznie na wniosek cierpiącego, lub jego najbliższych. Nigdy też żadne dziecko nie będzie namawiało swoich rodziców na śmierć na życzenie w ramach "zemsty" - takie myślenie jest zbyt proste i za mało inteligentne w dyskusji na tak poważny temat.
Dlaczego w wielu osobach eutanazja budzi aż tak mocną niechęć? Rozumiem dylematy moralne, bo rzeczywiście warto zastanowić się nad tym, co o czymś myślimy.
Niemniej jednak, czy aby na pewno lepiej jest patrzeć jak ktoś cierpi na twoich oczach i zmuszać go do dłuższej agonii, wówczas gdy on tego nie chce? Prawo do eutanazji powinno być prawem człowieka, bo to jest wybór. Nie jest to błyskawiczna decyzja, która polega na tym, że "chcę umrzeć - dobrze, za pół godziny pana uśmiercimy". To nigdy tak nie będzie. To wszystko musi być przemyślane, bo to też nie wygląda tak, że lekarze uśmiercą kogoś za to, że złamał nogę.
Nikt kto chce takiego prawa nie jest barbarzyńcą.

niedziela, 1 grudnia 2019

Wolne Sądy

Dzisiaj w całej Polsce odbyły się protesty w obronie niezawisłości sądów. Pomimo mrozu, tutaj w Lublinie zebrało się mnóstwo ludzi, którzy chcieli okazać niezadowolenie z tego co dzieje się w naszym domu, naszym państwie.
Zwróćmy społeczeństwu wymiar sprawiedliwości. Nie upolityczniajmy go! Polska to nasz kraj!
Protestowaliśmy wobec represji stosowanych na niezależnych sędziach, przeciwko politycznej kontroli nad sądami, żądamy przywrócenia sędziego Pawła Juszczyszyna i wykonania wyroku dokonanego przez TSUE. Organizatorem ogólnopolskich zgromadzeń jest "Iustitia".
Frekwencja dopisała również wśród młodszej części społeczeństwa.
Na zakończenie zgromadzeni wyjęli telefony i zaczęli puszczać światło.

piątek, 29 listopada 2019

Black Friday

Czy wiecie, że przemysł modowy wytwarza 10% światowej produkcji dwutlenku węgla? A wiecie, że jest drugim największym konsumentem światowych zasobów wody, prawie 90% śmieci na wybrzeżach mórz i oceanów to tekstylia, a pracownicy szyjący nam markowe ubrania, żyją za ok. dolara dziennie? Dzisiaj mamy Black Friday - święto konsumpcjonizmu. Wspólnie z Extinction Rebellion Lublin pokazaliśmy co myślimy o tym wszystkim.
Postanowiłem zrobić oryginalny "transparent" ze starej papierowej torby na zakupy (świetny symbol do dzisiejszego wydarzenia) i napisałem na niej po angielsku, że żyjemy w materialnym świecie. Niemniej jednak większość haseł była ciekawa w odbiorze.
Chodziliśmy po lubelskich centrach konsumpcjonizmu i rozdawaliśmy ulotki informacyjne. Byli z nami fotografowie i dziennikarze Dziennika Wschodniego (z którego udzieliłem krótki wywiad) i Kuriera Lubelskiego.
Cieszę się, że znalazła się garstka ludzi, która po spotkaniu z nami zatrzymała się na chwilę i posłuchała co mamy do powiedzenia, widzieliśmy po niektórych naprawdę wielkie zainteresowanie i sympatię. Dobrze, że mamy okazję działać i zmieniać naszą planetę na lepsze.

100 tysięcy!

Nie mogę w to uwierzyć. Cztery lata prowadzenia bloga, z praktycznie zerową aktywnością między sierpniem 2017, a czerwcem 2018. No i mamy to! Mamy 100 tysięcy wyświetleń. Dla mnie jest to po prostu niesamowite, że udało mi się przekroczyć ten wysoki próg. Przykładowo; żeby móc kandydować na prezydenta Polski, trzeba uprzednio zebrać tyle podpisów poparcia. Mam nadzieję, że niedługo dobiję do miliona, ale jeszcze przede mną sporo pracy.
Widziałem, że liczba wyświetleń zbliża się do tej wyjątkowej granicy. Nie wiedziałem jednak, że nastąpi to tak szybko. Jeszcze 3 dni temu zastanawiałem się nad tym, czy uda mi się tego dokonać przed końcem roku i dekady zarazem. Niemniej jednak wczoraj mój ostatni post o cukrzycy dostał się na stronę główną wykopu, co znacznie wszystko przyspieszyło. Dzisiaj, 29 listopada oficjalnie się to stało. Jestem z tego naprawdę dumny. Dla mnie jest to krok milowy.
Ciężko mi naprawdę opisać emocje jakie mi towarzyszą. Dziękuję wszystkim odwiedzającym!

środa, 27 listopada 2019

Z igłą 24/7 - Cukrzyca oczami cukrzyka

Niewiele ponad miesiąc dzieli mnie od tego, by moja choroba była ze mną piętnaście lat. Praktycznie nie pamiętam mojego życia bez niej, bo w chwili wykrycia miałem 4 lata i 4 miesiące. Małe dziecko musiało się z czasem uczyć jak o siebie dbać. Minęły dwa lata od zachorowania, a ja już otrzymałem pompę insulinową dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Do dzisiaj korzystam z takiego urządzenia, ale jest to już moja trzecia z kolei. Do napisania tego posta zachęciła mnie nieprzyjemna sytuacja w pociągu, którym jechałem w niedzielę do Lublina. Na początku trasy odkryłem, że wkłucie nie działa i trzeba je wymienić. Musiałem robić to w nieco trudnych warunkach, ale mi się udało. Poczułem wtedy ulgę
Wiecie, że pierwszy raz zmieniłem sobie sam wkłucie w wieku ok. 15 lat? Bardzo bałem się wbić sobie igłę pod skórę. Nie mogłem się przemóc, przez pół godziny trzymałem wszystko nad skórą. Ostatecznie ruszyła mną drastyczna myśl, że zasługuję na ból i po chwili wszystko znalazło się na swoim miejscu. Na ogół to wszyscy, od rodziców po pielęgniarki na oddziale, mnie instruowali, że trzeba to zrobić zamaszystym ruchem. Ja niestety tak nie potrafię. Preferuję zrobić to powoli, aczkolwiek starannie. Z perspektywy drugiej osoby wszystko jest zgoła inne. Do niedawna miałem serter (urządzenie, do którego wkładało się wkłucie i wbijało się je błyskawicznie), ale gdzieś go zgubiłem i znowu muszę radzić sobie ręcznie.
Najbardziej zależało mi na opisaniu jak się czuję przy hiper i hipoglikemii. Będzie to ciężkie do opisania, a i tak wiadomym jest to, że każdy człowiek jest inny i wszystko odczuwa inaczej.
Niedocukrzenie - poziom cukru we krwi mniejszy niż 70 mg/dl - nieprzyjemne uczucie, a do tego ten stan może doprowadzić do omdlenia, które może zakończyć się śmiercią. Jak to wygląda w mojej skórze?

  • Prawie zawsze czuję to w nogach. Robią się wtedy jak z waty i mogą drżeć. 
  • Intensywnie się pocę. Jest mi wtedy bardzo zimno. 
  • Mocny apetyt. Czasami przy niedocukrzeniu potrafiłem wypić szklankę mleka, zjeść 4 kanapki, jabłko, zupę z garnka i wiele innych rzeczy jednocześnie
  • Ogólnie, jestem osłabiony.
Rzadko zdarzyło mi się zemdleć z powodu niskiego cukru. Ba. Zdarzyło mi się to dwa razy w życiu. Pierwszy raz w przedszkolu, a drugi pół roku temu. Wtedy odczuwałem odlatywanie i ogromny chłód (mówię o tym majowym omdleniu, tego przedszkolnego nie pamiętam), a do tego zachowywałem się jakbym był pijany, zataczałem się, aż ostatecznie usiadłem i straciłem przytomność.

Hiperglikemia - ten stan jest jeszcze bardziej paskudny, bo czuję go mocniej. Jak cukier przekracza 200 mg/dl to mamy problem. Przy wysokim poziomie glukozy we krwi odczuwam znacznie więcej objawów.

  • Częściej chodzę do toalety
  • Bardzo chce mi się pić, czasami mam po prostu sucho w gardle.
  • Boli mnie brzuch, czuję mdłości, ale prawie nigdy nie wymiotuję.
  • Jestem potwornie zmęczony. Jestem w stanie odłożyć wszystko czym się zajmuję, by po prosu odpocząć. Moje ciało wtedy odczuwa wewnętrzny ból, który ja (po swojemu, oczywiście) porównuję to, z przymrużeniem oka, do gnicia. 
  • Ten objaw wydaje mi się dziwny, nie wiem czy ktokolwiek taki ma, ale się nim "pochwalę". Otóż, za każdym razem gdy cukier jest bardzo wysoki (więcej niż 300 mg/dl), czuję taki chemiczny zapach zbliżony do zapachu insuliny.
Jak wkłucie już nie spełnia dobrze swojej roli i towarzyszy temu wysoki cukier, należy je wymienić. Za każdym razem nachodzi mnie stres, bo boję się, że źle je włożę i tego nie zauważę. Niemniej jednak, jak prawidłowo się wkłuję to zaczynam czuć ogromną ulgę. Takie uczucie porównywalne do motylków w brzuchu, albo do głębszego oddechu po długim nurkowaniu pod wodą.
Z cukrzycowego archiwum
Najniższy cukier jaki miałem w życiu oscylował wokół 12 mg/dl (nie pamiętam tego dokładnie, ale wiem, że był powyżej 10). Najwyższy zaś, to osobna bajka. Wielokrotnie miałem ponad 500, ale 600 to już co najwyżej przy wykryciu. 
Mierzenie cukru i wbijanie igły wiele osób przyprawia o zimne poty, a ja powiem szczerze, że się przyzwyczaiłem do obecności wszelakich ostrzy w moim ciele. Pobieranie krwi to dla mnie czysta formalność, a kłucie w palec to już raczej element mojego życia, który nie sprawia mi bólu.
Strasznie mnie denerwuje gdy ludzie pytają się mnie o moją pompę insulinową, albo glukometr. "Co to jest?" Z jednej strony rozumiem ciekawość i dobrze, że ktoś jest zainteresowany drugim człowiekiem, ale z drugiej, mówiłem to wielu osobom przez całe życie i dla mnie to już jest strasznie żmudne.
Pompa insulinowa przyprawiała mnie o wiele łez. Gdy coś nie wychodziło z wbiciem i cukry rosły zamiast spadać płakałem i mówiłem, że życie jest niesprawiedliwe. Nawet jak trenowałem to byłem wściekły, że czasami zdarzało się, że glukoza była za wysoka, mimo że przed treningiem była w normie.
Życie z cukrzycą to też życie w cywilizacyjnym świecie. W razie jakiejś katastrofy na skalę globalną, albo podczas jakiegoś wypadku, w którym wymagana będzie umiejętność przetrwania przez dłuższy czas, to wiem, że zginąłbym na samym początku z braku insuliny.
Cukrzyca to przewlekła choroba, która może i nieco ogranicza życie, ale nadal można czerpać z niego radość. To nie jest tak, że np. nie jem słodyczy. Jak zjem, załóżmy, że ciastko, to po prostu podaję na nie insulinę i mogę potem np. wyjść potańczyć na parkiet, albo pojeździć 30 km na rowerze. Żyję, tak jak chcę żyć. Jak każdemu zdarzają mi się chwilę słabości.

niedziela, 24 listopada 2019

Polska dokonała niemożliwego

Wczoraj i dziś byłem wolontariuszem na Eurowizji Junior w Gliwicach. Przez kilka godzin przed rozpoczęciem show pomagałem widzom poruszać się po arenie. Dzisiaj stałem na dworze i kierowałem ludzi do odpowiednich wejść, niektórzy prosili mnie o zrobienie im zdjęć, co też z chęcią czyniłem. Do tego przed bramkami pytano nas o to, w której kolejce trzeba stanąć. Mieliśmy dużo roboty, ale czułem satysfakcję, że niosę pomoc.
Wczoraj było lżej, bo był to finał dla jurorów, na który również sprzedawano bilety. Dawało to przedsmak dzisiejszego. Rozdawaliśmy flagi. Wolontariuszy porozstawiano po całej arenie.
W trakcie głosowania i ostateczne wyniki jury. Podczas televotingu nie robiłem zdjęć, bo wolałem się skupić na wyniku.
Tak wyglądała scena. Przed występami. Po całej arenie poruszałem się ze specjalną akredytacją, na której miałem napisane gdzie mam dostęp.
Odnośnie całej Eurowizji. Polska udowodniła, że jest w stanie zrobić świetną imprezę, scena dorównywała tym z dorosłej wersji konkursu. Pocztówki były genialne, a co do piosenek, to było widać znacznie lepszy poziom niż w zeszłym roku.
Viki Gabor pobiła dwa rekordy. Największą liczbę punktów i największą przewagę nad drugim miejscem. Do tego Polska była pierwszym państwem, które wygrało konkurs dwa razy z rzędu. Widziałem na żywo zwycięstwo naszego kraju. To było niezapomniane przeżycie i niesamowite doświadczenie. Naprawdę nie mogę uwierzyć w to jaki ten dzień był niezwykły.
Z piosenek największe wrażenie wywarły na mnie (poza Polską): Francja (moje pierwsze miejsce w tym roku), Włochy, Malta, Irlandia, Hiszpania i Białoruś. Przykre, że Malta była ostatnia. Nie zasłużyła. Była moim zdaniem jedną z lepszych tegorocznych propozycji.
Do teraz czuję emocje związane z tym wolontariatem. Poznałem na nim wielu niesamowitych ludzi. Szkoda, że wszystko już się skończyło. 

piątek, 22 listopada 2019

Wstyd dla Polski


Pawłowicz i Piotrowicz w TK, posłowie PiS w KRS, bo po prostu przegłosowali samych siebie, a do tego dochodzi posłanka PiS, która przy włączonych mikrofonach, na oczach całego sejmu powiedziała, że głosowanie "trzeba anulować, bo przegramy".
Zatrważające.
Głosowanie zostało anulowane, bo na sali zabrakło kilku posłów PiS. Ci zaczęli natychmiastowo wracać.
Co się dzieje z Polską, co się dzieje z demokracją? Tak nie może być. To jest kpina z obywateli, to jest kpina z państwa prawa, to jest po prostu najstraszniejszy koszmar. Taka wola wyborców dobrej zmiany, ale czy naprawdę chcemy, by Polska stała się państwem PiS? Prawo w rękach rządów bezprawia wzbudza dreszcze. Najbliższe cztery lata to obawa, czy Polska jeszcze wróci do normalności. Aktualnie jesteśmy w rzeczywistości jak na Białorusi.

środa, 20 listopada 2019

W opozycji do opozycji #okboomer

Dyskusja pomiędzy dwoma dziennikarzami Gazety Wyborczej. Odnośnie tego screenshota, warto zwrócić uwagę na ostatnie słowa: "to ja pamiętam z czasów komuny, Ty nie. A szkoda". Starsi ludzie często mają tendencje do mówienia młodszym, że kiedyś to było inaczej. Naprawdę to coś złego, że ludzie nie pamiętają komuny? Przecież takich ludzi będzie z roku na rok coraz więcej. Ba! Będą mieli coraz więcej do powiedzenia. Pokolenia przemijają. My też kiedyś przecież będziemy starzy.
Jeśli chodzi o hashtag, który umieściłem w tytule, pasuje co nieco do tematu, który poruszam. Jest to najnowszy, trendujący mem. Jest to pewnego rodzaju symbol międzypokoleniowej wojny, która tak naprawdę nigdy się nie kończy. Przykład? Rewolucja obyczajowa z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Na rynek wprowadzono antykoncepcję, zmieniono postawy wobec seksu pozamałżeńskiego, zliberalizowano aborcję, skreślono homoseksualizm z listy chorób. Wiele ruchów było krytykowane przez starszą, mocno konserwatywną część społeczeństwa. To jest jeden ze świeższych przykładów. Ok, boomer dotyczy dialogów, w których ludzie się ze sobą nie zgadzają, bądź gdy nastolatek jest zażenowany wypowiedzią dorosłego.
.
Chcę powiedzieć jeszcze jedną rzecz.
Tomasz Grodzki powiedział, że dla polskich dzieci nie jest ważna ideologia LGBT, tylko dobre szkolnictwo, pediatria, kontynuowanie nauki i możliwości startu zawodowego. O ile zgadzam się z dalszą częścią tego zdania, że te rzeczy są ważne, tak się nie zgadzam z samym jego początkiem. Smuci ogromnie używanie tego samego języka co PiS. LGBT to nie ideologia, to ludzie.
Zobaczcie tego chłopca. On kiedyś borykał się z tym problemem. Zaprzeczał sam sobie, że nie jest inny. Starał się udowodnić wszystkim dookoła, że jest hetero, chociaż wiedział, że tak nie jest. Czytał mnóstwo informacji w internecie, które utwierdzały go w przekonaniu, że to mija. Zaczął słuchać prawicowych polityków, że takiego czegoś nie można akceptować, radykalizował się w tym temacie. Ten chłopak to trzynastoletni ja. Kiedyś wspierałem Korwina i PiS. Dziś dla mnie to żaden wstyd, bo wiem, że się w końcu opamiętałem.
Zastanawiam się, czy p. Grodzki powiedziałby to samo czternastoletniemu Dominikowi z Bieżunia, który popełnił samobójstwo po tym jak był wyzywany.
Bagatelizowanie jest złe. Nauczyciele nic z tym nie robili. To także wina polskiego systemu edukacji. Nauczyciele nie powinni tylko uczyć, ale także reagować na krzywdę.
Czy to tak wiele?

poniedziałek, 18 listopada 2019

Ceremonia

Teatr Śląski w Katowicach - tutaj odbyła się dzisiejsza ceremonia otwarcia Eurowizji Junior. Już przed 15 znalazłem się wśród wolontariuszy.
Musiałem kupić. Chciałem nieco poszaleć.
W Katowicach czuć święta. Przed dworcem stoi wielka choinka, a w centrum stoją już stoiska (co prawda jeszcze nie otwarte, ale powoli widać przygotowania)
Dostałem flagi, później hiszpańską wymieniłem na francuską. Bim Bam Toi to moja ulubiona piosenka w tym roku. Drugie miejsce ma u mnie nasza polska. Pod teatr przyjeżdżały autokary z delegacjami. Machaliśmy im flagami. Dużo osób nas nagrywało. W środku również. Było mnóstwo mediów, także prezes TVP, a razem z nim Jon Ola Sand - główny inspektor wykonawczy Konkursu Piosenki Eurowizji.
Nocne Katowice, tuż po wyjściu.

Na YouTube znajduje się relacja na żywo z całej ceremonii. Po przedstawieniu wszystkich uczestników i po przemowach nastąpiła chwila, gdy wolontariusze wspólnie wbiegli na scenę. Ujęcia te pochodzą właśnie z niej. Link

sobota, 16 listopada 2019

Wolontariusz


Mała porcja zdjęć w bluzie z logiem Eurowizji Junior. Nieco ponad tydzień do wyników, a ja niedługo robię research wszystkich piosenek, bo jak na razie w całości odsluchałem tylko piosenki z Polski i Francji.

piątek, 15 listopada 2019

Koalicja Obywatelska jest niewdzięczna

Zbulwersowanie? Wściekłość? Poczucie niesprawiedliwości? Wszystko mi jedno, ale to co miało miejsce wczoraj w polskiej opinii publicznej mnie po prostu zatrważa.
Koalicja Obywatelska, mieniąca się z dumą jako najsilniejsza siła opozycyjna ma wielu działaczy i sympatyków, którzy po prostu nie doceniają działań Lewicy. KO jest bardzo niewdzięczna. Gdyby nie pakt senacki zaproponowany przez Lewicę to pewnie w senacie wygrałby PiS. Gdyby nie ich głosy w senacie to Grodzki nie byłby marszałkiem. W polityce nie chodzi o antypis, a o merytorykę. Działacze KO chcą nam po prostu dopiec.
Małgorzata Kidawa Błońska powiedziała, że jeśli Lewica zagłosuje tak jak PiS w związku ostatnią dyskusją nt. składek w ZUS, to znaczy, że jest nic nie warta. Czy my znowu kategoryzujemy Polaków?

Dlaczego ktokolwiek ma oburzać się na Lewicę za to, że ma czelność zgadzać się w czymś z partią rządzącą? Lewica to lewica - światopoglądowo i gospodarczo. PiS gospodarczo częściowo zgadza się z naszym programem, ale różnimy się pod względami obyczajowymi. Nigdy nie będziemy w koalicji z PiS, bo po prostu wzajemnie się wykluczamy, ale możemy zgadzać się w niektórych kwestiach. Nie znaczy to jednak, że będziemy sojusznikami.
Pragnę przypomnieć kilka rzeczy z mojego lokalnego podwórka.


  1. PiS i KO w powiecie lubartowskim są w koalicji
  2. PSL jako partia bliska Platformie głosowała razem z PiS ws. strefy wolnej od LGBT w województwie lubelskim. Tylko 3 radnych KO głosowało przeciw, a tymczasem pozostali radni byli nieobecni - w tym Krzysztof Bojarski, który został wybrany z Łęcznej, czyli z mojego miasta! Ich głosy miałyby znaczenie czysto symboliczne, ale jak widać nawet to nie mogło się udać. Odnośnie Bojarskiego - od początku poprzedniej kadencji sejmiku do kwietnia 2018 roku, złożył zaledwie jedną interpelację. Natomiast przez rok od stycznia 2017 do stycznia 2018 zaliczył jedynie 3 merytoryczne wypowiedziŹródło
  3. W samej Łęcznej też jest ciekawie. Są bowiem radni, którzy wybrani z PO, zostali później wybrani z innego komitetu, a ten "inny komitet" zaczął współpracować z PiS. W radzie powiatu radni PiS współpracują z KO, bo sami nie mają większości.
Droga Koalicjo Obywatelska. Hipokryzja nie jest rozwiązaniem na problemy państwa. Skoro takie rzeczy dzieją się w mojej okolicy, to co dopiero by było gdybym zaczął szperać po całej Polsce?! Zebrałoby się tego materiału.
A tak przy okazji, PSL - sojusznik KO w sejmikach, w których rządzą, to partia strasznie konserwatywna i wyznająca wartości podobne do PiS. KO widzi po prostu w Lewicy zagrożenie. Rośnie nam poparcie wśród najmłodszych wyborców, a co za tym idzie, nie przybywa ich wam. Polityka to brudna gra, zdążyłem zauważyć, ale to już jest doprawdy oburzające.
Byłbym w stanie zagłosować na kogokolwiek dobrego, czy to z KO (bo mimo wszystko są tam świetni ludzie, chociażby prof. Grodzki), czy też i z PiS (bo tam też uważam, że znajdą się świetni działacze). Stwierdzenie jakiegokolwiek faktu, że rządzący zrobili coś pożytecznego, spotyka się z dezaprobatą. Niektórzy głosują, bo są "przeciwko komuś". Nie lepiej głosować "za kimś"?
PS
Znowu tutaj przytoczę Łęczną. Rok temu kandydowałem z Lepszej Łęcznej do rady miejskiej, co było dla mnie ogromnym przeżyciem i wiązało się z wieloma emocjami. Mariusz Fijałkowski - szef LŁ ostatnio wstąpił do PiS. I powiem to szczerze, że chociaż PiS nie jest partią, którą darzę sympatią, tak osobę Fijałkowskiego nadal szanuję, bo niemniej jednak jest dla mnie kimś, kto dla Łęcznej stara się zrobić naprawdę wiele. A teraz zwolennicy KO - możecie się na mnie wściekać. Nawet jeśli do senatu głosowałem na Jacka Burego. 
Moje serce nadal jest za Lewicą.

czwartek, 14 listopada 2019

Znowu w Gliwicach

Wczoraj wyjechałem z Lublina do Dęblina, a stamtąd bezpośrednio do Gliwic. Już na miejscu spotkała mnie niemiła niespodzianka, bo opóźnienie wyniosło 80, a potem 90 minut. Niemniej jednak darmowe wi-fi w pociągu (po raz pierwszy z czegoś takiego korzystałem, a PKP jeżdżę od dziecka) mi to wynagrodziło. Dzisiaj z moją kuzynką wybraliśmy się najpierw pod Arenę, a potem, wracając, zaszliśmy do parku, bo zaciekawiły mnie atrakcje. Zdjęcia jej autorstwa.

Nie wiem na jak długo tu zostanę.