Czwarty dzień niepalenia. Jest łatwiej niż w poniedziałek. Wręcz za łatwo, rzekłbym. Zdarzają się te delikatne napady głodu nikotynowego, ale szybko mijają. Pomagają mi głównie spacery (och, jak przyjemnie jest połazić i czuć wiosenne zapachy), mapki Google, artykuły z Wikipedii, bezcukrowa cola oraz quizy. Dzisiaj byłem z współlokatorem w naszej pobliskiej restauracji z kuchnią uzbecką.
Wczoraj natomiast w nagrodę za starania kupiłem sobie czekoladę bąbelkową. Czekałem na moją pierwszą profesjonalną debatę oksfordzką na mojej uczelni, którą moja drużyna niestety przegrała, ale wyszedłem z niej jako najlepszy mówca. Mam nadzieję na więcej takich wydarzeń, ale to już raczej zadanie na przyszły rok akademicki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz