 |
Dzisiejszy spacer obok Dworku Białoprądnickiego
|
Wczoraj byłem nieco markotny. Być może przez pogodę, która była jak pod psem. Być może przez refleksje nad przemijaniem i brakiem chęci do ruszenia tyłka z mieszkania. Dzisiaj było natomiast ciepło i słonecznie po mniej więcej tygodniu szarówy. Przespacerowałem się na Prądnik Biały i z powrotem, a pod wieczór poszedłem ze współlokatorem do centrum handlowego, żeby mu potowarzyszyć w zakupach. Mijaliśmy przypadkiem ogrodowe zabawkowe domki i inne akcesoria dla dzieci wystawione na ulicy. Przez moment je oglądaliśmy, śmiejąc się, że moglibyśmy takie kupić i umieścić w salonie, żeby kotki miały się gdzie bawić. Podobnie z piaskownicą, z której moglibyśmy zrobić kuwetę. Myślę, że ten tydzień aż do soboty nie będzie szczególnie ciekawy.
Zapomniałem się pochwalić jaką pandzioszkę zrobioną własnoręcznie z modeliny dostałem w sobotę w prezencie. Odpadło jej uszko, ale według mnie dodaje jej to uroku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz