Hubert Znajomski
Blog osobisty
piątek, 20 lutego 2026
Myślenie nowohuckie
Kocham Kraków.
czwartek, 19 lutego 2026
Referendum
wtorek, 17 lutego 2026
Dźwigam
niedziela, 15 lutego 2026
Trzebiński paker
sobota, 14 lutego 2026
Walentynkowa wizyta u kangurów
Pingwin i żyrafa.
Boa dusiciel i hipopotamek karłowaty!
czwartek, 12 lutego 2026
Nie taki tłusty ten czwartek
wtorek, 10 lutego 2026
Wieprz w śniegu
poniedziałek, 9 lutego 2026
Łęczniak
sobota, 7 lutego 2026
Nic, tylko biel
czwartek, 5 lutego 2026
Droga w nicość
środa, 4 lutego 2026
Na koniec świata
Sesja zimowa zakończyła się powodzeniem, bez konieczności poprawiania jakichkolwiek egzaminów, dzięki czemu cały luty będzie wolny od zajęć i zmartwień dotyczących nauki. Pierwszą połowę miesiąca chciałem zatem „przebimbać” i gdy wszystko pozałatwiałem, wsiadłem wczoraj w pociąg relacji Kraków-Hrubieszów, tuż przed ósmą rano i przez sześć godzin jechałem przez Polskę w rodzinne strony, do babci. Zostanę do niedzieli, a potem pojadę do Łęcznej na parę dni. Do Krakowa zamierzam wrócić przed Walentynkami. Szykuje się maraton grania na PS5.
niedziela, 1 lutego 2026
Rozmemłany
sobota, 31 stycznia 2026
Ostatni dzień stycznia
czwartek, 29 stycznia 2026
Basen i pałac
wtorek, 27 stycznia 2026
Wielkie nieba
poniedziałek, 26 stycznia 2026
Randka w Barze Mlecznym
sobota, 24 stycznia 2026
Umęczon
środa, 21 stycznia 2026
Trudne tematy
wtorek, 20 stycznia 2026
Lekceważone chmary pyłów
poniedziałek, 19 stycznia 2026
Łysol
A natchnęło mnie coś dzisiaj i przed wyjściem z domu nie tylko ogoliłem brodę, ale też głowę.
sobota, 17 stycznia 2026
Teatralny
Wczoraj i dzisiaj w Slay Space miała miejsce rewia - „Drag Queen za burtą”, w której wystąpiłem w roli marynarza.
Sztuka miała miejsce na barce, stąd motywem przewodnim był rejs na Wyspy Kanaryjskie. Moja rola ograniczała się do bycia stereotypowym, napakowanym, głupkowatym i rozkosznym wesołkiem, który razem ze swoim kolegą po fachu słucha się kapitanki i oficerki. W jednej ze scen, draguska zrywała z nas koszulki i przez to ostentacyjnie mdlała, a my ją parokrotnie podnosiliśmy. Miałem za sobą tylko kilka prób przed wielkim występem i ogarniał mnie wielki stres, że nie podołam i pomieszam choreografię. Tańczyliśmy raz podstawowego cancana, strzelaliśmy migoczącymi wachlarzami i robiliśmy obroty, rzucając w siebie miotłami. Byłem tak „głupi”, że oficerka musiała mi pokazywać jak się zamiata podłogę. Oczywiście tak było w scenariuszu. W drugim akcie dostałem nieco inną rolę. Grałem policjanta, będąc przy tym w mojej masce psa. Dostałem oficerską czapeczkę i miałem obwąchiwać scenografię w poszukiwaniu pieniędzy. Kiedy je znalazłem, rozkazano mi pójść na widownię i obwąchiwać różnych ludzi, żeby sprawdzić czy i oni gdzieś nie chowają poszukiwanych banknotów.
Drag queens były wspaniałe. Zarówno na scenie, jak i poza nią. Uwielbiałem w tym grać. Wszyscy aktorzy się nawzajem wspierali i cieszyli się ze swoich dobrych występów. Chętnie to kiedyś powtórzę! Ogromne propsy dla Lisandry, Judy Chersand, Papiny McQueen, Uwaga Remont i Misstake oraz dla Sławka, który był marynarzem tak samo jak ja.


















































