Hubert Znajomski
Blog osobisty
wtorek, 29 września 2026
Tramwajarz
Nadal nie mogę się przestać ekscytować linią tramwajową obok mnie. Dzisiaj wracałem z urzędu (GUP jest strasznie, ale to strasznie daleko od centrum) i wysiadłem przystanek wcześniej, na Rondzie Młyńskim, żeby zobaczyć jak się prezentuje. W porównaniu do Ronda Polsad jest znacznie skromniejszy, a korytarze podziemne ograniczono do minimum. A szkoda. Jakże tu ładnie!
poniedziałek, 28 września 2026
Niunio
Okazjonalnie zdarza mi się popadać w przygnębienie na myśl, że nie jestem już dzieckiem. Rok wcześniej inna z moich cioć poszła ze mną do sklepu obuwniczego i powiedziała, że mam wziąć takie, które mi się najbardziej podobają i nie zważać na ich cenę. Tak też zrobiłem, choć po cichu odrzucałem te najdroższe. Napełniała mnie jednocześnie pewna miłość i wdzięczność, połączona z zakłopotaniem i niewiedzą co ze sobą zrobić. Gdy zostałem sam w pokoju gościnnym z pudełkiem nowych Reeboków, popłakałem się, bo zacząłem sobie uświadamiać, że są to tak naprawdę ostatnie momenty, kiedy ci „prawdziwi” dorośli, obecni w moim życiu od mojej maleńkości, traktują mnie z tego rodzaju troską, jakbym był tym samym niewinnym niuniem co dwadzieścia lat temu.
Takie oto mam rozkminy. Wróciłem niedawno z siłowni. Niby koniec września, ale dzisiaj było tak ciepło i przyjemnie. Przez najbliższe dni ma być podobnie.
niedziela, 27 września 2026
Wybornie
czwartek, 24 września 2026
Alarmy
środa, 23 września 2026
Dom Dolores
Najpierw odwiedziłem ciocię, która dała mi spóźniony prezent na urodziny w postaci kubka z pandą na etykiecie. Przed dwudziestą drugą natomiast dojechałem z mamą do Łęcznej, gdzie czekała na mnie Dolores. Ona też mi wręczyła spóźniony, niemniej jednak wspaniały prezent! Swoją obecność.
wtorek, 22 września 2026
Rozrzutność
niedziela, 20 września 2026
Nudny tydzień
Spacerniak. Jeszcze mamy kilka dni lata, ale sezon na jesień chyba już nastąpił. Kasztany, pożółkłe liście walające się po ulicach i chodnikach, rozbierające się drzewa. Dziś jeszcze było w miarę ciepło (koło 25 stopni, ale pochmurno). Po nudnym tygodniu, w którym prawie nic się nie działo, nagle złapało mnie na napisanie prawie dwóch nowych stron książki. Na tygodniu pojadę na Lubelszczyznę, ale wrócę do Krakowa przed wyborami za tydzień.
środa, 16 września 2026
Proszowice
Miejski amfiteatr i dziewiętnastowieczny pomnik Jezusa Frasobliwego.
wtorek, 15 września 2026
Króliczy lokal
Siedzę teraz w przyjemnym, ciekawym, speakeasy lokalu - William Rabbit & Co na ul. Bożego Ciała.
poniedziałek, 14 września 2026
Dang!
piątek, 11 września 2026
Posturodzinowo
Dziś na późne śniadanie usmażyłem racuszki!
czwartek, 10 września 2026
Dorosłość podatkowa
Kończę dziś dwadzieścia sześć lat. W ramach świętowania chłopak zabrał mnie na wyjątkową wycieczkę. Pojechaliśmy razem na trojstyk polsko-czesko-słowacki, w pobliżu Jaworzynki, w gminie Istebna. Nigdy nie byłem na żadnym trójstyku. Dla entuzjasty map i administracji takiego jak ja - grzech. Przed południem, podekscytowany kupiłem sobie dwa wielkie balony z cyframi mojego wieku do zdjęcia. Praktycznie stało się to tradycją, którą pielęgnuję już szósty rok. Droga nie należała do krótkich. Wyjechaliśmy tuż przed czternastą i dotarliśmy na miejsce kwadrans po szesnastej (w Żywcu były straszne korki). Każde państwo ma swój obelisk wokół których orbitowaliśmy, oczywiście z psem na smyczy. Granice przekraczaliśmy kilkanaście razy. Najlepszy wypad urodzinowy w historii! A jeszcze za jakieś 2-3 godziny wybieramy się na karaoke do mojego ulubionego baru! Life is beautiful!
środa, 9 września 2026
Pand nigdy za wiele
wtorek, 8 września 2026
Ćwiartki
Była dzisiaj promocja w Lidlu na ćwiartki z kurczaka i znalazłem prosty, ale pyszny przepis na kolację. Zamoczyłem wszystkie ćwiartki w marynacie z oleju (2 łyżki stołowe na ćwiartkę); soli (półtorej łyżeczki na ćwiartkę); czosnku granulowanego; zmielonej, słodkiej papryki; bazylii i oregano. Włożyłem je do naczynia, przestrzeń między nimi wypełniłem pomidorami w puszce, włożyłem do piekarnika na 45 minut i piekłem je w 200 stopniach. Na ostatnie 5 minut położyłem na nie plaster sera, żeby się rozpuścił. Chłopak mówił, że daje mu ocenę 5/5.
niedziela, 6 września 2026
Ujście Prądnika
Wyszliśmy dzisiaj z psem znajomych (opiekujemy się nim tymczasowo) na długi spacer, aż na Grzegórzki, żeby zobaczyć jak wygląda ujście Prądnika. W Krakowie znany jest jako Białucha, co nie ma według mnie sensu, skoro są dzielnice Prądnik Biały i Prądnik Czerwony.
piątek, 4 września 2026
Coraz poważniej
środa, 2 września 2026
Jak śliwka w kompot (i tartę)
wtorek, 1 września 2026
Doliną Szklarki
Humor doskwiera.
Mój chłopak umie robić ładne zdjęcia.
Wybraliśmy się dzisiaj z moim chłopakiem na przejażdżkę do Jerzmanowic i Szklar, przez które przebiega czerwony szlak w rezerwacie przyrody Dolina Szklarki. Lato pomału umiera i nie wiadomo jak wiele zostało nam ciepłych i przyjemnych dni. Zerwaliśmy ponad trzy kilo dziko rosnących śliwek i zamierzamy zrobić z nich kompot i tartę.
poniedziałek, 31 sierpnia 2026
Zepsuta niespodzianka
Urodziny mam dopiero za dziesięć dni, a ja już zepsułem sobie niespodziankę związaną z prezentem. Chłopak kupił mi książkę. Zupełnym przypadkiem ją znalazłem i domyśliłem się, że skoro jest o pandzie, to jest to prezent-niespodzianka, o którym mówił. No cóż, dostałem go wcześniej niż plan zakładał i zostałem nazwany diabłem. Nie zdążyłem jeszcze ułożyć herbaciarni, a tu kolejna panda. Chyba się popłaczę.
piątek, 28 sierpnia 2026
Herbaciarnia z pandami
środa, 26 sierpnia 2026
Urywek
Przeżyłem kolejny dzień. Właśnie wracam z treningu. Zanim na niego dotarłem, dowiedziałem się co nieco o filozoficznym pojęciu jakim jest dataizm (nie mylić z dadaizmem). Za Wielkim Słownikiem Języka Polskiego, dataizm to filozofia zakładająca, że wszystko co nas otacza i czego doświadczamy, to wielki przepływ danych, a wartość każdego zjawiska czy bytu określa jego wkład w przetwarzanie danych.
Przypomina mi się fragment epilogu mojej książki (nie skończyłem jej jeszcze, ale ma już epilog).
Miałem kiedyś własną wizję nieba, która pomagała mi uspokoić nerwy wynikające z umysłowego przegrzania. W niej życie każdego człowieka jest bez przerwy rejestrowane i dostępne do obejrzenia w rajskich archiwach po śmierci. Jakbym do niego trafił na wieczność, mógłbym od czasu do czasu w nie zaglądać i poczuć ponownie na własnej skórze moje własne perypetie, a oprócz tego, zagłębiałbym się w doznania innych. Bliskich, nieznajomych, bohaterów historycznych, tych co żyli tysiąc lat temu, jak i tych co żyli wtedy co ja. Na tyle, na ile by mi pozwolili. Każdy kto tylko by chciał miałby również własny almanach podsumowujący własne życie w zbiorach, liczbach i artykułach. Przykładowo, Jan Kowalski przeszedł przez całe swoje życie pół miliarda kroków, przeczytał dwieście jedenaście książek, odwiedził tysiąc sto dziewięćdziesiąt pięć miast i tak dalej. Chodziło mi głównie o to, żeby się sztucznie pocieszyć tym, że nic nigdy nie przepadło, nawet to co zostało przez śmiertelników zapomniane.

















































