wtorek, 29 września 2026

Tramwajarz


Nadal nie mogę się przestać ekscytować linią tramwajową obok mnie. Dzisiaj wracałem z urzędu (GUP jest strasznie, ale to strasznie daleko od centrum) i wysiadłem przystanek wcześniej, na Rondzie Młyńskim, żeby zobaczyć jak się prezentuje. W porównaniu do Ronda Polsad jest znacznie skromniejszy, a korytarze podziemne ograniczono do minimum. A szkoda. Jakże tu ładnie! 

poniedziałek, 28 września 2026

Niunio

Dzisiaj po całodniowej ganianinie po mieście (przy okazji pierwszy raz jechałem nową linią tramwajową) i przyszła do mnie paczuszka od mamy i cioci, które wysłały mi dużo rzeczy do kuchni, żebym nie chodził głodny. W środku było dużo kisieli, ale też puszki i buliony rosołowe. Drobny gest, ale jednak cieszy, tak po prostu.

Okazjonalnie zdarza mi się popadać w przygnębienie na myśl, że nie jestem już dzieckiem. Rok wcześniej inna z moich cioć poszła ze mną do sklepu obuwniczego i powiedziała, że mam wziąć takie, które mi się najbardziej podobają i nie zważać na ich cenę. Tak też zrobiłem, choć po cichu odrzucałem te najdroższe. Napełniała mnie jednocześnie pewna miłość i wdzięczność, połączona z zakłopotaniem i niewiedzą co ze sobą zrobić. Gdy zostałem sam w pokoju gościnnym z pudełkiem nowych Reeboków, popłakałem się, bo zacząłem sobie uświadamiać, że są to tak naprawdę ostatnie momenty, kiedy ci „prawdziwi” dorośli, obecni w moim życiu od mojej maleńkości, traktują mnie z tego rodzaju troską, jakbym był tym samym niewinnym niuniem co dwadzieścia lat temu. 

Takie oto mam rozkminy. Wróciłem niedawno z siłowni. Niby koniec września, ale dzisiaj było tak ciepło i przyjemnie. Przez najbliższe dni ma być podobnie. 

niedziela, 27 września 2026

Wybornie

W piątek i w sobotę miałem dwa dni barowania (przepracowałem łącznie przez ten weekend dwadzieścia cztery godziny). Wczoraj, pod koniec zmiany, niespodziewanie odwiedził mnie mój chłopak. Niespodziewanie, ponieważ zasugerował mi w wiadomości, że nie zdąży na ostatni pociąg. Po pierwszej w nocy szliśmy z buta na moje osiedle i oglądaliśmy filmy do rana. Dzisiaj jedynym moim obowiązkiem natomiast było pójście na przedterminowe wybory na prezydenta Krakowa. Oczywiście po tym, jak się odpowiednio wyspałem, bo wstałem prawie o 14:00. Jak widać, poparłem Darię Gosek-Popiołek. Exit poll już za nami, będę śledził na żywo wyniki z każdej spływającej komisji. Ależ to będzie ekscytujące! (Polecam tę stronę)

Wczoraj również otworzyli nową trasę tramwajową do Mistrzejowic i w końcu będę miał blisko siebie przystanek tramwajowy. W oczekiwaniu na koniec ciszy wyborczej i po zjedzeniu naleśników, które mój luby ugotował dla mnie i współlokatora, wyszliśmy się przejść w te rejony i zobaczyć na własne oczy tę inwestycję. Muszę przyznać, tunele zrobiły na mnie ogromne wrażenie!

czwartek, 24 września 2026

Alarmy

Dolores w pudle! Ledwo wczoraj przyjechałem, a dzisiaj musiałem już wracać. Dojechałem dopiero co do Krakowa. Wróciłem z torbą pełną jedzenia i z dwoma parami butów, bo mama postanowiła mi kupić. Czuję się jak zadbane i zaopiekowane bobo.  

Dzisiaj około szóstej obudził mnie Alert RCB o rosyjskim nalocie powietrznym na Ukrainę. Takie alerty dostają mieszkańcy województw podkarpackiego i lubelskiego od jakiegoś czasu. W ciekawych czasach przyszło nam żyć. 

środa, 23 września 2026

Dom Dolores

Przyjechałem o siedemnastej na Lubelszczyznę. Miałem w planach zostać nieco dłużej, ale wychodzi na to, że już jutro przed północą wrócę do Krakowa, bo nagle coś mi wyskoczyło. 

Najpierw odwiedziłem ciocię, która dała mi spóźniony prezent na urodziny w postaci kubka z pandą na etykiecie. Przed dwudziestą drugą natomiast dojechałem z mamą do Łęcznej, gdzie czekała na mnie Dolores. Ona też mi wręczyła spóźniony, niemniej jednak wspaniały prezent! Swoją obecność. 

wtorek, 22 września 2026

Rozrzutność

Wstałem dziś bardzo późno (w oczach niektórych pracoholików to zbrodnia) i nie miałem dużo czasu, żeby przygotować się na wizytę umów gabinecie dentystycznym. Byłem jakże dzielny i wytrzymałem ból, w przeciwieństwie do mojego portfela, który niestety zeszczuplał. Ale ważne, że z ząbkami jest coraz lepiej! 

W drodze na trening wstąpiłem do Empiku i kupiłem sobie książkę „Polskość” Kamila Janickiego. Zobaczyłem parę dni temu reklamę na jednym z moich ulubionych kanałów i przez ten czas toczyłem wewnętrzną batalię, czy kupić sobie egzemplarz. Jak widać, jestem rozrzutny, ale przynajmniej będę miał co jutro czytać w pociągu do Lublina. Natomiast za kilka minut będę już na siłowni. Dzisiaj będę ćwiczył plecy i bicepsy. 

niedziela, 20 września 2026

Nudny tydzień

Spacerniak. Jeszcze mamy kilka dni lata, ale sezon na jesień chyba już nastąpił. Kasztany, pożółkłe liście walające się po ulicach i chodnikach, rozbierające się drzewa. Dziś jeszcze było w miarę ciepło (koło 25 stopni, ale pochmurno). Po nudnym tygodniu, w którym prawie nic się nie działo, nagle złapało mnie na napisanie prawie dwóch nowych stron książki. Na tygodniu pojadę na Lubelszczyznę, ale wrócę do Krakowa przed wyborami za tydzień. 

środa, 16 września 2026

Proszowice

Nie spodziewałem się, że po wczorajszym wypadzie na Kazimierz wrócę do domu po czwartej rano, ale jednak stało się. Mój chłopak dzisiaj jechał do Proszowic załatwić pewne sprawunki i spytał czy bym z nim nie pojechał. Nigdy tam nie byłem, więc się zgodziłem. Po drodze byłem ludzkim kalkulatorem połączonym z mapką! Miałem zaledwie czterdzieści pięć minut na zwiedzanie, ale udało się co nieco zobaczyć. Proszowice są najmniejszym miastem powiatowym w województwie małopolskim i jednym z najmniejszych miast powiatowych w całej Polsce (plasują się w ścisłej dziesiątce). Przez prawie trzysta lat były siedzibą sejmiku województwa krakowskiego za czasów przedrozbiorowych. 
Kościół pw. św. Jana Chrzciciela i pomnik Tadeusza Kościuszki na rynku. 
Miejski amfiteatr i dziewiętnastowieczny pomnik Jezusa Frasobliwego.

wtorek, 15 września 2026

Króliczy lokal

Przed treningiem poszedłem na długi, ponadgodzinny spacer na siłownię i po drodze spotkałem przypadkiem kumpli, którzy zaprosili mnie na wyjście na miasto, jak tylko skończę. Koło 22 wymęczyłem nogi i pojechałem na Kazimierz. 


Siedzę teraz w przyjemnym, ciekawym, speakeasy lokalu - William Rabbit & Co na ul. Bożego Ciała. 

poniedziałek, 14 września 2026

Dang!

Miałem dziś dużo wolnego czasu (czasami jest to jednak przygnębiające). Poza wyjściem na dwa długie spacery i pisaniem książki (złapała mnie wena), ległem się na kanapie, włączyłem Netflixa i zobaczyłem nowy serial animowany - Dang! o trójce rodzeństwa i ich ponownym zjednoczeniu w Nowym Jorku. Obejrzałem go prawie, że ciurkiem. W Internecie jadą po nim jak po łysej kobyle, ale mnie taki humor bawi. Taki typowo ukazujący perypetie pokoleniowe w krzywym zwierciadle. 

piątek, 11 września 2026

Posturodzinowo

Wczoraj wieczorem wpadłem do Lindo na karaoke i dużo znajomych twarzy życzyło mi wszystkiego najlepszego. Zdołałem zaśpiewać cztery piosenki, z czego ostatnią - Papierowy Księżyc Haliny Frąckowiak symbolicznie zacząłem śpiewać przed północą, a skończyłem już po. W tym wypadku nie skończył się video film, lecz dzień moich urodzin. 
Dziś na późne śniadanie usmażyłem racuszki!

czwartek, 10 września 2026

Dorosłość podatkowa


Kończę dziś dwadzieścia sześć lat. W ramach świętowania chłopak zabrał mnie na wyjątkową wycieczkę. Pojechaliśmy razem na trojstyk polsko-czesko-słowacki, w pobliżu Jaworzynki, w gminie Istebna. Nigdy nie byłem na żadnym trójstyku. Dla entuzjasty map i administracji takiego jak ja - grzech. Przed południem, podekscytowany kupiłem sobie dwa wielkie balony z cyframi mojego wieku do zdjęcia. Praktycznie stało się to tradycją, którą pielęgnuję już szósty rok. Droga nie należała do krótkich. Wyjechaliśmy tuż przed czternastą i dotarliśmy na miejsce kwadrans po szesnastej (w Żywcu były straszne korki). Każde państwo ma swój obelisk wokół których orbitowaliśmy, oczywiście z psem na smyczy. Granice przekraczaliśmy kilkanaście razy. Najlepszy wypad urodzinowy w historii! A jeszcze za jakieś 2-3 godziny wybieramy się na karaoke do mojego ulubionego baru! Life is beautiful! 

środa, 9 września 2026

Pand nigdy za wiele

Kupiłem dziś w centrum handlowym taką piękną pandę (którą wypatrzyłem już dwa dni temu). Kolejny prezent dla mnie ode mnie, bo urodziny mam już za półtorej godziny. Moja kuzynka wpadła w odwiedziny i wpadła z takim boskim ciastem orzechowym. Na dodatek dziś minęło mi sto dni bez palenia papierosów. 

wtorek, 8 września 2026

Ćwiartki

Była dzisiaj promocja w Lidlu na ćwiartki z kurczaka i znalazłem prosty, ale pyszny przepis na kolację. Zamoczyłem wszystkie ćwiartki w marynacie z oleju (2 łyżki stołowe na ćwiartkę); soli (półtorej łyżeczki na ćwiartkę); czosnku granulowanego; zmielonej, słodkiej papryki; bazylii i oregano. Włożyłem je do naczynia, przestrzeń między nimi wypełniłem pomidorami w puszce, włożyłem do piekarnika na 45 minut i piekłem je w 200 stopniach. Na ostatnie 5 minut położyłem na nie plaster sera, żeby się rozpuścił. Chłopak mówił, że daje mu ocenę 5/5. 

niedziela, 6 września 2026

Ujście Prądnika

Wyszliśmy dzisiaj z psem znajomych (opiekujemy się nim tymczasowo) na długi spacer, aż na Grzegórzki, żeby zobaczyć jak wygląda ujście Prądnika. W Krakowie znany jest jako Białucha, co nie ma według mnie sensu, skoro są dzielnice Prądnik Biały i Prądnik Czerwony. 

piątek, 4 września 2026

Coraz poważniej

Pięć dni plus niecała godzina do moich dwudziestych szóstych urodzin. Do tej specyficznej dorosłości „podatkowej”. Kolejny próg wiekowy zostanie w ten sposób przekroczony i zrobi się poważniej. Nie mogę co prawda jeszcze kandydować do senatu, ani na prezydenta, ale za to nie będę mógł jeździć pociągami na zniżce. Pogrąża mnie ta sama niepewność jutra jak przed moją oiemnastką. Było to osiem lat temu! Matko i córko! Nie wspomnę o tym, że ten blog nieco ponad dwa tygodnie temu skończył jedenaście lat. 
Dostałem niedawno nową pracę, ale jest to tylko okres próbny. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Zawsze taki jestem. Doszukuję się pozytywów. To cecha, której nie należy się wstydzić. Tak jak nieszkodliwych dziwactw. 
Popołudniu nadmuchałem pandę, a kilka minut temu to samo zrobiłem z bicepsem :) 

środa, 2 września 2026

Jak śliwka w kompot (i tartę)

Złodziej koszulek :)

Wczorajsze próby kulinarne zakończyły się sukcesem. Kompocik pyszny. Tarta natomiast wyszła dość kwaśna, ale czego nie uratuje cukier puder? 

wtorek, 1 września 2026

Doliną Szklarki

Wygłupy na granicy dwóch gmin. 
Humor doskwiera. 
Mój chłopak umie robić ładne zdjęcia. 
Wybraliśmy się dzisiaj z moim chłopakiem na przejażdżkę do Jerzmanowic i Szklar, przez które przebiega czerwony szlak w rezerwacie przyrody Dolina Szklarki. Lato pomału umiera i nie wiadomo jak wiele zostało nam ciepłych i przyjemnych dni. Zerwaliśmy ponad trzy kilo dziko rosnących śliwek i zamierzamy zrobić z nich kompot i tartę. 

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Zepsuta niespodzianka

Urodziny mam dopiero za dziesięć dni, a ja już zepsułem sobie niespodziankę związaną z prezentem. Chłopak kupił mi książkę. Zupełnym przypadkiem ją znalazłem i domyśliłem się, że skoro jest o pandzie, to jest to prezent-niespodzianka, o którym mówił. No cóż, dostałem go wcześniej niż plan zakładał i zostałem nazwany diabłem. Nie zdążyłem jeszcze ułożyć herbaciarni, a tu kolejna panda. Chyba się popłaczę. 

piątek, 28 sierpnia 2026

Herbaciarnia z pandami

Cały dzień czekałem na wieczór, bo koło dwudziestej przyjechał mój chłopak, z którym wybieramy się na wieczór przy piwie i grach planszowych. Czekałem na niego na dworcu i z nudów wlazłem do Empiku. Zobaczyłem to cudo i się zakochałem i musiałem kupić, bo było w miarę przystępne cenowo jak na klocki. Pandowa herbaciarnia, którą można otwierać i zamykać i oglądać jej wnętrze! Jutro będę miał co robić!
A chłopak, żeby jeszcze bardziej zaszczepić we mnie dopaminę, kupił mi w sklepie balona w kształcie pandy. Oszaleję. Co za wspaniały dzień! 

środa, 26 sierpnia 2026

Urywek

Przeżyłem kolejny dzień. Właśnie wracam z treningu. Zanim na niego dotarłem, dowiedziałem się co nieco o filozoficznym pojęciu jakim jest dataizm (nie mylić z dadaizmem). Za Wielkim Słownikiem Języka Polskiego, dataizm to filozofia zakładająca, że wszystko co nas otacza i czego doświadczamy, to wielki przepływ danych, a wartość każdego zjawiska czy bytu określa jego wkład w przetwarzanie danych.

Przypomina mi się fragment epilogu mojej książki (nie skończyłem jej jeszcze, ale ma już epilog). 

Miałem kiedyś własną wizję nieba, która pomagała mi uspokoić nerwy wynikające z umysłowego przegrzania. W niej życie każdego człowieka jest bez przerwy rejestrowane i dostępne do obejrzenia w rajskich archiwach po śmierci. Jakbym do niego trafił na wieczność, mógłbym od czasu do czasu w nie zaglądać i poczuć ponownie na własnej skórze moje własne perypetie, a oprócz tego, zagłębiałbym się w doznania innych. Bliskich, nieznajomych, bohaterów historycznych, tych co żyli tysiąc lat temu, jak i tych co żyli wtedy co ja. Na tyle, na ile by mi pozwolili. Każdy kto tylko by chciał miałby również własny almanach podsumowujący własne życie w zbiorach, liczbach i artykułach. Przykładowo, Jan Kowalski przeszedł przez całe swoje życie pół miliarda kroków, przeczytał dwieście jedenaście książek, odwiedził tysiąc sto dziewięćdziesiąt pięć miast i tak dalej. Chodziło mi głównie o to, żeby się sztucznie pocieszyć tym, że nic nigdy nie przepadło, nawet to co zostało przez śmiertelników zapomniane. 

Lubię jak pewne pojęcia, wcześniej mi nieznane, opisują jakąś część mojej osobowości.