W ostatnią sobotę miałem przyjemność (a być może nawet i zaszczyt) wziąć udział w pierwszej (i zapowiada się na to, że nie ostatniej) odsłonie imprezy skierowanej do osób LGBT - Atropii. Jest to wydarzenie inspirowane klimatami berlińskimi i tymi z Ibizy i wielu innych europejskich centrów kultury gejowskiej. Faktycznie, czegoś takiego w Polsce nie ma. W przypadku Atropii postawiono na zupełnie inną jakość i autentyczność, ale też na celebrowanie inności. To była petarda. I to w miejscu, które przypominało salę balową w kunsztownym pałacu. Rytm, światła, wolność i wspólnota. Szara codzienność natomiast znikała za drzwiami wejściowymi. Jedną z moich ról było wystąpienie na scenie i tańczenie w rytm muzyki house, w fetyszowym rynsztunku jaki widzicie na zdjęciach powyżej. Robiłem to razem z towarzyszącą mi drag queen i drugim tancerzem, który reprezentował zabawę tożsamością płciową, kiedy ja byłem bardziej atrybutem „maczo”. To był pierwszy akt, trwający od północy do drugiej. Od początku miesiąca zaliczyłem kilka prób, żeby jak najlepiej się przygotować do tego co wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę. Jestem niezwykle zadowolony z ekipy, z którą pracuję. Są to, kochane, ciepłe osoby, które podobnie jak ja, mocno wkręciły i wczuły się w klimat. Nasza prowadząca drag queen przygotowała show rodem z najbardziej ekskluzywnych iberyjskich party, mój partner na scenie wymachiwał wachlarzem jak ostatnia diwa, a ja moimi pląsami połączonymi z kulturystycznym pozowaniem dodałem jeszcze większej zmysłowej pikanterii i to mi się niezwykle podobało. Nasi DJ-e dobrali taką muzykę, że ani na minutę nie myślało się o tym, żeby zejść z parkietu. Tak się w to wszystko wczułem, że nawet nie do końca czułem jak upływa nam czas. Naprawdę nie mogę się doczekać kolejnych występów. Jedyne wrażenia podobne do tych, które przeżyłem w miniony weekend miałem chyba tylko w Berlinie. Polska zasługuje na więcej takich eventów.
Hubert Znajomski
Blog osobisty
poniedziałek, 16 marca 2026
Atropia
W ostatnią sobotę miałem przyjemność (a być może nawet i zaszczyt) wziąć udział w pierwszej (i zapowiada się na to, że nie ostatniej) odsłonie imprezy skierowanej do osób LGBT - Atropii. Jest to wydarzenie inspirowane klimatami berlińskimi i tymi z Ibizy i wielu innych europejskich centrów kultury gejowskiej. Faktycznie, czegoś takiego w Polsce nie ma. W przypadku Atropii postawiono na zupełnie inną jakość i autentyczność, ale też na celebrowanie inności. To była petarda. I to w miejscu, które przypominało salę balową w kunsztownym pałacu. Rytm, światła, wolność i wspólnota. Szara codzienność natomiast znikała za drzwiami wejściowymi. Jedną z moich ról było wystąpienie na scenie i tańczenie w rytm muzyki house, w fetyszowym rynsztunku jaki widzicie na zdjęciach powyżej. Robiłem to razem z towarzyszącą mi drag queen i drugim tancerzem, który reprezentował zabawę tożsamością płciową, kiedy ja byłem bardziej atrybutem „maczo”. To był pierwszy akt, trwający od północy do drugiej. Od początku miesiąca zaliczyłem kilka prób, żeby jak najlepiej się przygotować do tego co wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę. Jestem niezwykle zadowolony z ekipy, z którą pracuję. Są to, kochane, ciepłe osoby, które podobnie jak ja, mocno wkręciły i wczuły się w klimat. Nasza prowadząca drag queen przygotowała show rodem z najbardziej ekskluzywnych iberyjskich party, mój partner na scenie wymachiwał wachlarzem jak ostatnia diwa, a ja moimi pląsami połączonymi z kulturystycznym pozowaniem dodałem jeszcze większej zmysłowej pikanterii i to mi się niezwykle podobało. Nasi DJ-e dobrali taką muzykę, że ani na minutę nie myślało się o tym, żeby zejść z parkietu. Tak się w to wszystko wczułem, że nawet nie do końca czułem jak upływa nam czas. Naprawdę nie mogę się doczekać kolejnych występów. Jedyne wrażenia podobne do tych, które przeżyłem w miniony weekend miałem chyba tylko w Berlinie. Polska zasługuje na więcej takich eventów.
niedziela, 15 marca 2026
Spuchnięty
Właśnie skończyłem trening i jestem w trakcie powrotnego, wieczornego spaceru do domu. 99 kilo byka (tak, zważyłem się). Od piątku uprawiam binge watching seriali. Najpierw „Gorącą Rywalizację”, a od wczoraj „Genialną Morgan”, którą znowu sobie puszczę jak tylko wrócę do siebie.
czwartek, 12 marca 2026
Smoczy owoc
Kiedy miałem naście lat bardzo się bałem, że z czasem coraz ciężej będzie wymyślać coś nowego i nie powstanie już żadna oryginalna piosenka, film albo książka, wszystkie pomysły się wyczerpią, a my będziemy tylko odgrzewać stare kotlety, bo nic innego nam nie zostanie. Taka była moja wizja końca świata - śmierć z nudów. Teraz wiem, że jest to mało prawdopodobne i ludzka kreatywność nie ma aż tak zdefiniowanych i sztywnych granic, a nasze możliwości z roku na rok szybują coraz dalej. Nawet jeśli moje dramatyczne wizje jakkolwiek by się spełniły, to przecież mielibyśmy i tak nieograniczone pokłady twórczości do samodzielnego odkrywania. Ileż byłoby w nas wewnętrznego ciepła gdybyśmy na nowe dla nas, a oczywiste dla reszty bodźce reagowali jak dzieci. Takie przydarzają mi się niemal codziennie. Wczoraj na przykład dostałem w prezencie od mojego kumpla pitaję (za co mu serdecznie dziękuję), znaną też jako smoczy owoc, której nigdy wcześniej nie próbowałem i miałem w sobie od groma rozkoszy, mogąc ją zjeść. Ten owoc do tanich nie należy!
wtorek, 10 marca 2026
Dziksza Wisła
poniedziałek, 9 marca 2026
Akuku
niedziela, 8 marca 2026
Mapowy łeb
Robiłem dzisiaj quiz, w którym miałem 60 minut na wymienienie jak największej ilości polskich miast. Udało mi się 649 z 1026 i uważam, że nie jest to całkiem zły wynik - 63% (a dla mojego rodzinnego lubelskiego calusieńkie 100%). Dla tych co są ciekawi swojego wyniku - link do quizu
piątek, 6 marca 2026
Źródełko, klasztor i wodospad
Ćwir, ćwir! Za mną kolejny dzionek pełen podkrakowskich wędrówek.
To był jednak nasz ostatni cel podróży. Pierwszym była Dolina Eliaszówki i źródełko w kształcie serca. A później dotarliśmy do klasztoru w Czernej i tam też było źródełko - nieco mniejsze, ale jak ładnie ozdobione.
czwartek, 5 marca 2026
Człowiek pustyni
Nogi same się pchały wszędzie gdzie tylko mogły, bo były podekscytowane kolejną przygodą! Narobiłem z kilkanaście tysięcy kroków, a piasek czasami dostawał mi się do butów. Przez moment było tak ciepło, że mogłem zdjąć kurtkę i bluzę i połazić w samej koszulce, ciesząc się słońcem i czując się jak w lecie.
Ekstra dzień!
wtorek, 3 marca 2026
U Mehoffera
Kolejne krakowskie muzeum zaliczone - Dom Mehoffera na Krupniczej. Nie wiem komu dziękować za darmowe wtorki w filiach muzeum narodowego, ale zasługuje na wieczną chwałę za danie możliwości każdemu, niezależnie od stanu jego portfela, zobaczenia naszych dóbr kultury. Jeszcze bardziej spodobała mi się stojąca obok kamienica, na Krupniczej 22 - Dom Literatów. Niestety mocno zaniedbana, ale będąca świadkiem spotkań najwybitniejszych polskich pisarzy. Jak słusznie zwracała na to uwagę tabliczka - takiego miejsca nie miał nawet Paryż.
poniedziałek, 2 marca 2026
Życie marcowe
piątek, 27 lutego 2026
Podpisany
środa, 25 lutego 2026
Wędrowca
Wczoraj natomiast wspinałem się po Buczynie w Tenczynku. Jest w tych wycieczkach po okolicy kontynuacja jakiegoś dziedzictwa, które wpajano mi od pierwszych miesięcy mojego istnienia. Że trzeba coś zobaczyć, nawet jeśli są to rzeczy w pobliżu. Moi rodzice brali mnie w różne wycieczki z PTTK. Głównie po Lubelszczyźnie, ale zdarzyło nam się wyjechać poza województwo. Tata ciągnął mnie kiedyś do Radruża na Podkarpaciu, gdzie znajduje się cerkiew świętej Paraskewy, wybudowana w stylu nadsańskim i jest jedną z szesnastu cerkwi w polskim i ukraińskim regionie Karpat wpisanych na listę UNESCO. To była jego ulubiona prawosławna świątynia, którymi tak bardzo się fascynował. Fantastycznie jest wędrować i odkrywać.
poniedziałek, 23 lutego 2026
Wygiełzów
Niestety, w drodze powrotnej odczytałem smutną wiadomość. Nie wiem czy pamiętacie kotka z Królewca - Murza. Dzisiaj rano odszedł za tęczowy most. Będę za tobą tęsknił kochanie. Moja mama też. I mój współlokator. Wszyscy kochali twoje śmieszne miny.
Jedno z moich ulubionych zdjęć. Jak błagał mnie, żebym dał mu polizać kubeczek po jogurcie.
niedziela, 22 lutego 2026
Smak uzbeckiej kuchni
piątek, 20 lutego 2026
Myślenie nowohuckie
Kocham Kraków.
czwartek, 19 lutego 2026
Referendum
wtorek, 17 lutego 2026
Dźwigam
niedziela, 15 lutego 2026
Trzebiński paker
sobota, 14 lutego 2026
Walentynkowa wizyta u kangurów
Pingwin i żyrafa.
Boa dusiciel i hipopotamek karłowaty!


















































