Hubert Znajomski
Blog osobisty
wtorek, 14 kwietnia 2026
Lecący czas
Jakoś tak nie do końca jestem w stanie pojąć, że minął ponad tydzień od Wielkanocy, nie trenowałem od dziewięciu dni i dopiero dzisiaj udało mi się cokolwiek w tej kwestii zrobić. Próbowałem zrobić to wczoraj wieczorem, ale jak na złość cukier mi zaczął skakać około dziewiętnastej i przez dwie godziny nie chciał spaść, więc udałem się na kilkukilometrowy spacer, żeby tego cukrowego diabła pogonić. W godzinę z 333 zmalał do około 80, czyli aż czterokrotnie! I akurat musiało się to wydarzyć w godzinach przed zamknięciem wszystkich siłowych przybytków. Przynajmniej dzisiaj było ładnie.
niedziela, 12 kwietnia 2026
Bukowno i Diabla Góra
Dzisiaj wybraliśmy się do Bukowna, koło Olkusza. Szliśmy niebieskim szlakiem przez około siedem kilometrów i zaliczyliśmy przy okazji niewielki szczyt - Diablą Górę! Piękna okolica.
Niedawno też skończyły się wybory na Węgrzech, na których mocno mi zależy, bo bardzo lubię ten kraj. Z tego co na ten moment wiadomo, opozycja ociera się o większość konstytucyjną i szykuje się naprawdę ostra noc pod względem śledzenia tamtejszych wyników. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Węgrzy uratowali rok temu Rumunię przed skrajnie prawicowym prezydentem, niech i uratują swój kraj, bo na to zasługują. Lengyel, Magyar - két jó barát!
sobota, 11 kwietnia 2026
Nowość
Trafiło mi się wczoraj na zmianę w Nalefce (dziesięć godzin, ale było milutko i przyjemnie) i mogłem przy okazji zobaczyć jak świetnie wygląda odnowione Lindo, które parę tygodni temu przeżyło metamorfozę. No rewelacja. Jest dużo więcej przestrzeni, a scena robi niesamowite wrażenie. Zupełnie inne miejsce niż jeszcze na początku roku. Aprobuję!
środa, 8 kwietnia 2026
Pod Baranami
Wziąłem Dolores na rączki, pożegnałem słoneczko i w drogę. Przed 21 znalazłem się w Krakowie. Zamiast odpocząć po sześciu godzinach podróży, z przesiadką w Rzezowie, to mój chłopak wziął mnie trwający dwie i pół godziny seans do Kina pod Baranami i obejrzeliśmy „Projekt Hail Mary”. Najsłynniejsze kino w całym kraju.
Przed chwilą się skończył. Jestem pod wrażeniem. Grał na moich emocjach.
Przed chwilą się skończył. Jestem pod wrażeniem. Grał na moich emocjach.
poniedziałek, 6 kwietnia 2026
Lubelskie południe
Garść zdjątek z Zemborzyc. Odwiedziliśmy rodzinkę, zjedliśmy dobry obiadek i jakiś kwadrans temu wróciliśmy do domu.
sobota, 4 kwietnia 2026
piątek, 3 kwietnia 2026
Betonowa sieć dla miasta Łęczna
Przyjechałem do Łęcznej na Wielkanoc. Dziś jest piękna i przyjemna pogoda, kilkanaście stopni na plusie. Idealny okres na spacery. A najlepszym miejscem na spacery jest Podzamcze - moja ulubiona część miasta. Idę sobie, żwawym krokiem i nagle widzę blachy. Roboty trwają tam od kilku miesięcy, bo już w lutym je widziałem (LINK), ale to już szczegół. Coś innego mnie zaskakuje. Budują zieloną sieć dla Łęcznej! Tak zieloną, że wycinają zieleń. Genialne. Leją beton aż miło, przy ujściu Świnki do Wieprza.
Jeszcze jedna rzecz mnie zasmuciła. Nabrzeże idące dalej, w kierunku Karolina i Kijan też jest wycinane w znacznym stopniu.
Dla porównania - jak to wyglądało kiedyś.
Zanim ktoś wytknie mi manipulację, ze zdjęcia były zrobione w innych okresach. Wziąłem tylko te co były robione w kwietniu zeszłego roku (jedynie to ostatnie zrobione było w maju 2022). Co do innych ujęć. Niestety tylko takie mam z przeszłości. Jest to już trzecia wycinka na tym terenie. Pragnę nadmienić, że jest to część Nadwieprzańskiego Parku Krajobrazowego! Tak, parku krajobrazowego…
Na koniec mały smaczek. „Wdrożenie elementów zielonej sieci dla Miasta Łęczna”. Dobre sobie. UE dofinansowała prawie 8 milionów z ponad jedenastu na „ochronę dziedzictwa naturalnego, bezpieczeństwo i zrównoważony rozwój turystyki obszarów miejskich i ich obszarów funkcjonalnych w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych” (źródło). Gdzie tu ochrona dziedzictwa naturalnego? Nie wiem. Warto dodać, że miasto przytuliło 175 tysięcy złotych, również z UE, na opracowanie planu adaptacji do zmian klimatu w Łęcznej, a 50 tysięcy poszło na to z budżetu (źródło).
czwartek, 2 kwietnia 2026
Łęczyńskie błota
Parę dni temu mama mówiła mi, że jak przyjadę, to musimy zobaczyć nowootwartą atrakcję jaką są „łęczyńskie błota”, o których w ostatnim tygodniu zrobiło się dość głośno w mieście. Bardziej z krytycznej strony. Już na samym starcie udało mi się zrobić moje zdjęcie roku - matczyną miłość.
A co do samych błot? Nie ukrywam, że okolica jest malownicza. Przeszliśmy jakieś dwa kilometry w jedną stronę po kładkach wybudowanych na podmokłym terenie i było co podziwiać. Gdyby tylko dostęp był łatwiejszy i chociaż dało się jakoś lepiej zaparkować poza prywatnym parkingiem, który kosztuje osiem złotych i nie do końca wiadomo do której i kiedy jest otwarty (jak przyjechaliśmy to już nie był).
A co do samych błot? Nie ukrywam, że okolica jest malownicza. Przeszliśmy jakieś dwa kilometry w jedną stronę po kładkach wybudowanych na podmokłym terenie i było co podziwiać. Gdyby tylko dostęp był łatwiejszy i chociaż dało się jakoś lepiej zaparkować poza prywatnym parkingiem, który kosztuje osiem złotych i nie do końca wiadomo do której i kiedy jest otwarty (jak przyjechaliśmy to już nie był).
środa, 1 kwietnia 2026
Pyszny stroik
Dziś rano mama wysłała mi zdjęcie jak Dolores podżera stroik na Wielkanoc, a niecałe pół godziny temu przyjechałem do Łęcznej po kilku godzinach tułaczek i trzech przesiadkach pociągiem. Kicia przestała mnie kochać, bo jak ją wziąłem na ręce to zaczęła syczeć i mnie drapać :(
niedziela, 29 marca 2026
Po wszystkim
Jakoś tak ciężko jest wrócić skądś gdzie było naprawdę bardzo przyjemnie. Dokładnie tydzień temu uradowany jechałem pociągiem pod Kraków, spędziłem tam sześć dni, a wczoraj musiałem wrócić do Krakowa. To jest wręcz niesprawiedliwe, że coś na co się czekało z niecierpliwością, przemija w okamgnieniu. Dzisiaj miałem zajęcia na studiach o tak ciekawej tematyce (inżyniera wyborcza), że chociaż przez chwilę mogłem mieć coś co mnie cieszy i paplać jak najęty. A teraz wracam z treningu. Znowu plecy i biceps. Mogło być lepiej, ale ważne, że czuję, że dałem z siebie wszystko.
piątek, 27 marca 2026
Maczuga i zamek
W tej części Ojcowskiego Parku Narodowego jeszcze mnie nigdy nie było. Zajechaliśmy do Sułoszowej, żeby zobaczyć Maczugę Herkulesa i Zamek na Pieskowej Skale. Pogoda nieco markotna, to nie do końca chciało się łazić. W Zakopanem spadło dużo śniegu, a my teraz borykamy się z siąpiącym deszczem przemieszczając się przez małe wioski.
wtorek, 24 marca 2026
Wymysoü
Wybrałem się dziś do Wilamowic - miasteczka na pograniczu śląsko-małopolskim, między Oświęcimiem i Bielskiem-Białą. Mniej więcej godzina drogi od krakowskich przedmieść. Już kilka lat temu usłyszałem o ichniejszym, krytycznie zagrożonym języku - wilamowskim i od jakiegoś czasu korciło mnie, żeby zetknąć się z czymś tak ciekawym na żywo. Jakie to jest jednak szczęście mieć kierowcę. W zasadzie, jedynym naszym domyślnym celem było zobaczenie Muzeum Ziemi Wilamowskiej, do którego wstęp jest darmowy. Przywitało nas ogromnym, czerwonym, dwujęzycznym słupem. Wrzuciliśmy co mogliśmy do skrzynki na darowizny, a do tego kupiłem na pamiątkę magnes na lodówkę z kościołem i napisem Wymysoü - nazwą miasta w lokalnym języku. Cała wystawa stała została sporządzona po polsku i wilamowicku. Pokazywane były lokalne tradycje i ludowe stroje, z których specjalnie przygotowaną część można było przymierzyć i zrobić sobie w nich zdjęcia. Podczas przechadzek przy ekspozycji dotyczącej powojennej historii miasta uroniłem nieco łez. Oglądałem wywiad ze starszymi mieszkańcami, którzy pamiętali jak Sowieci zabijali dzieci za to, że nie znały innej mowy niż ich własna, a która przypominała im niemiecką. Polacy nie byli w tym jednak lepsi. W Wielkanoc 1945 roku nałożono oficjalny zakaz posługiwania się wilamowszczyzną, a ci, którzy zostali przyłapani na jego łamaniu spotykali się z surowymi karami.
Szczególnie interesującym punktem było pokazanie prób odrestaurowania języka, które miały miejsce od początku XXI wieku. Na samym końcu mogliśmy zobaczyć chociażby tłumaczenia znanych książek, w szczególności „Małego Księcia”. Na ścianie napisano podstawowe zwroty i porozwieszano portrety wszystkich, w większości już nieżyjących, native speakerów zaangażowanych w pomoc przy próbie ocalenia tegoż dziedzictwa. W głośnikach puszczano jak mieszkańcy śpiewają znane, międzynarodowe przeboje po wilamowsku, a jeszcze gdzie indziej mogliśmy przeczytać modlitwę „Ojcze Nasz” i artykuł pierwszy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Liczba osób, dla których jest to język ojczysty maleje, ale z roku na rok jest coraz więcej użytkowników, którzy w jakimś stopniu potrafią się nim porozumieć. Nie tylko z Polski. Pracownikom i władzom nie zależało konkretnie na finansowym zysku z prowadzenia tej instytucji. Chcieli przede wszystkim pokazać światu swoją tożsamość i żeby jak najwięcej ludzi dowiedziało się o ich odrębności.
Polecam wszystkim zobaczyć tę perełkę na własne oczy. Naprawdę warto.
piątek, 20 marca 2026
Drogi pamiętniczku…
Przez prawie cały tydzień nic nie pisałem i nie mogłem tego tak zostawić. Przez ostatnie dni, aż do wczoraj, nie miałem nawet weny do powiększania zawartości mojej książki, która na ten moment liczy zawrotne 341 stron, a jej tworzenie zajmuje mi ponad rok. Nie zapowiada się na to, że wydam ją w tym roku, ani na to, że w tym roku ją skończę. Za dużo mam do opisania. Dzisiaj byłem z moim chłopakiem w chińczyku, a w środę błądziliśmy po paru dzielnicach Krakowa, zahaczając pod koniec dnia o nasz ulubiony zalew nowohucki. Najbardziej jednak nie mogę doczekać się niedzieli bo czeka mnie kilkudniowy wyjazd po okolicznych miejscowościach i mam nadzieję robić dużo zdjęć i dzielić się swoimi przeżyciami jak to zwykłem robić przez ostatnie jedenaście (sic!) lat. A i jeszcze się pochwalę, że na tym cacku moje plecy dźwigały 150 kilogramów! I to na osiem powtórzeń w czterech seriach!
poniedziałek, 16 marca 2026
Atropia
W ostatnią sobotę miałem przyjemność (a być może nawet i zaszczyt) wziąć udział w pierwszej (i zapowiada się na to, że nie ostatniej) odsłonie imprezy skierowanej do osób LGBT - Atropii. Jest to wydarzenie inspirowane klimatami berlińskimi i tymi z Ibizy i wielu innych europejskich centrów kultury gejowskiej. Faktycznie, czegoś takiego w Polsce nie ma. W przypadku Atropii postawiono na zupełnie inną jakość i autentyczność, ale też na celebrowanie inności. To była petarda. I to w miejscu, które przypominało salę balową w kunsztownym pałacu. Rytm, światła, wolność i wspólnota. Szara codzienność natomiast znikała za drzwiami wejściowymi. Jedną z moich ról było wystąpienie na scenie i tańczenie w rytm muzyki house, w fetyszowym rynsztunku jaki widzicie na zdjęciach powyżej. Robiłem to razem z towarzyszącą mi drag queen i drugim tancerzem, który reprezentował zabawę tożsamością płciową, kiedy ja byłem bardziej atrybutem „maczo”. To był pierwszy akt, trwający od północy do drugiej. Od początku miesiąca zaliczyłem kilka prób, żeby jak najlepiej się przygotować do tego co wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę. Jestem niezwykle zadowolony z ekipy, z którą pracuję. Są to, kochane, ciepłe osoby, które podobnie jak ja, mocno wkręciły i wczuły się w klimat. Nasza prowadząca drag queen przygotowała show rodem z najbardziej ekskluzywnych iberyjskich party, mój partner na scenie wymachiwał wachlarzem jak ostatnia diwa, a ja moimi pląsami połączonymi z kulturystycznym pozowaniem dodałem jeszcze większej zmysłowej pikanterii i to mi się niezwykle podobało. Nasi DJ-e dobrali taką muzykę, że ani na minutę nie myślało się o tym, żeby zejść z parkietu. Tak się w to wszystko wczułem, że nawet nie do końca czułem jak upływa nam czas. Naprawdę nie mogę się doczekać kolejnych występów. Jedyne wrażenia podobne do tych, które przeżyłem w miniony weekend miałem chyba tylko w Berlinie. Polska zasługuje na więcej takich eventów.
niedziela, 15 marca 2026
Spuchnięty
Właśnie skończyłem trening i jestem w trakcie powrotnego, wieczornego spaceru do domu. 99 kilo byka (tak, zważyłem się). Od piątku uprawiam binge watching seriali. Najpierw „Gorącą Rywalizację”, a od wczoraj „Genialną Morgan”, którą znowu sobie puszczę jak tylko wrócę do siebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















































