Hubert Znajomski
Blog osobisty
środa, 5 sierpnia 2026
Pół tygodnia
Wczoraj po raz pierwszy bawiłem się w tradycyjnej, estońskiej saunie. Smagaliśmy się wzajemnie witkami brzozowymi. Od groma zabawy. Między sesjami polewałem się zimnym szlauchem i czułem się jak nowo ochrzczony wiking.
Natomiast jeszcze w poniedziałek, po powrocie z Haapsalu, poszedłem nad wodę, pooglądać zachód słońca. Prawda, że magiczny?
poniedziałek, 3 sierpnia 2026
Haapsalu
Pobudka równo o siódmej, szybkie śniadanko pół godziny później i nieco ponad dziesięć minut spacerkiem na przystanek, żeby zdążyć na autobus o 8:13 do Haapsalu - uzdrowiska nad Bałtykiem oraz stolicy prowincji Laanemä. Miasteczko liczy sobie około dziesięć tysięcy mieszkańców i jest mocno oblegane przez turystów. Spędziliśmy tam łącznie sześć godzin i kilka minut temu wróciliśmy do Nõvej.
Główna ulica i zamek biskupi w Haapsalu z XIII wieku.Szczęśliwy turysta.Promenada nadmorska.
A tu jeszcze z rana. Drezyna rowerowa w budynku dawnego dworca kolejowego.
niedziela, 2 sierpnia 2026
Kościółek
Po Grobie Odyna wciąż było mi mało wrażeń, dlatego o dwudziestej drugiej wybrałem się do pobliskiego kościółka w Nõvej. Jest on jednym z najstarszych kościołów w Estonii. Na dodatek, niebo było tak wspaniale zaróżowione i dzięki temu powstało takie cudowne zdjęcie, z którego jestem bardzo dumny.
Do wtorku mamy wolne. Być może wybiorę się jutro do Haapsalu.
sobota, 1 sierpnia 2026
Na grób Odyna
W wolnym tłumaczeniu: „Republika estońska - chroniony punkt geodezyjny”.
Roślinność tej wyspy jest intrygująca.
Kaplica i owieczki. Na wyspie jest ich pełno. Owieczek, nie kapliczek.
piątek, 31 lipca 2026
Skansen
czwartek, 30 lipca 2026
Panda z północy
Po sprzątaniu zajechaliśmy na moment do centrum informacji turystycznej, gdzie można było kupić kawę, lody i pamiątki. Moje oko ujrzało stoisko z rękodziełem, a na nim pandę z czerwonymi ogrodniczkami, żółtą muszką i brązowym melonikiem z doczepionym kwiatuszkiem. Jej cena 30 euro mnie zniechęcała, ale ostatecznie ją kupiłem, bo myślę, że lepszej pamiątki z Estonii chyba mieć już nie będę.
środa, 29 lipca 2026
Pierwszy dzień sprzątania Bałtyku
Uzbieraliśmy trochę śmieci. Głównie butelki i plastikowe popierdółki, ale znalazł się też ciekawy artefakt w postaci zepsutej wędki.
Teraz siedzę sobie w kawiarni obok obozowiska i sklepu. Za nieco ponad dwadzieścia minut będzie kolacja. Sączę dziś już drugą (pierwszą piłem przed wyjazdem) kawę. Chciałbym, żeby w Polsce kosztowała tyle samo. 2,50 € za taką przyjemność to jak za darmo.
wtorek, 28 lipca 2026
Estonia od strony wiejskiej
Bałtyk.
A na sam koniec plażowy Hubert i kolaż dodatkowych zdjęć z Tallinna zrobionych wczoraj.
poniedziałek, 27 lipca 2026
Tallińska przechadzka
W końcu nastała pora mojego wolontaryjnego wojażu. Czternaście godzin jechaliśmy przez Polskę i państwa bałtyckie całkiem nowoczesnym, dużym i wygodnym autobusem. Pasażerowie mieli do dyspozycji ekspres do kawy, z którego można było lać napoje bez limitu. Zatrzymywaliśmy się na krótko w Kownie i Parnawie, a w Rydze dano nam aż trzy kwadranse postoju. Niewiele tam zobaczyłem, ale i tak było przyjemnie, ponieważ po dwunastu latach wróciłem do tego pięknego miasta, nawet jeśli na krótko. Zrobiłem drobne zakupy na resztę drogi i cyknąłem kilka zdjęć okolic dworca, tramwajów oraz ichniejszego „Pałacu Kultury i Nauki”. Zdjęć z Rygi jednak nie pokażę.
Na punkcie widokowym Patkuli oraz przed soborem Aleksandra Newskiego (naprzeciwko tegoż soboru znajduje się, co ciekawe, estoński parlament).
Jutro z samego rana wyruszamy na wieś.
niedziela, 26 lipca 2026
Notatka podróżnicza
sobota, 25 lipca 2026
Już jutro Estonia
![]() |
| Przybiłem piątkę z Dolores stopą |
W mojej głowie pojawia się czasami myśl, że być może tęsknię za Łęczną, ale od razu znajduję racjonalne wytłumaczenie tejże nostalgii. Nie tęsknię za samym miastem, a za młodością i wieloletnią rutyną, która zniknęła bez zapowiedzi. Tęskno mi również za domem, za jego mieszkańcami i moimi rzeczami. Za moją australijską monetą pensową z kangurem, której już od sześćdziesięciu lat tam nie biją. Za szufladą, w której są plakietki, naszywki, bilety, identyfikatory i inne bzdety. Za legowiskiem dla kota, oprawionym w ramkę certyfikatem wolontariusza, pudłem z pluszowymi pandami, wanną, ale przede wszystkim za tatą. Jego jest mi brak najbardziej. Do przedmiotów zawsze mogę wrócić, ale do niego już nie. Zresztą, być może kiedyś doczekam się dnia, w którym będę mógł dokonać fuzji i sprowadzić dobytek zarówno krakowski, jak i łęczyński w jedno miejsce, do nowego domu. Dziś spontanicznie odwiedziłem jego grób w trakcie spaceru.
Ilekroć wracam do domu, zawsze zauważam szczególiki, które wzbudzają we mnie nostalgię. Tym razem padło na drzwi lodówki oraz stojącej obok zamrażarki, wypełnione głównie magnesami, ale też zdjęciami, naklejkami i widokówkami z całej Polski i Europy oraz z Tunezji. Jest to przyjemny dla oka chaos. Obok Katowic są Skopje, przy Augustowie Ateny i Szwajcaria, a nad Białowieżą, Płotami, Dreznem i Alba Iulią, Królewiec, Goniądz i Belgia. Taka domowa duma i niemal rytualne kolekcjonowanie dowodów na wizytacje w różnych zakątkach świata. Wiedziałem, że coś będę musiał z tej Estonii (do której wyjeżdżam już jutro wieczorem) przywieźć i na nie przyczepić, bo każda podróż, któregokolwiek z domowników, w pewnym sensie musi tam trafić. Znajdą się też drobne wyjątki jak pocztówka z Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch, którą kiedyś dostałem, ale są to takie unikaty, że szkoda byłoby chować je po szufladach.
czwartek, 23 lipca 2026
Koci tunel czasoprzestrzenny
Dzisiaj to słodkie diabelstwo mnie przestraszyło tak mocno, że aż prawie się popłakałem. Wstałem po tym jak mój brat wyruszył w swoją dwudniową podróż do Piwnicznej-Zdroju (będzie zdobywał Radziejową) i chciałem nakarmić kota, bo zostałem sam w domu do soboty. Nałożyłem jedzenie i nic. Dolores nie przybiega. Normalka. Nie jest jak inne koty. Kiedy zechce to przyjdzie. Bardziej się zmartwiłem tym, że nastała nagle czternasta, a żarcie dalej było nienaruszone. Zacząłem przeszukiwać jej najpopularniejsze kryjówki. Szafę, pod łóżkiem, pudełka, szuflady. Nic. Wyparowała. Biorę do ręki jej ulubioną zabawkę, która wydaje dźwięki. Zero skutku. Nawet otwarcie okna, żeby mogła wyjść na parapet tak jak lubi nie pomogło. Przeczesywałem całe mieszkanie przez około godzinę i za Chiny nie mogłem jej znaleźć. Pomyślałem, że mogła uciec bratu niepostrzeżenie, kiedy wychodził. Sprawdzałem na dworze. Okiennice przy piwnicach, samochody, krzaczki. Kot przepadł. Zniknął jak kamfora. Wracam do domu, wznawiam poszukiwania zaginionej. Po jakimś czasie pojawia się w moim pokoju. Dosłownie znikąd. Miałknęła, poszła do kuchni, zjadła i zaczęła się łasić. Jak gdyby nigdy nic. Czy ona się zaprzyjaźniła z Rickiem Sanchezem kiedy mnie nie było i wyruszyła z nim na przygodę? Nie wiem. Koty są niemożliwe.
środa, 22 lipca 2026
poniedziałek, 20 lipca 2026
Panda na chwilowe pożegnanie
Druga połówka odprowadzona na wieczorny pociąg powrotny do domu. Odbębniłem też trening przy dworcu i wracam do siebie. Już w środę sam pojadę pociągiem do domu, albowiem czeka mnie wyjazd i to nie byle gdzie, bo do Estonii. Autobus z Warszawy już w niedzielę. Wybieram się tam na dwa tygodnie, gdzie będę wolontariuszem zajmującym się między innymi sprzątaniem Bałtyku na wsi oddalonej o niecałe sto kilometrów od estońskiej stolicy. Za tydzień o tej porze będę daleko od Polski i jestem tym strasznie zaaferowany.
A dlaczego panda na chwilowe pożegnanie? Byłem ze współlokatorem i chłopakiem na zakupach w hipermarkecie (idzie się tam zgubić) i dostałem ją w prezencie, bo mi się spodobała i nie kosztowała dużo. Kolejna do kolekcji! Jak ja kocham pandy.

















































