wtorek, 16 czerwca 2026

Oto co lewica chce robić z naszymi polskimi miastami!

Uprzedzam, że wymyśliłem ten tytuł tylko dla żartu. 
Odkryłem dzisiaj, rychło w czas, Park Reduta, który znajduje się jeszcze w granicach mojej dzielnicy, a jednak dopiero teraz udało mi się go odwiedzić. Jest wspaniały. Idealnie łączy w sobie elementy urbanistyczne, przyrodnicze i rozrywkowe. Są place zabaw, betonowe murki, ścieżki, schody, ławeczki, huśtawki, hamaki… wszystko. 
Obok niego znajduje się też ścieżka edukacyjna - drugie życie drzew. Taki las w samym sercu miasta, w którym czasami można pomyśleć, że w tymże mieście się jednak nie jest. Tak powinny wyglądać parki i przestrzeń miejska! 
Okolica zasługuje na pięć gwiazdek w skali uroku. 

niedziela, 14 czerwca 2026

Elegancja kulinarna obok opery.

Spałem w nocy przez niecałe trzy godziny. Miałem ostatni zjazd w tym semestrze, zaczynający się o o ósmej. Za mną też ostatnie egzaminy i w zasadzie jeśli wszystko pozdawałem (a jestem absolutnie pewny, że tak) to mam wakacje do października. Współlokator podjechał do mnie po wszystkim i zabrał do eleganckiej restauracji, rzut beretem od opery - Novum na Ariańskiej. Dywagowaliśmy przy posiłku o różnicach międzypokoleniowych, o tym jak zmieniają się czasy, warunki, ludzkie oczekiwania wobec życia, a także zwiększa świadomość problemów społecznych. Przefarbował się cały na biało kilka dni temu i wygląda przy tym jak mędrzec, który zaszczepił we mnie ułamek swojego intelektu! Pasuje mu ten wizerunek jak ulał. Ledwo wróciłem do domu, od razu legnąłem na łóżku i zasnąłem na kolejne trzy godziny i wstałem nieco ponad kwadrans temu. 
Smok żołnierz CK na Rondzie Mogilskim 
Ciężko mi uwierzyć, że te studia w dwóch trzecich są już za mną, a za mniej więcej rok, o ile będzie mi dane, będę bronił licencjatu. 

czwartek, 11 czerwca 2026

Letnie byki


Kończę właśnie 11. dzień niepalenia, a także wieczorny trening w centrum miasta, gdzie ćwiczę od mniej więcej połowy maja. Po raz kolejny zmieniłem siłownię, jak na ADHDowca zresztą przystało. Z innych wieści, moja książka w tym tygodniu przekroczyła czterysta stron. Grafomania na pełnym, ale sprawia mi to satysfakcję. 

środa, 10 czerwca 2026

Nad Racławką


Wczoraj byliśmy w lesie, łażąc wzdłuż doliny Racławki w Dubiu. Chcieliśmy uciec od słońca, które grzało niemiłosiernie aż do późnego popołudnia. Mniej więcej przed siedemnastą, w połowie naszej trasy pogoda postanowiła się załamać, zaczęło grzmieć, a po chwili lunął na nas gęsty prysznic, przed którym częściowo chroniły nas korony drzew. Podkoszulek przywierał do mnie tak mocno, że postanowiłem go zdjąć, czując się poniekąd jak dzikus. Lubię obecność natury. 

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Na drezyny

W nocy miałem taki maraton oglądania dokumentów ze słynnymi polskimi katastrofami w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, ale dzisiaj już jesteśmy aktywni od samego rana. Pojechaliśmy najpierw na basen w Trzebini, popływaliśmy przez godzinkę, po czym kierowaliśmy się do Regulic, bo mieliśmy zarezerwowany na szesnastą przejazd słynną, lokalną koleją drezynową na trasie Regulice-Puszcza Dulowska-Alwernia-Regulice. Mój chłopak opowiadał mi o tej przejażdżce już w marcu, ale dopiero dzisiaj się nam udało. Dla mnie to był pierwszy raz, ale dla niego już trzeci. 
Trasa prowadzi po linii kolejowej 103, która kiedyś obsługiwała ruch pasażerski. Jechał nią ongiś pociąg ekspresowy, który omijał Kraków, żeby szybciej dojechać do Zakopanego. Trasa z Regulic do Nieporaza (Puszczy Dulowskiej) prowadziła często pod górkę. Na stacji końcowej zawróciliśmy pojazdy i zjeżdżaliśmy z dwa razy wyższą prędkością niż wjeżdżaliśmy. Pedałowaliśmy łącznie przez 13 kilometrów, a cała trasa z paroma postojami zajęła nam nieco ponad półtorej godziny. 
Świetna przygoda. 

niedziela, 7 czerwca 2026

Tydzień bez palenia

Deser po obiedzie, trening, potem jazda pociągiem (nie obyło się bez ekscesów, zdążyłem na niego na styk, ponieważ zapomniałem insuliny na zmianę na kilkudniowy wyjazd). Mam trochę planów na nadchodzący tydzień. Ten który się właśnie kończy jest chyba pierwszym od ośmiu lat, w którym nie zapaliłem ani jednego papierosa. Brawo ja. 

sobota, 6 czerwca 2026

Kawał byka

Nie chce mi się wierzyć, że tak bez okazji dostałem prezent w postaci… byczego żelu. Co jak co, ale ten podarunek jest dość spersonalizowany. 

piątek, 5 czerwca 2026

Nocne fotografowanie i National Geographic

Nowa lektura

Dziś, w drodze powrotnej z zakupów zwróciłem uwagę na witrynę jednego z ostatnich istniejących kiosków w mieście, jeśli nie w całym kraju. Polski National Geographic wydrukował specjalny numer magazynu, całkowicie poświęcony ADHD i „instrukcji obsługi wewnętrznego chaosu”. Jedynie dwadzieścia złotych. Skusił mnie. Poprosiłem sprzedawczynię, kobietę w wieku okołoemerytalnym o podanie mi tego wydania. Zagadała mnie, przyjaźnie pytając czy znam kogoś z ADHD. Zamiast trzymać gębę na kłódkę, w przypływie naiwności odpowiedziałem, że u mnie zdiagnozowano je niecały rok temu i zaczęła się jej osobista tyrada i chęć pomocy. Według niej musiałem udać się do takiego jednego znanego lekarza, któremu odebrano prawo do wykonywania zawodu, bo leczył „te całe autyzmy i ADHD” zamiast przepisywać pacjentom pigułki. Jej zdaniem wystarczy wypłukać organizm z toksyn, jeść więcej cytrusów i człowiek wraca do zdrowia. Z fałszywym uśmiechem przytakiwałem jej słowom, ale w myślach marzyłem o tym, żeby jak najszybciej skończyła, pozwoliła mi zapłacić, wziąć to po co przyszedłem i wrócić do domu. 


Dziś po północy z braku laku spacerowałem po Starym Mieście i starałem się pobawić w fotografowanie. Zrobiłem kilka całkiem niezłych, ale wybrałem tę czwórkę jako taki „top of the top”. 

czwartek, 4 czerwca 2026

Tak tam

Czwarty dzień niepalenia. Jest łatwiej niż w poniedziałek. Wręcz za łatwo, rzekłbym. Zdarzają się te delikatne napady głodu nikotynowego, ale szybko mijają. Pomagają mi głównie spacery (och, jak przyjemnie jest połazić i czuć wiosenne zapachy), mapki Google, artykuły z Wikipedii, bezcukrowa cola oraz quizy. Dzisiaj byłem z współlokatorem w naszej pobliskiej restauracji z kuchnią uzbecką. 

Wczoraj natomiast w nagrodę za starania kupiłem sobie czekoladę bąbelkową. Czekałem na moją pierwszą profesjonalną debatę oksfordzką na mojej uczelni, którą moja drużyna niestety przegrała, ale wyszedłem z niej jako najlepszy mówca. Mam nadzieję na więcej takich wydarzeń, ale to już raczej zadanie na przyszły rok akademicki. 

wtorek, 2 czerwca 2026

Do końca

Drugi dzień czerwca dobiega końca i dalej trzymam się swego postanowienia. Jest ciut łatwiej niż wczoraj, ale dalej dziwnie mi jest odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Popołudniem zrobiłem sobie czterokilometrowy spacer, poszedłem na siłownię znajdującą się w centrum, a po treningu wróciłem do domu, nieco zmienioną trasą. Wieczorem na swoim rowerku przyjechał mój facet, poszliśmy na jedzonko, a potem namówiłem go, żebyśmy zrobili razem spacerek na koniec Krakowa. 

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Bez palenia

Kończę spacer
Jak wczoraj rano kupowałem kolejną paczkę papierosów i najtańsza z nich kosztowała już 24 złote, pomyślałem sobie, że nie ma szans, żebym dalej wyrabiał z takimi cenami. Wypaliłem ją do końca przed snem, powiedziałem, że kolejnej nie kupię i tak już mija mi prawie doba bez fajki. Być może ostatni raz miałem tak ze dwa lata temu. Przez cały dzień jestem markotny, zmęczony, znudzony życiem i wkurzony na wszystko. Zrobiłem sobie trzy drzemki oraz wyszedłem na trzy lub cztery spacery. Dalej nie wiem czy wytrzymam. Jak pierwszy dzień już minął, to chyba będzie już z górki. 

niedziela, 31 maja 2026

Kończymy miesiąc

Kończymy maj z całkiem niezłym bagażem doświadczeń. Przyznam się szczerze, że ten miesiąc nie minął wcale tak szybko jak niektórzy myślą, ale to moje skromne zdanie. 

sobota, 30 maja 2026

Mamy co świętować

Pod uczelnią leżała ta czadowa tablica drogowa. Nie wziąłem jej oczywiście do domu, choć bardzo bym chciał.

Miałem dziś dwa ustne egzaminy i chodziłem po zajęciach jak na szpilkach, ciut zestresowany, czekając na swoją kolej. Z perspektywy czasu łatwo byłoby mi powiedzieć, że nie powinienem był, albowiem dostałem 4,5 z obu przedmiotów. Poniekąd abstrakcyjna dla mnie sytuacja, że jestem blisko skończenia drugiego roku (odpukać w niemalowane), kiedy przypomnę sobie o tym, że trzy razy rezygnowałem ze studiów w trakcie pierwszego.

Poszedłem popołudniem świętować ze współlokatorem udany dzień i zjedliśmy wspólny obiad w New York Pizza Department (podoba mi się wystrój stylizowany na amerykańskie bistro), po którym obiecałem sobie drzemkę, bo byłem wycieńczony i niewyspany. Miałem wstać o 20:30, a obudziłem się o 22:30 i jestem nieco zły na siebie, bo jutro mam być na uniwersytecie już o ósmej… 

piątek, 29 maja 2026

Dawno mnie tu nie było

Specjalnie wczoraj obciąłem się na łyso, ponieważ dzisiaj miałem sesję zdjęciową dla Kinky Locked. Pierwszą od sierpnia bodajże. Wyjechałem równo o dwunastej z Krakowa i właśnie teraz czekam na pociąg do Katowic, skąd pojadę już normalnie do domu. 

czwartek, 28 maja 2026

Jeż

Wracałem do domu około drugiej w nocy, kiedy to zobaczyłem tego słodziaka na ulicy. Przykucnąłem, zrobiłem mu sesję zdjęciową, po czym uciekł w trawę. Mamy ostatnio inwazję jeży w Krakowie i od jakiegoś tygodnia za każdym spacerem po zmroku dostrzegę co najmniej jednego. Czasem więcej. Nigdy nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia żadnemu jeżowi, aż do dzisiaj. Zatem jestem z siebie dumny. A jakieś dwie godziny temu skusiłem się na solidne stołowanie w jednej z azjatyckich restauracji, około kilometr od mojego domu. Tyle razy tamtędy przechodziłem, a rzuciła mi się w oczy jakieś dwa, trzy dni temu. 

wtorek, 26 maja 2026

Kilkanaście kilometrów dla nóżysk

Nie ma to jak zachody słońca po dwudziestej pierwszej. Jest jeszcze widno, a przede mną nadal ze trzy kilometry spaceru. W ostatnie półtorej godziny przeszedłem około 9. Tego mi było trzeba po dzisiejszym dniu.

niedziela, 24 maja 2026

Kraków zdecydował

Według exit pollu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej w referendum dotyczącym odwołania prezydenta Krakowa zagłosowało ponad 33% wyborców, przy wymaganej frekwencji wynoszącej około 27%. Wychodzi na to, że Aleksander Miszalski stracił właśnie stanowisko prezydenta miasta. Rada miasta według szacunków również została odwołana. Wszystkiego dowiemy się w nadchodzących godzinach. Jestem zadowolony z tej decyzji. Warto nadmienić, że ani PiS, ani Konfederacja nie obejmą władzy w Krakowie. To jest marzenie ściętej głowy. To był przede wszystkim pokaz niezadowolenia z tego co się działo w mieście przez ostatnie dwa lata. 

sobota, 23 maja 2026

Marsz Równości w Krakowie

 


Garść fotek z dzisiejszego wydarzenia! Było wspaniale, ale myślałem, że się roztopię na tym słońcu :D

piątek, 22 maja 2026

Na krótko przed ciszą referendalną

Kampania referendalna w przestrzeni miejskiej, uchwycona przeze mnie w ciągu ostatniego miesiąca. 

W niedzielę odbędzie się referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa przed końcem kadencji. Dzisiaj jest natomiast ostatni dzień kampanii, albowiem po północy nastąpi oficjalna cisza referendalna. Pod koniec lutego oficjalnie zarejestrowałem się w spisie wyborców w Krakowie, w którym mieszkam od listopada 2022 roku. Dzięki temu mogłem udzielić poparcia przy zbiórce podpisów, a dodatkowo, za dwa dni oddam swój pierwszy w życiu głos w referendum lokalnym. Media od kilku miesięcy wrą. Prezydent i jego zwolennicy grają na bojkot i obrzydzanie demokratycznego narzędzia poprzez swoje siatki botów i trolii (LINK). Wczoraj na przykład przeczytałem jak to 96-letnia żona śp. Andrzeja Wajdy ogłosiła, żeby referendum "olać", bo tak rzekomo mówi młodzież (LINK). Podczas nadania jej honorowego obywatelstwa miasta powiedziano o niej między innymi, że jest wcieleniem najlepszych cech polskiej inteligencji. Do tej pory widzę, że środowiska "prodemokratyczne" z naciskiem na KO nie widzą, że stawianie na "ynteligenckość" i swój jawny klasizm nie przysparzają sobie wielu zwolenników. Wiem, że takie przesłanki nie powinny wpływać na polityczne decyzje, ale poniekąd marzy mi się też, żeby utrzeć nosa tym wszystkim znawcom, leśnym dziadkom i ynteligentom różnej maści, którzy myślą, że przez swoje zasługi w jednej konkretnej dziedzinie, są autorytetami w każdej innej, szczególnie w polityce. Polskim społeczeństwem dalej próbują kierować dinozaury, których ego lśni w eterze tak mocno, że światło słońca jest przy nim ledwo widoczną poświatą. Niech jeden z drugim przestanie myśleć o sobie jako oświeconym, który musi koniecznie każdemu przemówić do rozsądku, że trzeba postępować tak jak on karze. Ludzie wtedy z przekory będą robić odwrotnie.

Mam wiele powodów, przez które wezmę udział w referendum. Ceny biletów w KMK (jest dwa razy drożej niż w Warszawie) to tylko wierzchołek góry lodowej.

  • Według danych w rejestrze umów (LINK) miasto Kraków, 3 miesiące po objęciu władzy przez Miszalskiego zaciągnęło dwa kredyty na kwotę 164 milionów złotych, będąc w trakcie spłacania poprzednich kredytów. Kraków dla Mieszkańców rok temu podawał, że radni przegłosowali kolejny kredyt, na pół miliarda (LINK).
  • Członkowie zarządów i prezesi krakowskich spółek dostają nawet stutysięczne premie, pomimo zarobków sięgających 30-40 tysięcy miesięcznie (LINK). Nagrody otrzymał także każdy z CZTERECH wiceprezydentów Krakowa (LINK). Tyle samo wiceprezydentów ma ponaddwukrotnie większa Warszawa.
  • Plan Ogólny i Strategia Rozwoju przez referendum zostały schowane do szuflady kilka miesięcy temu (LINK). Wczoraj miała odbyć się nadzwyczajna sesja, podczas której próbowano opublikować te ważne dokumenty, ale radni większości prezydenckiej ją zbojkotowali, przez co się ona nie odbyła (LINK).
  • Planowane na za kilka tygodni uruchomienie Tramwaju do Mistrzejowic spotyka się z problemami takimi jak brak prądu (LINK). Ulice w pobliżu mojego domu są dalej rozkopane i ciężko przejezdne, a przejazd z Ronda Mogilskiego do Ronda Barei (około 3 km) zajmuje niekiedy godzinę. Krakowski zarząd dróg ma aż sześciu dyrektorów (LINK)…
Rok temu udało się w Zabrzu. Mam nadzieję, że uda się też i w Krakowie.

czwartek, 21 maja 2026

Parki dwa

Wczoraj przyjechał do mnie chłopak na nocowanie i dzisiaj chciałem mu pokazać jakie dwa fajne parki są obok mojego mieszkania. Najpierw pokazałem mu Ogród nad Sudołem, pełen trampolin, hamaków, boisk sprzętów "siłowniowych" i ławeczek ułożonych wśród krzaczków, kwiatuszków i innych drzewek. Pokazałem też mu Park Zaczarowanej Dorożki i tam nasze oczy ujrzały kacze bobaski, które się ściskały na brzegu stawu. Tak właśnie powinna wyglądać przestrzeń dla ludzi, a nie tylko ten wszędzie lany beton.