![]() |
| Parnawa (zarówno miasto jak i rzeka) we wtorkowy wieczór. |
Hubert Znajomski
Blog osobisty
piątek, 14 sierpnia 2026
Powrót syna
wtorek, 11 sierpnia 2026
Pożegnanie z Estonią
Jestem już w autobusie powrotnym do Polski. Za mniej więcej 12 godzin będę w Warszawie.
Wczoraj przed obiadem, na pożegnanie z Estonią posadziliśmy symbolicznie sadzonki drzew dla naszych państw. My, Polacy otrzymaliśmy brzozę, którą nazwaliśmy „Lechem”. Podpisaliśmy plastikową etykietkę, z datą, nazwą kraju i imieniem dla rośliny, po czym zawiązaliśmy ją wokół jednej z gałązek. Może będziemy mieć motywację, żeby jeszcze tu wrócić i „doglądać” naszego drzewka.
Mój wyjazd do Estonii był decyzją niesamowitą i nie mam zamiaru jej żałować. Nie psuły mi tego wszędobylskie, gryzące mnie po całym ciele owady. Codziennie coś nowego odkrywałem i miałem o czym pisać na blogu. Bawiłem się z dzieciakami jakbym był o połowę młodszy. Zbieraliśmy liście wierzbówki kiprzycy na napary oraz leśne jagody na przetwory dla starszych ludzi przebywających w niedalekim domu opieki. Posprzątaliśmy wybrzeże w Nõvej, Peraküli, Elbiku, Keibu i na Osmussaarze z kilkudziesięciu kilogramów śmieci. Czasami udało mi się pogadać z mieszkańcami, którzy dziękowali za nasze zaangażowanie. Każdego dnia robiłem średnio ponad trzydzieści tysięcy kroków. Przejechałem rowerem ponad sto kilometrów leśnymi szosami, poznając kraj z nietypowej strony. Przywożę, tak jak zamierzałem, kilka magnesów, ale też lokalny trunek, opakowania słodyczy, bibelociki i pandę z biura turystycznego, do której się przytulałem każdej nocy. Zachowałem też jeden bilet autobusowy oraz paragon z lokalnego sklepiku. Lubię pamiątki w wielu formach - fizycznych przedmiotów i papierków, które zmieszczą się w małej szkatułce na skarby oraz tych w postaci informacyjno-abstrakcyjnych statystyk jak przedstawienie mojego wyjazdu jako jedną z pozycji w historii podróży na koncie bankowym. Zostaje przy tym jeszcze jedna rzecz, z tych nienamacalnych - sposób, w jaki obserwowałem obcy świat. Do mojej fotogalerii w telefonie oprócz pięknych zabytków i natury trafiły znaki drogowe, ogłoszenia, witryny tudzież półki sklepowe i tym podobne elementy zwyczajnego krajobrazu. Wszystko po estońsku, którego nie rozumiałem, ale wzbudzał moje zainteresowanie. Czasami chciałbym zapomnieć polszczyzny na jeden dzień, żeby zobaczyć własny język z tej samej perspektywy, którą patrzę na przykład na węgierski. Tak już mam na obczyźnie. Ciekawi mnie jaka jest w niej codzienność. Ciekawi mnie jak to by było być Estończykiem. Dlaczego akurat Estonia jest jednym z najbardziej zinformatyzowanych państw świata i to ona jako pierwsza wprowadziła wybory przez internet? Jest mnóstwo rzeczy, które mnie w niej ciekawią. Dostęp do sieci jest tu traktowany jako prawo człowieka, a przytłaczająca większość obywateli nie wyznaje żadnej religii. We wczesnej podstawówce, nie wiedzieć czemu, miałem hopla na punkcie tego kraju. Mogę stwierdzić, że do dzisiaj ma specjalne miejsce w moim serduchu i to dość dziwne, że dopiero po kilkunastu latach udało mi się tam znaleźć po raz pierwszy. Gdy wróciłem do Polski, jeszcze bardziej doceniłem to, że moje życie wygląda tak jak wygląda, a moim domem jest kraj, na który może i psioczę, ale to już leży w mojej naturze. Tak czy siak, z niektórych estońskich aspektów moglibyśmy brać przykład.
poniedziałek, 10 sierpnia 2026
Noc bałtycka
Niektóre zdjęcia, przy odpowiednim timingu i ujęciu, wychodziły mi jak flaga Estonii.
sobota, 8 sierpnia 2026
Tartu
Największe wrażenie jednak wywarła na mnie powyższa katedra. Matko i córko, jaka ona była kolosalna! Pobudzała z pewnością wyobraźnię, jak mogła wyglądać w czasach swej świetności. Budynek przestał pełnić funkcję katedry w XVI wieku, po tym jak został dotkliwie zniszczony w wyniku rewolty ikonoklastów oraz po wieloletnich zaniedbaniach i ostatecznym jego porzuceniu przez biskupów.
czwartek, 6 sierpnia 2026
Konno
Jechaliśmy dziś ponad dwadzieścia kilometrów w jedną stronę, do miejscowości Elbiku, gdzie sprzątaliśmy kolejną z plaż. W międzyczasie zrobiliśmy sobie postój i półgodzinną przerwę na jazdę konną. Robiłem to zaledwie drugi raz w życiu. A gdy już skończyliśmy zbierać śmieci, udaliśmy się do plażowego baru, żeby zebrać siły na drugą część jazdy.
środa, 5 sierpnia 2026
Pół tygodnia
Wczoraj po raz pierwszy bawiłem się w tradycyjnej, estońskiej saunie. Smagaliśmy się wzajemnie witkami brzozowymi. Od groma zabawy. Między sesjami polewałem się zimnym szlauchem i czułem się jak nowo ochrzczony wiking.
Natomiast jeszcze w poniedziałek, po powrocie z Haapsalu, poszedłem nad wodę, pooglądać zachód słońca. Prawda, że magiczny?
poniedziałek, 3 sierpnia 2026
Haapsalu
Pobudka równo o siódmej, szybkie śniadanko pół godziny później i nieco ponad dziesięć minut spacerkiem na przystanek, żeby zdążyć na autobus o 8:13 do Haapsalu - uzdrowiska nad Bałtykiem oraz stolicy prowincji Laanemä. Miasteczko liczy sobie około dziesięć tysięcy mieszkańców i jest mocno oblegane przez turystów. Spędziliśmy tam łącznie sześć godzin i kilka minut temu wróciliśmy do Nõvej.
Główna ulica i zamek biskupi w Haapsalu z XIII wieku.Szczęśliwy turysta.Promenada nadmorska.
A tu jeszcze z rana. Drezyna rowerowa w budynku dawnego dworca kolejowego.
niedziela, 2 sierpnia 2026
Kościółek
Po Grobie Odyna wciąż było mi mało wrażeń, dlatego o dwudziestej drugiej wybrałem się do pobliskiego kościółka w Nõvej. Jest on jednym z najstarszych kościołów w Estonii. Na dodatek, niebo było tak wspaniale zaróżowione i dzięki temu powstało takie cudowne zdjęcie, z którego jestem bardzo dumny.
Do wtorku mamy wolne. Być może wybiorę się jutro do Haapsalu.
sobota, 1 sierpnia 2026
Na grób Odyna
W wolnym tłumaczeniu: „Republika estońska - chroniony punkt geodezyjny”.
Roślinność tej wyspy jest intrygująca.
Kaplica i owieczki. Na wyspie jest ich pełno. Owieczek, nie kapliczek.
piątek, 31 lipca 2026
Skansen
czwartek, 30 lipca 2026
Panda z północy
Po sprzątaniu zajechaliśmy na moment do centrum informacji turystycznej, gdzie można było kupić kawę, lody i pamiątki. Moje oko ujrzało stoisko z rękodziełem, a na nim pandę z czerwonymi ogrodniczkami, żółtą muszką i brązowym melonikiem z doczepionym kwiatuszkiem. Jej cena 30 euro mnie zniechęcała, ale ostatecznie ją kupiłem, bo myślę, że lepszej pamiątki z Estonii chyba mieć już nie będę.
środa, 29 lipca 2026
Pierwszy dzień sprzątania Bałtyku
Uzbieraliśmy trochę śmieci. Głównie butelki i plastikowe popierdółki, ale znalazł się też ciekawy artefakt w postaci zepsutej wędki.
Teraz siedzę sobie w kawiarni obok obozowiska i sklepu. Za nieco ponad dwadzieścia minut będzie kolacja. Sączę dziś już drugą (pierwszą piłem przed wyjazdem) kawę. Chciałbym, żeby w Polsce kosztowała tyle samo. 2,50 € za taką przyjemność to jak za darmo.
wtorek, 28 lipca 2026
Estonia od strony wiejskiej
Bałtyk.
A na sam koniec plażowy Hubert i kolaż dodatkowych zdjęć z Tallinna zrobionych wczoraj.






















































