Hubert Znajomski
Blog osobisty
niedziela, 19 kwietnia 2026
Wszystko kwitnie
Skończyłem przed szesnastą cały weekend zajęć, od których mieliśmy trzytygodniową przerwę. Przyjemnie mi się szło na uczelnię i z niej wracało. Trzy kwadranse piechotą w jedną stronę w takiej przyjemnej atmosferze i aż chce się człowiekowi żyć, co chwilę zatrzymać przy jakimś drzewu i pooglądać kwiaty i krzewy. Wszystko tak ślicznie pachnie, ptaki ćwierkają co rano. Kocham wiosnę.
czwartek, 16 kwietnia 2026
Myśli
Gdy byłem na Wielkanoc w Łęcznej to coś mnie tchnęło i zacząłem przyglądać się kolażom zdjęć nad moim łóżkiem. Przed sylwestrem doczepiałem kolejny, za 2025 rok. Sto osiemdziesiąt tycich kwadracików z ostatnich pięciu lat, które w telegraficznym skrócie pokazywały jak przez ten czas mi się wiodło i jak się zmieniałem. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego czułem potrzebę ich druku i wywieszenia oraz dlaczego robi mi się przyjemnie kiedy na nie patrzę. Poniekąd mówię przez to sam do siebie, że może i nie jestem kimś znaczącym w rzeczywistym świecie, ale w moim własnym jestem najważniejszy. Być może kiedyś je zdejmę i włożę do jakiegoś specjalnego albumu, przeznaczonego tylko na powiększające się co roku zbiory i będę trzymał go na jakiejś półce, którą bym sobie samodzielnie zamontował.
Od kilku dni moja głowa znowu zaczyna nadmiernie przetwarzać swoją zawartość i ma ochotę eksplodować. Dziś w nocy machałem nogami z jakiejś ekscytacji spowodowanej nagromadzającymi się myślami. Informacje, które do mnie danego dnia dotarły się kumulowały i dawały o sobie znać. Zastanawiałem się nad czym warto było się skupić. Dlaczego nie mam wbudowanego jakiegoś włącznika, za którego pomocą mógłbym wybierać w których momentach jestem omnibusem pożerającym treści jak cukierki, a kiedy popadam w stan relaksu i uspokojenia? Teoretycznie takim włącznikiem jest sen, wysiłek fizyczny lub inne, drobne przyjemności. Wtedy moje centrum sterowania odpoczywa, ale do tego potrzebny jest nastrój i siła. Zresztą, jestem tylko człowiekiem, stworzonym z flaków - biologicznego układu mechanicznego, a nie robotem jak Edward Warchocki - nowa internetowa gwiazda, która stała się sławna na świecie ganiając dziki po Warszawie. Integruje się z otoczeniem, zaczepia ludzi, a ci są jego obecnością strasznie podekscytowani. Nowatorskie podejście do oswajania mas z nowoczesną techniką poprzez rozrywkę. Nawet ja to w jakiś sposób kupiłem. Nie umiem znaleźć złotego środka. Obchodzi mnie albo wszystko albo nic. Chroniczna obecność w Internecie dokonała pewnych zmian w moim sposobie komunikowania się na tyle, że w prawdziwym życiu nierzadko moimi reakcjami na pewne zdarzenia są terminologie zaczerpnięte właśnie z tamtejszej subkultury, którą mimowolnie przyjmuję, a kiedy odbiorca z zewnętrznego świata rozumie aluzje do tego co zaanonsuję, mam przeświadczenie, że wywodzę się ze zdefiniowanej tylko w mojej wyobraźni frymuśnej pepiniery.
Ot, takie myśli mi towarzyszą. Jest mi dużo lepiej kiedy coś napiszę. Zwłaszcza w mojej książce, która liczy sobie już 365 stron i siedemnaście rozdziałów. Za jakieś dwie godzinki pójdę się zbyczyć na siłowni i zrobi mi się jeszcze lepiej, bo lubię się zmieniać w baobab.
środa, 15 kwietnia 2026
Atropia 2
wtorek, 14 kwietnia 2026
Lecący czas
niedziela, 12 kwietnia 2026
Bukowno i Diabla Góra
Dzisiaj wybraliśmy się do Bukowna, koło Olkusza. Szliśmy niebieskim szlakiem przez około siedem kilometrów i zaliczyliśmy przy okazji niewielki szczyt - Diablą Górę! Piękna okolica.
sobota, 11 kwietnia 2026
Nowość
środa, 8 kwietnia 2026
Pod Baranami
Przed chwilą się skończył. Jestem pod wrażeniem. Grał na moich emocjach.
poniedziałek, 6 kwietnia 2026
Lubelskie południe
Garść zdjątek z Zemborzyc. Odwiedziliśmy rodzinkę, zjedliśmy dobry obiadek i jakiś kwadrans temu wróciliśmy do domu.
sobota, 4 kwietnia 2026
piątek, 3 kwietnia 2026
Betonowa sieć dla miasta Łęczna
Jeszcze jedna rzecz mnie zasmuciła. Nabrzeże idące dalej, w kierunku Karolina i Kijan też jest wycinane w znacznym stopniu.
Dla porównania - jak to wyglądało kiedyś.
Zanim ktoś wytknie mi manipulację, ze zdjęcia były zrobione w innych okresach. Wziąłem tylko te co były robione w kwietniu zeszłego roku (jedynie to ostatnie zrobione było w maju 2022). Co do innych ujęć. Niestety tylko takie mam z przeszłości. Jest to już trzecia wycinka na tym terenie. Pragnę nadmienić, że jest to część Nadwieprzańskiego Parku Krajobrazowego! Tak, parku krajobrazowego…
czwartek, 2 kwietnia 2026
Łęczyńskie błota
A co do samych błot? Nie ukrywam, że okolica jest malownicza. Przeszliśmy jakieś dwa kilometry w jedną stronę po kładkach wybudowanych na podmokłym terenie i było co podziwiać. Gdyby tylko dostęp był łatwiejszy i chociaż dało się jakoś lepiej zaparkować poza prywatnym parkingiem, który kosztuje osiem złotych i nie do końca wiadomo do której i kiedy jest otwarty (jak przyjechaliśmy to już nie był).
środa, 1 kwietnia 2026
Pyszny stroik
niedziela, 29 marca 2026
Po wszystkim
piątek, 27 marca 2026
Maczuga i zamek
W tej części Ojcowskiego Parku Narodowego jeszcze mnie nigdy nie było. Zajechaliśmy do Sułoszowej, żeby zobaczyć Maczugę Herkulesa i Zamek na Pieskowej Skale. Pogoda nieco markotna, to nie do końca chciało się łazić. W Zakopanem spadło dużo śniegu, a my teraz borykamy się z siąpiącym deszczem przemieszczając się przez małe wioski.
wtorek, 24 marca 2026
Wymysoü
Wybrałem się dziś do Wilamowic - miasteczka na pograniczu śląsko-małopolskim, między Oświęcimiem i Bielskiem-Białą. Mniej więcej godzina drogi od krakowskich przedmieść. Już kilka lat temu usłyszałem o ichniejszym, krytycznie zagrożonym języku - wilamowskim i od jakiegoś czasu korciło mnie, żeby zetknąć się z czymś tak ciekawym na żywo. Jakie to jest jednak szczęście mieć kierowcę. W zasadzie, jedynym naszym domyślnym celem było zobaczenie Muzeum Ziemi Wilamowskiej, do którego wstęp jest darmowy. Przywitało nas ogromnym, czerwonym, dwujęzycznym słupem. Wrzuciliśmy co mogliśmy do skrzynki na darowizny, a do tego kupiłem na pamiątkę magnes na lodówkę z kościołem i napisem Wymysoü - nazwą miasta w lokalnym języku. Cała wystawa stała została sporządzona po polsku i wilamowicku. Pokazywane były lokalne tradycje i ludowe stroje, z których specjalnie przygotowaną część można było przymierzyć i zrobić sobie w nich zdjęcia. Podczas przechadzek przy ekspozycji dotyczącej powojennej historii miasta uroniłem nieco łez. Oglądałem wywiad ze starszymi mieszkańcami, którzy pamiętali jak Sowieci zabijali dzieci za to, że nie znały innej mowy niż ich własna, a która przypominała im niemiecką. Polacy nie byli w tym jednak lepsi. W Wielkanoc 1945 roku nałożono oficjalny zakaz posługiwania się wilamowszczyzną, a ci, którzy zostali przyłapani na jego łamaniu spotykali się z surowymi karami.
piątek, 20 marca 2026
Drogi pamiętniczku…
Przez prawie cały tydzień nic nie pisałem i nie mogłem tego tak zostawić. Przez ostatnie dni, aż do wczoraj, nie miałem nawet weny do powiększania zawartości mojej książki, która na ten moment liczy zawrotne 341 stron, a jej tworzenie zajmuje mi ponad rok. Nie zapowiada się na to, że wydam ją w tym roku, ani na to, że w tym roku ją skończę. Za dużo mam do opisania. Dzisiaj byłem z moim chłopakiem w chińczyku, a w środę błądziliśmy po paru dzielnicach Krakowa, zahaczając pod koniec dnia o nasz ulubiony zalew nowohucki. Najbardziej jednak nie mogę doczekać się niedzieli bo czeka mnie kilkudniowy wyjazd po okolicznych miejscowościach i mam nadzieję robić dużo zdjęć i dzielić się swoimi przeżyciami jak to zwykłem robić przez ostatnie jedenaście (sic!) lat. A i jeszcze się pochwalę, że na tym cacku moje plecy dźwigały 150 kilogramów! I to na osiem powtórzeń w czterech seriach!



















































