poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Noc bałtycka

Jest prawie wpół do drugiej w nocy (Estonia ma godzinę do przodu), a dopiero co wróciłem z nocnej eskapady rowerowej z obozowiska nad Bałtyk. Przed północą, przy ognisku, jedna z koleżanek wpadła na pomysł, żebyśmy wybrali się nad morze. Następnej nocy ma padać, a co za tym idzie, była to nasza ostatnia szansa, żeby zobaczyć na własne oczy naszą pobliską plażę w nocnym wydaniu. Okazji do robienia dobrych zdjęć, tak jak pacierza, nie odmawiam, mimo że bałem się z początku krótkiego fragmentu drogi prowadzącej przez las. Tylko troje z nas miało odwagę lub siłę (niepotrzebne skreślić) na to przedsięwzięcie. Niemniej jednak jestem dumny ze zdjęć nieba, jak i z tych przedstawiających wodę, horyzont i spienione fale.
Niektóre zdjęcia, przy odpowiednim timingu i ujęciu, wychodziły mi jak flaga Estonii. 

sobota, 8 sierpnia 2026

Tartu

Wczoraj znów miałem dzień wolny, dlatego wybrałem się ponownie do Tallinna, a stamtąd spontanicznie przejechałem się pociągiem do Tartu - dawnego Dorpatu. Podróż trwała dwie godziny w jedną stronę, ale uważam, że było warto, nawet pomimo ekscesów z noclegiem, który udało mi się ostatecznie kupić w pociągu powrotnym. Nocowałem w estońskiej wersji hostelu kapsułowego. Jest dużo bardziej wypasiony i futurystyczny niż ten w Warszawie, gdzie parokrotnie nocowałem, ale też za to cztery razy droższy.
Zapomniałem, że Tartu dwa lata temu było Europejską Stolicą Kultury. W mig przypomniało mi się, że za trzy lata ten zaszczyt przypadnie Lublinowi i aż mi się łezka zakręciła z dumy.
Rynek i ratusz. Po prostu rewelacja. 
Największe wrażenie jednak wywarła na mnie powyższa katedra. Matko i córko, jaka ona była kolosalna! Pobudzała z pewnością wyobraźnię, jak mogła wyglądać w czasach swej świetności. Budynek przestał pełnić funkcję katedry w XVI wieku, po tym jak został dotkliwie zniszczony w wyniku rewolty ikonoklastów oraz po wieloletnich zaniedbaniach i ostatecznym jego porzuceniu przez biskupów. 

czwartek, 6 sierpnia 2026

Konno

Jechaliśmy dziś ponad dwadzieścia kilometrów w jedną stronę, do miejscowości Elbiku, gdzie sprzątaliśmy kolejną z plaż. W międzyczasie zrobiliśmy sobie postój i półgodzinną przerwę na jazdę konną. Robiłem to zaledwie drugi raz w życiu. A gdy już skończyliśmy zbierać śmieci, udaliśmy się do plażowego baru, żeby zebrać siły na drugą część jazdy. 

środa, 5 sierpnia 2026

Pół tygodnia

Dzisiaj po śniadaniu znowu sprzątaliśmy kawałek jednej z plaż. No i co tu dużo mówić, było co zbierać. Jestem z siebie dumny, bo na zdjęciu wyżej widać większość moich dzisiejszych łupów. 
Wczoraj po raz pierwszy bawiłem się w tradycyjnej, estońskiej saunie. Smagaliśmy się wzajemnie witkami brzozowymi. Od groma zabawy. Między sesjami polewałem się zimnym szlauchem i czułem się jak nowo ochrzczony wiking. 
Natomiast jeszcze w poniedziałek, po powrocie z Haapsalu, poszedłem nad wodę, pooglądać zachód słońca. Prawda, że magiczny? 

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Haapsalu

Pobudka równo o siódmej, szybkie śniadanko pół godziny później i nieco ponad dziesięć minut spacerkiem na przystanek, żeby zdążyć na autobus o 8:13 do Haapsalu - uzdrowiska nad Bałtykiem oraz stolicy prowincji Laanemä. Miasteczko liczy sobie około dziesięć tysięcy mieszkańców i jest mocno oblegane przez turystów. Spędziliśmy tam łącznie sześć godzin i kilka minut temu wróciliśmy do Nõvej. 

Główna ulica i zamek biskupi w Haapsalu z XIII wieku.
Szczęśliwy turysta. 
Promenada nadmorska. 
A tu jeszcze z rana. Drezyna rowerowa w budynku dawnego dworca kolejowego.  

niedziela, 2 sierpnia 2026

Kościółek

Po Grobie Odyna wciąż było mi mało wrażeń, dlatego o dwudziestej drugiej wybrałem się do pobliskiego kościółka w Nõvej. Jest on jednym z najstarszych kościołów w Estonii. Na dodatek, niebo było tak wspaniale zaróżowione i dzięki temu powstało takie cudowne zdjęcie, z którego jestem bardzo dumny.

Do wtorku mamy wolne. Być może wybiorę się jutro do Haapsalu.

sobota, 1 sierpnia 2026

Na grób Odyna

Dziś po obiedzie wypłynęliśmy po przygodę, na wyspę Osmussaar, która według legendy jest miejscem spoczynku Odyna (stąd między innymi szwedzka nazwa Odensholm). Inna ciekawostka jest to, że w pobliżu tejże wyspy zatonął Schleswig-Holstein. 
W wolnym tłumaczeniu: „Republika estońska - chroniony punkt geodezyjny”.
Roślinność tej wyspy jest intrygująca.
Kaplica i owieczki. Na wyspie jest ich pełno. Owieczek, nie kapliczek.

piątek, 31 lipca 2026

Skansen

Odwiedziliśmy ponownie centrum turystyczne, w którym byliśmy wczoraj, żeby obejrzeć film o walorach przyrodniczych pobliskich rezerwatów i przy tej okazji zahaczyliśmy o skansen po drugiej stronie ulicy. Oprowadzała nas po nim dziewięćdziesięcioletnia starowinka, która pełna werwy pokazywała nam jak dawniej wyglądało życie w estońskiej wiosce. W przedsionku jednej z izb stały drewniane narty, które zimą umożliwiały pracę w lesie bez marnowania energii na wygrzebywanie się z ogromnych zasp śniegu. W środku natomiast mogliśmy przyjrzeć się krosnu, żelazku na rozżarzone węgle, kołowrotkowi i młynkowi do czyszczenia ziarna. Najbardziej zachwyciła mnie jednak oryginalna, tradycyjna sauna z lat osiemdziesiątych XIX wieku (na zdjęciu po prawej). Całe gospodarstwo przez półtora stulecia zachowało swój pierwotny charakter i przeżywało kosmetyczne zmiany, związane jedynie z zadaszeniem i oknami.

czwartek, 30 lipca 2026

Panda z północy

Dzień drugi sprzątania bałtyckich plaż. Słońce dość mocno przygrzało. Dzisiaj uzbieraliśmy dużo więcej śmieci niż wczoraj, głównie takich drobnych, ledwo widocznych, lekko przykrytych piaskiem. Najliczniejsze były niedopałki papierosów i papierki po cukierkach. Największy znaleziony śmieć należał jednak do mnie (fragment jakiejś sklejki). 

Po sprzątaniu zajechaliśmy na moment do centrum informacji turystycznej, gdzie można było kupić kawę, lody i pamiątki. Moje oko ujrzało stoisko z rękodziełem, a na nim pandę z czerwonymi ogrodniczkami, żółtą muszką i brązowym melonikiem z doczepionym kwiatuszkiem. Jej cena 30 euro mnie zniechęcała, ale ostatecznie ją kupiłem, bo myślę, że lepszej pamiątki z Estonii chyba mieć już nie będę. 

środa, 29 lipca 2026

Pierwszy dzień sprzątania Bałtyku

Przed obiadem pojechaliśmy rowerami z Nõvej do oddalonej o kilka kilometrów na zachód miejscowości Peraküla. Droga nie należała do łatwych, zwłaszcza gdy przyjemny asfalt zamienił się w wyboistą, brukowaną ścieżkę. 

Uzbieraliśmy trochę śmieci. Głównie butelki i plastikowe popierdółki, ale znalazł się też ciekawy artefakt w postaci zepsutej wędki. 

Teraz siedzę sobie w kawiarni obok obozowiska i sklepu. Za nieco ponad dwadzieścia minut będzie kolacja. Sączę dziś już drugą (pierwszą piłem przed wyjazdem) kawę. Chciałbym, żeby w Polsce kosztowała tyle samo. 2,50 € za taką przyjemność to jak za darmo. 

wtorek, 28 lipca 2026

Estonia od strony wiejskiej

Wczorajszego popołudnia nocowaliśmy na wielgachnej sali gimnastycznej z trybunami. Warunki deczko polowe, ale za to kozackie i niezapomniane. Podjarałem się jak dziecko kiedy wyszedłem na dwór i po dwudziestej drugiej jeszcze było jasno. Dalej na północ niż Tallin jeszcze nie byłem. Dzisiaj o ósmej wyjechaliśmy z Tallinna do urokliwej wsi Nõva, położonej dziewięćdziesiąt kilometrów na zachód. Tutaj spędzimy najbliższe czternaście dni, również nad Bałtykiem. W kabinach, na takim jakbym obozowisku. Mamy obok sklep i kawiarnię, a na plażę idzie się kilkanaście minut. 
Urocze te przystanki autobusowe. Publiczne toalety przy plaży też są podobnie zbudowane. Do tego czyste i estetyczne. Drewno tu króluje. 
Bałtyk. 
A na sam koniec plażowy Hubert i kolaż dodatkowych zdjęć z Tallinna zrobionych wczoraj. 

poniedziałek, 27 lipca 2026

Tallińska przechadzka

W końcu nastała pora mojego wolontaryjnego wojażu. Czternaście godzin jechaliśmy przez Polskę i państwa bałtyckie całkiem nowoczesnym, dużym i wygodnym autobusem. Pasażerowie mieli do dyspozycji ekspres do kawy, z którego można było lać napoje bez limitu. Zatrzymywaliśmy się na krótko w Kownie i Parnawie, a w Rydze dano nam aż trzy kwadranse postoju. Niewiele tam zobaczyłem, ale i tak było przyjemnie, ponieważ po dwunastu latach wróciłem do tego pięknego miasta, nawet jeśli na krótko. Zrobiłem drobne zakupy na resztę drogi i cyknąłem kilka zdjęć okolic dworca, tramwajów oraz ichniejszego „Pałacu Kultury i Nauki”. Zdjęć z Rygi jednak nie pokażę.

Tallińskie Stare Miasto jest, powiedziałbym, bajkowe. Znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, dzieli się na dwie części: Górne Miasto, które jest na wzgórzu, oraz Dolne Miasto, u jego stóp. Widać tu też duże upamiętnienie hanzeatyckiej przeszłości.
Na punkcie widokowym Patkuli oraz przed soborem Aleksandra Newskiego (naprzeciwko tegoż soboru znajduje się, co ciekawe, estoński parlament).
Jutro z samego rana wyruszamy na wieś.