sobota, 7 lutego 2026

Nic, tylko biel


Na wsi tak to już jest, że spacery zimą… są utrudnione. O ile asfaltowa uliczka prowadząca do innych wiosek jest odśnieżona i przejezdna, tak ta prowadząca do pól, lasów i dolin już nie za bardzo. Śnieg już zdążył zmienić się w taką strukturę, która łamie i zapada się pod ciężarem moich kroków. Nic dziwnego. Jeszcze przedwczoraj temperatura była poniżej -20, a dzisiaj oscyluje wokół zera. 
Śnieg po łydki. Czasami prawie po kolana. Ale jest znośnie. Babcia wczoraj kupiła mi kurtkę na targu i grzeje mnie przepotężnie. 

czwartek, 5 lutego 2026

Droga w nicość

Dzisiaj jechaliśmy na chwilę do Werbkowic i droga przez wiejskie drogi zaparła mi dech w piersiach. Przecież to wygląda niesamowicie. Śnieg z niebem obrały jedną barwę i zlały się w jedność. Gdyby nie drzewa to bym miał wrażenie, że jadę w nicość. 

środa, 4 lutego 2026

Na koniec świata

Sesja zimowa zakończyła się powodzeniem, bez konieczności poprawiania jakichkolwiek egzaminów, dzięki czemu cały luty będzie wolny od zajęć i zmartwień dotyczących nauki. Pierwszą połowę miesiąca chciałem zatem „przebimbać” i gdy wszystko pozałatwiałem, wsiadłem wczoraj w pociąg relacji Kraków-Hrubieszów, tuż przed ósmą rano i przez sześć godzin jechałem przez Polskę w rodzinne strony, do babci. Zostanę do niedzieli, a potem pojadę do Łęcznej na parę dni. Do Krakowa zamierzam wrócić przed Walentynkami. Szykuje się maraton grania na PS5. 

niedziela, 1 lutego 2026

Rozmemłany

Miałem dzień, jak to niekiedy nazywam - rozmemłany. Leniwy i bez motywacji. No dobra, pozmywałem naczynia popołudniu, bo coś mnie naszło. Wróciłem nieco ponad pół godziny temu z treningu i humor się poprawił. Endorfiny się udzieliły i teraz czuję się lepiej. Klasyczny gym rat. Porobił trochę klatę i triceps i już zadowolony z siebie. 

sobota, 31 stycznia 2026

Ostatni dzień stycznia

Wczoraj tuż przed północą wróciłem do Krakowa, bo na dwie noce wybyłem na przedmieścia. Skorzystałem z siłowni obok basenu w Trzebinii. Kameralna miejscówka na nienajgorszy trening. Dzisiaj z samego rana miałem ostatni egzamin. Tak bardzo nie chciało mi się na niego wstawać. Mama natomiast wysłała mi w międzyczasie zdjęcie jak Dolores bawi się obok stroika. Kocie bobo.

czwartek, 29 stycznia 2026

Basen i pałac

Dzisiaj aktywnie i zwiedzająco jednocześnie. Pojechaliśmy przed czternastą do Trzebinii do pływalni i przez półtorej godziny miałem basen i saunę (po raz pierwszy byłem w saunie odkąd mam ten łańcuch i to był delikatny błąd, bo kłódka się nagrzała, w przeciwieństwie do ogniw). Po pływaniu poszliśmy na rynek, zjedliśmy jakiś mały obiad, ale na zwiedzanie miasta nie mieliśmy zbytnio ochoty, więc zajechaliśmy sobie do Krzeszowic, żeby przejść się po parku obok Pałacu Potockich. W trakcie wojny był letnią rezydencją Hansa Franka, a za PRL został znacjonalizowany i od paru dobrych lat znajduje się, niestety, w nienajlepszym stanie (ciężko mi się tu przyzwyczaić do nowych zasad ortograficznych wprowadzonych od nowego roku, bo kusi mnie, żeby dać spację po „nie”).

wtorek, 27 stycznia 2026

Wielkie nieba

Wczoraj po pysznym obiadku w Barze Mlecznym ruszyłem ćwiczyć plecki, a dzisiaj wymęczyłem klatkę piersiową! Konkluzja jest następująca: jedz w barach mlecznych, będziesz wielki! 

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Randka w Barze Mlecznym

Wróciłem niedawno z Bieńczyc, gdzie znajduje się fajny bar mleczny. W moich okolicach żadnego takiego miejsca nie ma, więc nie miałem nawet jak któregokolwiek odwiedzić. Ale miałem też przejażdżkę autem na Hutę i się zatrzymaliśmy w tym miejscu, w którym zatrzymał się czas i zjedliśmy taką typowo babciną kuchnię za dosłowne grosze. Wystrój jak z głębokiego PRL, za mną fototapeta na całą ścianę z widokiem na Plac Centralny. Do obiadku surówka za niecałe dwa złote. Jak ja uwielbiam Bary Mleczne, niech żyją jak najdłużej! 

sobota, 24 stycznia 2026

Umęczon

Nie ma to jak w końcu w domu. Jutro ostatnie zajęcia w semestrze. Dzisiaj spędziłem na uczelni blisko 12 godzin i jestem delikatnie wykończony. Wróciłem nieco ponad godzinę temu. Są pozytywy. Mam dwie piątki w indeksie. Ale na tym się nie kończy. Czekają mnie jeszcze dwa egzaminy i kilka zaliczeń. Oby wszystko poszło jak po maśle, bo w takim wypadku będę miał cały luty wolny. A głowa po dzisiaj to mi paruje. Ma w końcu z czego - ze ściętego na jeża glancu. 

środa, 21 stycznia 2026

Trudne tematy


Dzisiaj o godzinie 18:30 na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie prowadziłem dwugodzinny wykład-pogadankę o handlu ludźmi. Tematyka praw człowieka jest mi bardzo bliska, a w szczególności uważne śledzenie ich łamania. Przez te dwie godziny pokazałem wiele statystyk, przykładów ze świata i historii pojedynczych osób, które padły ofiarą tego zjawiska. Ponad czterdzieści milionów ludzi jest dotkniętych niewolnictwem. Jest ich więcej niż mieszkańców Polski (źródło). Wspominałem też o jeziorze Wolta w Ghanie i o uchodźcach z Korei Północnej. Wymyśliłem kilka nieprawdziwych scenariuszy, w których identyfikowaliśmy czy osoby w nich opisywane padły ofiarą handlu ludźmi. Jestem niezwykle dumny z pracy, którą w to włożyłem. Jeśli chcecie przeczytać więcej raportów i analiz, to gorąco polecam tę stronę - rządowy Portal o przeciwdziałaniu handlu ludźmi.

wtorek, 20 stycznia 2026

Lekceważone chmary pyłów

Zrzut ekranu z mojego mObywatela. Wybrałem kilka losowych stacji pomiarowych. Jakość powietrza jest na niebezpiecznym poziomie w praktycznie w całym kraju. Dla podkrakowskich miejscowości normy dla pyłów PM2,5 są przekroczone o ponad 2000%. A jak czytam komentarze na Facebooku, że przejmują się tym tylko „eko idioci”, albo że dawniej ludzie dożywali 90 lat pomimo dymów z fabryk, to po prostu milknę z bezsilności. W Krakowie wprowadzono dziś darmową komunikację miejską. Reakcje? Śmiech i drwiny. Naprawdę musimy pielęgnować w naszym narodzie podejście, że przykładowo zakaz palenia oponami w piecu to zamach na naszą wolność? Dziś wyszedłem na zewnątrz tylko dwa razy i to dosłownie na mniej niż pięć minut. Dramat. 

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Łysol

A natchnęło mnie coś dzisiaj i przed wyjściem z domu nie tylko ogoliłem brodę, ale też głowę. 

A tradycyjnie, wieczorem odbębniłem trening. Szykuje się niezły tydzień. W środę prowadzę mini wykład na uczelni, o którym opowiem nieco więcej post factum. 

sobota, 17 stycznia 2026

Teatralny




Wczoraj i dzisiaj w Slay Space miała miejsce rewia - „Drag Queen za burtą”, w której wystąpiłem w roli marynarza.

Sztuka miała miejsce na barce, stąd motywem przewodnim był rejs na Wyspy Kanaryjskie. Moja rola ograniczała się do bycia stereotypowym, napakowanym, głupkowatym i rozkosznym wesołkiem, który razem ze swoim kolegą po fachu słucha się kapitanki i oficerki. W jednej ze scen, draguska zrywała z nas koszulki i przez to ostentacyjnie mdlała, a my ją parokrotnie podnosiliśmy. Miałem za sobą tylko kilka prób przed wielkim występem i ogarniał mnie wielki stres, że nie podołam i pomieszam choreografię. Tańczyliśmy raz podstawowego cancana, strzelaliśmy migoczącymi wachlarzami i robiliśmy obroty, rzucając w siebie miotłami. Byłem tak „głupi”, że oficerka musiała mi pokazywać jak się zamiata podłogę. Oczywiście tak było w scenariuszu. W drugim akcie dostałem nieco inną rolę. Grałem policjanta, będąc przy tym w mojej masce psa. Dostałem oficerską czapeczkę i miałem obwąchiwać scenografię w poszukiwaniu pieniędzy. Kiedy je znalazłem, rozkazano mi pójść na widownię i obwąchiwać różnych ludzi, żeby sprawdzić czy i oni gdzieś nie chowają poszukiwanych banknotów.

Drag queens były wspaniałe. Zarówno na scenie, jak i poza nią. Uwielbiałem w tym grać. Wszyscy aktorzy się nawzajem wspierali i cieszyli się ze swoich dobrych występów. Chętnie to kiedyś powtórzę! Ogromne propsy dla Lisandry, Judy Chersand, Papiny McQueen, Uwaga Remont i Misstake oraz dla Sławka, który był marynarzem tak samo jak ja. 

czwartek, 15 stycznia 2026

Kebab w Trzebini

Zabrzmi to co najmniej śmiesznie, ale przyjechałem dzisiaj na chwilę do Trzebini, żeby spróbować kebaba w Imperial Kebab. Słyszałem o nim wiele dobrych opinii, więc nic nie szkodziło spróbować, skoro miałem ku temu okazję. No i co mogę powiedzieć. Zamówiłem takiego potwora i zjadłem w całości ze smakiem. Zgadzam się zatem z zasłyszanymi słowami pochwały. 

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Zmora


Dzisiaj miałem dobry trening. W ciągu godziny i piętnastu minut zdążyłem zrobić sześć różnych ćwiczeń na klatkę piersiową. Jest ona moją zmorą, więc muszę chyba poświęcić jej znacznie więcej czasu. 

niedziela, 11 stycznia 2026

Pies, marynarz i policjant

Z dzisiejszej próby. Już w piątek będziecie mogli mnie zobaczyć w roli marynarza (i policjanta psa) w show Drag Queen za burtą, które odbędą się w najbliższy piątek i w tę sobotę w Slay Space (LINK do biletów)!
Plecy ciut urosły, a Wisła ładnie zamarzła. 

czwartek, 8 stycznia 2026

Pamiętniczek z krainy śniegu

Tak dzisiaj jest biało. I tak od kilku dni sypie i sypie. Zima najprawdziwsza, tak rzadko spotykana, że jak się już pojawi to jest alleluja i świętowanie. 
Ćwiczyłem wczoraj nogi i po pobudce najbardziej odbija mi się to na łydkach, które udźwignęły 180 kilogramów. Jeszcze wczoraj wieczorem udało mi się upolować pandę i dostałem później w prezencie od znajomego dużo fajnego żarła, które będę jadł przez najbliższe dwa dni! Fantastycznie jest mieć w życiu pomoc i otaczać się dobrymi ludźmi. Naprawdę. 

środa, 7 stycznia 2026

Świeczki

Na prośbę mojej mamy poszedłem dzisiaj do Kościoła Mariackiego i zapaliłem trzy świeczki w intencji mojego taty. Dzisiaj mija pięć lat od jego śmierci. Nie spałem do piątej, ponieważ pamiętam, że odszedł około czwartej i chciałem „dotrwać” do tak późna. Czysto symbolicznie. Gdybym był dzisiaj na cmentarzu, pewnie bym z nim porozmawiał. Bo lubię z nim wciąż pogadać jak zwykliśmy to robić przez tyle lat. 

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Pierwszy noworoczny trening

Pierwszy trening w 2026 roku zaliczony. Klatka potrenowana, choć mogłoby być ciut lepiej. Ważne, że przynajmniej piekło. 

Jeszcze dzisiaj byłem produktywny i trzasnąłem większość eseju na zaliczenie jednego z moich ulubionych przedmiotów. Napisałem o konflikcie Izraela z Libanem i dlaczego przez to Liban nie zadebiutował w Eurowizji. Oryginalny temat. 

niedziela, 4 stycznia 2026

Głodny byk

Ledwo co wstałem, kiedy współlokator powiedział mi, że wyjdziemy dzisiaj do restauracji. Trzeba było jakoś uczcić nadejście nowego roku „po naszemu”. Lubię zjeść w „Luca”, a od czasu do czasu można sobie pozwolić na jakieś rarytasy. 

sobota, 3 stycznia 2026

Jest tak pół na pół

Jak ocenić pierwsze trzy dni tego roku? Tak… pół na pół. Bo działy się rzeczy całkiem przyjemne i miłe do wspominania, ale z samopoczuciem jest już nie najlepiej. Jak sinusoida, wznosi się i upada. Raz jest lepiej, raz gorzej. Szykuje się noworoczna wizyta u lekarza w przyszłym tygodniu. Teraz jest lepiej, ale trzy godziny temu myślałem, że padnę jak wyszedłem na miasto. Wczoraj do wpół do drugiej siedzieliśmy i graliśmy po drugiej stronie Krakowa w planszówkę - Neuroshima. Pierwszy raz zaznajomiłem się z regułami, ale w miarę szybko je załapałem. Wygrałem drugą rundę (pic rel) nokautem! Teraz sobie leżę grzecznie w łóżeczku. 
Przez ostatnie dni złapała mnie taka głupia zajawka i zrobiłem mapę z danymi - ile procent danego województwa znajdowało się w przedwojennej Polsce (II RP). Bazowałem na tej mapce - LINK

czwartek, 1 stycznia 2026

Nowy rok w Oświęcimiu!

 

Tak się bawiłem już po tym jak nastała północ, a wraz z nią nowy 2026 rok. Była to zdecydowanie świetna impreza z wieloma nowo poznanymi osobami w różnym wieku. Świetnie jest wywijać na parkiecie razem z rówieśnikami, dziećmi i babuszkami. Jedna ukraińska babcia polewała mi alkohol. Złota kobieta, która skradła nam wszystkim serce. Wszystko to we wspaniałej restauracji Kastel w sercu Oświęcimia. 
Wstałem dziś przed dwunastą, kilka kilometrów od miasta i byłem podekscytowany faktem, że znajdowaliśmy się kilkadziesiąt metrów od granicy województwa małopolskiego ze śląskim!