poniedziałek, 10 grudnia 2018

Bordo postępuje

Nie ma to jak budzić się z coraz wyższym rankingiem. 565 miejsce. Jak tak dalej pójdzie to chyba znajdę się w Top 100 :)

czwartek, 6 grudnia 2018

Jestem elfem


Wczoraj karmiłem królika końcówką kapusty i postanowiłem uwiecznić tenże proces na fotografiach
Taki długopis dostałem od Jasia. Wziąłem go dzisiaj do szkoły i odpadła mu głowa i jedna ręka :<
Jako, że mamy Mikołajki to przebrałem się świątecznie, jak elf. Kilku nauczycieli zwróciło uwagę na mój sweter, aczkolwiek sporo osób ubrało się w świąteczne motywy.
Zaraz zmykam na siłownię, na dworze jest bardzo zimno, chociaż temperatura jest dodatnia. Kilka dni temu było poniżej zera i było to nie do zniesienia.

wtorek, 4 grudnia 2018

Mam bordo na wykopie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Tak to już jest jak w coś się za bardzo zaangażuję. Tak samo było na komixxach. 
Bardzo lubię wykop. Poznałem tam tylu fajnych tęczowych pasków, z którymi często się kontaktuję i sprawia mi to ogromną radość. Do tego jestem trochę atencyjny, co sprawia, że często się udzielam pod różnymi tagami i w ten sposób poznaję ciekawych ludzi (do tej pory od chwili założenia konta miałem kontakt na PW z ponad 100 osobami). Fajna przygoda, jeszcze 2 tygodnie temu się tego bym nie spodziewał.
W piątek widziałem budowę tego Maca. Całkiem głośno o tym było. Dzisiaj po lekcjach się tam wybrałem. Szczerze powiedziawszy to całkiem fajna atrakcja. Szkoda tylko, że nie da się wejść do środka :(

poniedziałek, 26 listopada 2018

Polska wygrała

Emocje wczoraj sięgnęły zenitu. Polska wygrała, ale trzymano nas w napięciu do samego końca. Komentowałem wszystko co się dało na wykopie z innymi Mirkami.
2 sekundy po tym jak dowiedziałem się, że Polska wygrała.
Dodałem też znalezisko na wykopie. Niemalże od razu liczba wykopów rosła. Po 10 minutach było już ponad 100. Po 24 godzinach dostałem było ich już 2300. Pierwsze moje znalezisko na głównej :D
.
Ten wpis bardzo poprawił mi humor :)

sobota, 24 listopada 2018

Sojowe latte

"Masz może sojowe latte?"
Jutro Konkurs Piosenki Eurowizji dla Dzieci. Bardzo podoba mi się polska piosenka i sądzę, że zajmie wysoką pozycję. Podobają mi się najbardziej (poza nią oczywiście) 3 propozycje. Są to: Portugalia (cenię za współczesne, młodzieżowe brzmienie), Francja (jest urocza) i Gruzja (mój faworyt - piosenka niesamowita, wzbudzająca pozytywne emocje, Tamar posiada perfekcyjny wokal, jej piosenka po prostu trudna do opisania, ale wpadająca w ucho).
Sądzę, że spore szanse na wygraną ma Kazachstan, ale o tym przekonam się jutro

poniedziałek, 19 listopada 2018

Wieczna zmarzlina

Sobota zainwestowała w lekki przymrozek i mogłem z przyjemnością podziwiać oszronioną przyrodę rzeki Wieprz
Granica :)
Wczoraj na jeden dzień pojechaliśmy do babci. Zrobiliśmy jej przyjemną niespodziankę, była strasznie uradowana naszym nieoczekiwanym przyjazdem. Wszystko na wsi tak jakby zasnęło. Przyroda obumarła i nie jest tam już tak pięknie jak w lato. Trzeba czekać na maj, wtedy wszystko się obudzi i ponownie wypięknieje.
Gdy wracaliśmy wieczorem to zaskoczył nas śnieg.
Droga do szkoły. Nocne opady utrzymały się na drzewach i ścieżkach. Rano były trzy stopnie poniżej zera. Z jednej strony cieszę się, że zima nadchodzi, bo nie czuję tej listopadowej depresji.
Z drugiej strony dojazd jest utrudniony (straszne korki), a do tego mróz szczypie w ręce, a ja jestem uparty i nie noszę rękawiczek.
Czy tylko ja czuję klimat świąt?

piątek, 9 listopada 2018

Mglisty piątkowy ranek

Szedłem sobie do szkoły, mijałem park i sfotografowałem niesamowitą mgłę. Zabrała mi dech w piersiach. I opóźniła autobus do szkoły...
Dzisiaj na siłowni w 20 minut przebiegłem 3,5 km i spaliłem 306 kcal. Endorfiny aż szalały, trening sprawia mi prawdziwą radość w te smutne, jesienne dni :)

środa, 7 listopada 2018

Panda

Jak wychodziłem rano do szkoły to tak sobie sfotografowałem moją pandę :)
Mój blog przeżył metamorfozę i zmianę adresu, więc tak jakby jest to mój nowy blog, mimo że piszę go od ponad 3 lat 

niedziela, 4 listopada 2018

Porządek

Jeszcze wczoraj na blogu było ponad 600 postów, dziś ostało się tylko 350. Dlaczego to zrobiłem?
Głównym powodem jest wstyd, że kiedyś miałem takie nienawistne poglądy. Mea culpa. Szanuję wszystkich ludzi. Nie chcę nienawidzić i nie chcę mieć wrogów. Wszyscy jesteśmy ludźmi i zasługujemy na to co dla nas jest dobre i odpowiednie.
Chcę być znany od tej pozytywnej strony, chcę być jak najbardziej radosny jak tylko się da i zarażać społeczeństwo pozytywnymi emocjami.
Kocham was wszystkich i dużo zdrowia wam życzę. Miłego nowego tygodnia

czwartek, 1 listopada 2018

Jesienna przejażdżka

Poczuć wolność, wiatr we włosach i szczęście. Tyle rzeczy można zrobić za niewielki koszt. Wystarczy odrobina wysiłku. Dla mnie to było zwykłe 30 kilometrów. Jechałem z Łęcznej do Kijan. Wróciłem inną drogą, więc wyszło mi takie jakby kółko.
Mnóstwo górek i dołków, spokój przyrody, do tego lekki wiaterek i praktyczny brak samochodów. Bardzo dobry sposób na odprężenie. Dawno nie jechałem rowerem (jakieś 2 miesiące), więc nogi mi odpadają, mimo że to nie była zbyt długa trasa.
Rzeka Wieprz w Kijanach.

środa, 31 października 2018

Halloween

Chciałem zrobić coś Halloweenowego. Nie kupiłem dyni, ani czaderskiego kostiumu. Postanowiłem zaimprowizować i umazałem się prawdziwą krwią z moich palców i pociąłem nożyczkami starą koszulkę, której już nie noszę. Efekt jest taki jak widać. Mnie się podoba, w końcu robione na prędce, a nie wygląda tragicznie.

poniedziałek, 29 października 2018

Opowiadanie: Moniswatka

Monika to była swatka jakich mało. Pamiętam jak w liceum wszyscy zauroczeni po uszy uczniowie ruszali do niej po pomoc. Ona była po prostu w tym świetna. 8 lat temu, jeszcze w gimnazjum, miała przyjaciółkę - Renię. Renia była szarą myszką, nikt z nią prawie nie rozmawiał. Podobał jej się jeden chłopak, którego nawet nie znała z imienia. Siadał na drugim końcu korytarza, obok biblioteki (nie wiadomo czemu do niej nie wchodził) i czytał różne książki. Oczywiście Renia też uwielbiała czytać, beletrystyka to było jej drugie imię. W małym paluszku miała "Władcę Pierścieni", "Rok 1984", czy nawet całą trylogię sienkiewiczowską. Jako, że Monika była jej najlepszą przyjaciółką, poprosiła ją o radę. Ta powiedziała, żeby wzięła sprawy w swoje ręce, podeszła do niego, usiadła obok tak na luzie i także zaczęła czytać, bez słowa. Zrobiła tak jak jej kazano. Tajemniczy chłopak od razu zainteresował się nieznajomą mu dziewczyną i zapytał jej co czyta. 
- "Ulissesa" Jamesa Joyce'a
- Też to czytałem, Boże, jakie to ciężkie w odbiorze
- Co nie? Przerabialiśmy to na polskim i po prostu mnie zainteresowała.
- A co czytasz na ogół...
No i tak zaczęła się konwersacja. Przegadali całą dwudziestominutową przerwę dyskutując o poezji, literaturze, podróżach, ich wspólnych pasjach. Renia dowiedziała się, że chłopak nazywa się Marcin. 
Rozmowy z Marcinem na każdej przerwie to był standard. Widać było iskry w ich oczach. Po około dwóch miesiącach ktoś dostrzegł, że się całują w szatni przed wuefem. 
Plotka rozniosła się po całej szkole, a oni jej nawet nie zdementowali. Potwierdzili to o czym wszyscy mówili od długich tygodni. Nagle cały rocznik zainteresował się tą dwójką niepozornych, młodych ludzi. Był to temat numer jeden, Monika była strasznie dumna.
Niedługo później do Moniki podszedł Kacper, kolega z naszej klasy. Powiedział jej otwarcie, że podoba mu się Dominik. Przez przypadek dowiedział się, że jestbiseksulany, a do tego wolny. Nie wiedział jak zagaić rozmowę, w końcu jeszcze nie wyszedł z szafy.
Pomyślelibyście, że dla Moniki był to twardy orzech do zgryzienia? Bynajmniej! Podeszła do Dominika i zapytała otwarcie co sądzi o homoseksualistach, bo słyszała, że jest spod znaku tęczy. Było to z pewnością bezczelne, ale takie rzeczy Monia miała w zwyczaju. Chłopak nie obruszył się tym zbytnio i powiedział, że to prawda. Zrobiła mu wywiad, dowiedziała się jakich chłopców lubi, jakie ma zainteresowania, co robi w wolnym czasie i w myślach się uśmiechała, bo wiedziała, że totalnie pasuje do Kacpra.
Zaproponowała mu randkę w ciemno, na co Dominik przystał bo lubił niespodzianki. Cóż za przypadek, ponieważ Kacper także. 
Zaprowadziła obu chłopców w umówione miejsce. Obaj mieli na sobie chusty. Pierwszy zdjął ją Kacper, chwilę po nim Dominik.
- Kacper? Jesteś gejem?!?
- Na to wychodzi - stwierdził rumieniąc się na twarzy
Dominik zaniemówił
- No bo wiesz, ty zawsze mi się podobałeś, dziewczyny do ciebie lgnęły jak szalone i myślałem, że nie mam u ciebie szans, bo jesteś hetero...
Jedyną reakcją Kacpra był uśmiech.
Już następnego dnia trzymali się razem za ręce, co w szkole wzbudziło jeszcze większe zainteresowanie. Nagle Marcin i Renia zeszli na dalszy plan. Tym lepiej dla nich, bo mieli czas tylko dla siebie.
No i tak to jakoś szło, nagle wszyscy zaczęli porównywać Monię do jakiegoś czarodzieja, czy też i boga. Nazywano ją Moniswatką. Niespodziewanie każdy lgnął do niej i prosił nie tylko o pomoc w znalezieniu drugiej połówki, ale także o dobrą związkową radę. Monika była znana w całej szkole. Każdy kto się z nią zadawał nagle sam stawał się sławny. Naszej swatce to odpowiadało, choć sodówa jej do głowy nie uderzyła.
Rozpoczęło się liceum, niby nowy rozdział w życiu, ale Monisia za sprawą znajomych z poprzedniej szkoły również została znaną ze swych przekonujących zdolności do łączenia ludzi w pary. 
W drugiej klasie spostrzegliśmy, że nasza nauczycielka polskiego jest strasznie spięta i mocniej się denerwuje niż w pierwszej klasie. Klasa zrobiła research, dowiedzieli się, że to przez rozwód, który miał miejsce na kilka tygodni przed wakacjami. Nagle wszyscy zaczęli jej poniekąd współczuć, ale też nie chcieli dać się gnoić bez przerwy. Poproszono więc Moniswatkę o to, by znalazła kogoś dla pani Kruczkowskiej. 
- Pfff... co to dla mnie? Ja nie dam rady? - powiedziała pewnym tonem dziewczyna.
Nie spodziewaliśmy się, że to zrobi, a jednak. Pani od polskiego zaczęła się spotykać z jakimś facetem. Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że to wujek Moniki. 
To by w sumie wyjaśniało dlaczego nagle z trójki w pierwszej klasie, miała piątkę w klasie maturalnej.
Przejdźmy jednak do meritum. Wiadomo, Monia to była najlepsza swatka na świecie, wszyscy ją lubili, traktowali jak najlepszą przyjaciółkę, była zapraszana na wszelakie imprezy. Gwiazda całej szkoły. Niestety, Monika sama nie miała zbyt wiele szczęścia w związkach. Próbowała znaleźć kogoś odpowiedniego dla siebie, ale nie udawało jej się. Umiała dobrać w pary każdą napotkaną osobę, ale ona sama uważała się za kogoś, kto nie potrzebuje związku, bo ona jest całą układanką i nie potrzebuje drugiej połówki. To był taki śmiech przez łzy, bo Monice naprawdę zależało by kogoś poznać. Wiele par, które zeszły się z jej inicjatywy skończyło się małżeństwami. 
Marcin i Renia mają już drugie dziecko w drodze; Dominik i Kacper przenieśli się do Holandii by wziąć ślub i żyją tam po dziś dzień; Karolina i Damian - ślub za 2 tygodnie; Robert i Martyna - już dawno po weselu, tak samo zresztą jest z innymi parami, które stworzyła, a o których nie miałem czasu wam opowiadać (bo historia zajęłaby tyle samo miejsca co "Lalka" Bolesława Prusa, a nie chcę zbytnio przedłużać).
Monika Miała epizod, że spotykała się z paroma facetami, ale te związki kończyły się fatalnie.
Jeden ją zdradzał, drugi bił, natomiast trzeci był straszliwym leniem, który cały dzień mógłby przeleżeć z piwem przy telewizorze. Nie dziwię się, że dziewczyna doszczętnie oszalała. W pracy udawała, że wszystko jest w porządku, ale po jej zachowaniu można było dostrzec, że coś jest nie tak.
Wczoraj wieczorem Renia z Marcinem przyszli do niej podziękować za to, że dzięki niej są razem. Dzwonili do jej drzwi, ale nikt nie otwierał. Gdyby nie zapalone światła, pomyśleliby, że jej nie ma. Renia niepewnie chwyciła klamkę, a drzwi bezproblemowo się otworzyły. Zawołała Monikę po cichutku, ale nikt nie odpowiadał. Weszła do pierwszego pomieszczenia przy drzwiach wejściowych, tam gdzie świeciło się światło. Zastała tam makabryczny widok. Zwłoki. Monika nie żyła. Wezwano policję, która jedyne co stwierdziła to samobójstwo. Jednym z dowodów była leżąca na blacie karteczka z napisem: "Dałam wam wszystkim miłość, ale nikt sam mi jej nie dał".

poniedziałek, 22 października 2018

Wybory samorządowe

Byłem strasznie podekscytowany tym, że będę głosował w wyborach po raz pierwszy (i to do tego na samego siebie). Wstałem około 7:30, szybko się ubrałem i poleciałem oddać głos. Zrobiłem to jako druga osoba w całym lokalu (zauważyłem po przezroczystej urnie)
Jak to skomentować? Nasza lokalna opozycja została zlikwidowana, a Prawo i Sprawiedliwość zatriumfowało ośmioma mandatami. Wspólna Sprawa ma 10, a Lepsza Łęczna 3. Smutna wiadomość dla wszystkich, którzy pragną zmian. 
Burmistrzem został pan Włodarski. Prawdopodobnie wygrał już w pierwszej turze. 
Osobiście nie wróżę żadnych zmian w naszej gminie przez najbliższe 5 lat. To strasznie przykre, bo miasto, koło którego leży kopalnia powinno się rozwijać dynamicznie. A tak nie jest. Prawdopodobnie na następnych wyborach nie będę tutaj głosował. Po prostu nie opłaca się tu żyć. Tak to przynajmniej wygląda z mojej perspektywy. Niemniej jednak życzę panu Włodarskiemu by rządził jak najlepiej. A nuż, widelec się mylę i nie będzie tak źle?
Przechodząc do wyborów na szczeblu krajowym.
PiS przejął sejmiki w 9 województwach, ale nie sądzę, że chociaż w połowie z nich będzie miał władzę. KO z PSL to nie jest najlepsza alternatywa (zwłaszcza PSL, z którym po prostu mi nie po drodze, ale ludzi trzeba szanować bez względu na poglądy). Z pewnością też nie jest najgorsza.
Mimo że PiS wygrał, to tak naprawdę przegrał. W dużych aglomeracjach dano im popalić. Warszawa mnie mocno zaskoczyła. Na plus oczywiście.
Z wyników wyborów na prezydenta Lublina także jestem zadowolony. Cieszy mnie fakt, że pan Żuk wygrał. Inne miasta też trzymają się nieźle. Łódź zwłaszcza :)
PS
Niestety, nie dostałem się do rady miejskiej. Szkoda, naprawdę szkoda.

piątek, 19 października 2018

Jesień na Warmii i Mazurach

Nie ma to jak jesień, pojechać w spokojne miejsce i wypocząć przez te 3 dni, z dala od szkoły i natłoku obowiązków. Na zdjęciach wieś Krutyń.
Pojechaliśmy tam większością klasy, na zdjęciu nasz domek, mieliśmy w nim najmniej osób.
Wczoraj zwiedziliśmy Olsztyn. Mieliśmy 3 godziny czasu wolnego, więc spędziłem go jak najpożyteczniej jak się tylko dało. Z początku zwiedziłem Stare Miasto i poszedłem do amfiteatru.
Poczułem się jak 3 lata temu. bo pamiętam jak pisałem w 2015 o tym, że zwiedzałem Olsztyn. Trafiłem do Muzeum Warmii. Czytałem o historii Mikołaja Kopernika, a na dodatek mogłem zaczytać się w wierszach warmińskiej poetki - Marii Zientary Malewskiej, jej poezja mnie mocno uderzyła, historia jej życia także.
Tutaj widać pocztę, wysłałem babci pocztówkę, oderwałem paragon, napisałem życzenia i oddałem pani z okienka. Będzie przyjemna niespodzianka
 Ja i Kopernik, mam gdzieś zdjęcie sprzed 3 lat, to zobaczę jak się zmieniłem.
 Kupiłem za 4 złote w moim najukochańszym sklepie Flying Tiger Copenhagen, bo cukier mi spadł.
Byliśmy jeszcze dzisiaj na Wilczym Szańcu (zdjęć nie robiłem, tylko słuchałem pani przewodnik, która naprawdę potrafiła zainteresować. Na zdjęciach powyżej zobaczyć można Sanktuarium w Świętej Lipce, do którego wstąpiliśmy na krótki moment.