czwartek, 27 lutego 2025

Spalę tłusty czwartek


Niby się ociepliło, ale w ostatnich dniach jakoś tak ponuro. Dziś tłusty czwartek i postanowiłem nie kupować żadnych pączków. No i nie kupiłem. Współlokator przywiózł do domu trzy i powiedział, że wszystkie są dla mnie. Będę miał zatem co spalić na nadchodzącym treningu. 
Dzisiaj wena w pisaniu mi zbytnio nie towarzyszyła, ale i tak liczba stron napisanych w niecałe dwa miesiące napawa mnie dumą. Życie wraca na właściwe tory. Pomyśleć, że to już rok i kilka dni po powrocie z Rumunii. 

środa, 26 lutego 2025

Lubię siebie

Wczorajszy trening zacząłem dość późno i skończyłem ćwiczyć po północy. Robiłem plecy i łapska. 

Dzisiaj miałem natomiast rest day i wykorzystałem ten czas i napisałem ponad dziesięć stron książki. Miałem dziś szaloną wenę. Podjąłem się tematu władzy. Gdy daje się komuś władzę nad innym człowiekiem, najgroźniejsze potwory czające się w głębi duszy wychodzą na powierzchnię i ukazują człowieka takim, jakim jest. 

Zamierzam skończyć pisanie jeszcze w tym roku. Aktualnie mam 93 strony. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć coś dłuższego. Pomysłów mi nie brakuje, ale trochę się w tym plączę. Mimo to, uwielbiam pisać. Nie zależy mi przy tym, aby zdobyć pieniądze, ale sławę. Po prostu chciałbym zostawić po sobie ślad. Może na kilka lat po mojej śmierci. Może na paręset lat. Nie dowiemy się jeśli nie spróbuję. 

poniedziałek, 24 lutego 2025

Poprawa

Jest lepiej. Wczoraj wleciały nogi. Widzę powoli zmianę ku dawnej świetności i czuję się z tym lepiej. 

Niedawno odkryłem tzw. spornoseksualizm, czyli styl życia mężczyzn, którzy dbając o swój wygląd, skupiają się przede wszystkim na jak najlepszej możliwej sylwetce. Ich ciała najczęściej zdobią tatuaże mające podkreślić muskulaturę i atrakcyjność. Spornoseksualni mężczyźni chwalą się swoim wyglądem poprzez publikowanie roznegliżowanych zdjęć w internecie (definicja zaczerpnięta z Obserwatorium Językowego na Uniwerystcie Warszawskim). Gdy odkryłem to określenie, od razu zrozumiałem, że ja sam jestem spornoseksualny. Gubiłem się z początku w tym świecie „instagejów”, którzy czerpią wiele przyjemności z pokazywania swoich mięśni. Po czasie zacząłem epatować na wszystkich moich mediach społecznościowych swoim wyglądem, o który walczyłem ciężką pracą na siłowni. Podoba mi się mój wizerunek człowieka, który nie ukrywa tego, że buduje nie tylko swój umysł, ale także i ciało. Sprawia mi to przyjemność i nie zamierzam się tego wstydzić, ponieważ nie ocenia się książki po okładce.  

sobota, 22 lutego 2025

Do czterech razy sztuka

Wczoraj miałem jedyną poprawkę w sesji i udało mi się ją zaliczyć. Jest to moje czwarte podejście do studiów i pierwsze poza Lublinem. Obawiałem się, że mi się nie uda, a jednak w końcu poczułem ulgę, że po raz pierwszy w życiu zaliczyłem semestr. Być może potrzebowałem bardziej do tego dojrzeć. 
Mój współlokator i przyjaciel zarazem, żeby to uczcić kupił mi cztery półtoralitrowe Pepsi Zero, „bo zasłużyłem”. Od razu po egzaminie udałem się na siłownię, ponieważ poziom endorfin i motywacji poleciał w kosmos. 
Dzisiaj natomiast pojechałem do Bonarki, potowarzyszyć przy zakupach i w ramach nagrody dla samego siebie kupiłem nowy podkoszulek.
Szczerze, myślałem, że to stringer, ale i tak nie mam na co narzekać, bo mi się podoba :)

czwartek, 20 lutego 2025

Powrót do sieciówki

Po półtora roku przerwy wróciłem na Just Gym na Siewnej. Zapomniałem jak dobra jest to siłownia (nie umniejszając moim poprzednim). Tyle sprzętu do wyboru, że z przyjemnością spędziłem ponad godzinę na robieniu klaty, barków i tricepsów. Ludzi sporo, ale to lubię. Jestem poniekąd anonimowy w tłumie byczków i wydziaranych hipsterów. Jestem z siebie zadowolony, zwłaszcza, że przed i po treningu zapewniam sobie drobne cardio, bo siłka jest oddalona jakieś 2 kilometry od mojego mieszkania. 

Endorfiny i pewność siebie rosną jak dzikie, ponieważ w końcu wracam na szczyt. Przychodzą nowi obserwujący, nowe inspiracje, a także zwiększa się motywacja. Tak trzeba żyć! 

wtorek, 18 lutego 2025

Z powrotem do miasta

Jutro o siódmej mam bezpośredni pociąg z Werbkowic do Krakowa. To znaczy, że mój tydzień na wsi dobiega końca. Lubię to miejsce, ale powiem szczerze, że jestem jednak wielkomiejski chłopak i poniekąd nie mogę się doczekać powrotu. Zwłaszcza, że zimą nie mogę sobie chociażby pospacerować (błoto straszne). 

niedziela, 16 lutego 2025

Fanart

Dziś dostałem rysunek naszkicowany na szybko w pociągu od chłopaka, który lubi czytać mojego bloga i czeka z niecierpliwością na kolejną moją książkę. Jestem niezwykle poruszony, że ktoś chciał tak po prostu zrobić prostą, zwyczajną, miłą rzecz. Dlatego gorąco zapraszam na jego Instagram: @zacharysmind. 

piątek, 14 lutego 2025

Walentynkowizja

Jestem sobie u babci, wracam do Krakowa w środę rano. Jest przyjemnie. Niedawno skończyliśmy oglądać polskie kwalifikacje na Eurowizję. Dużo komentowania na wykopie i Twitterze jak zawsze sprawia mi frajdę. Bałem się w ostatnich dniach, że będziemy mieć powtórkę z 2023 roku i znowu wyniki zostaną zniekształcone na korzyść kogoś w stylu Blanki (nie wybaczę nigdy celowej przegranej Gladiatora na rzecz Solo). Ogólnie TVP pod względem technicznym zaliczyło niezły progres, ale kolejność startowa widocznie faworyzowała niektórych wykonawców. Do tego druga połowa wieczoru była po prostu smętna i nudna. Cieszyłem się, że przynajmniej wystąpił Baby Lasagna! Słucham od roku wielu jego piosenek. 
Moje oceny dzisiejszych występów 
Jak się czuję ze zwycięstwem Justyny Steczkowskiej? Miałem z początku wrażenie, że nie poszło jej dobrze, ale jestem zadowolony z ostatecznego wyniku. Mam wrażenie, że pójdzie nam dobrze. Jej występ z pewnością będzie jeszcze lepszy na prawdziwej, eurowizyjnej scenie! Wiadomo, że są osoby rozczarowane jej zwycięstwem (choć więcej takich na naszym podwórku, bo zagraniczni fani są zachwyceni), ale gdyby wygrał Podlaski Bounce to również byłbym przeszczęśliwy. Top 2 zdecydowanie zasłużyło na swoje miejsca. Do zobaczenia w maju! 

środa, 12 lutego 2025

Jak Polska szeroka

Wczoraj zajechałem pociągiem z Krakowa do Rzepina. Pech chciał, że czekałem na krakowskim dworcu ponad dwie godziny, bo o tyle był opóźniony. Na miejscu byłem po dwudziestej, a przed dwudziestą pierwszą znalazłem się w Słubicach, by dzisiaj z samego rana pomóc babci wrócić do domu. I tak w dziesięć godzin przejechałem całą Polskę wszerz. Od granicy z Niemcami do granicy z Ukrainą. Jestem padnięty. 

sobota, 8 lutego 2025

Ugotuj sobie zupę

Na tygodniu złapał mnie ból gardła i dopiero dzisiaj po pobudce poczułem ulgę. Zasługa leków. Miałem dziś dwa egzaminy i oba poszły mi świetnie (z socjologii dostałem 100%) i żeby to uczcić udaliśmy się do Shabu Shabu na krakowskim Starym Mieście. Cóż za uczta. Dostaliśmy miejsce przy stoliku ze specjalną płytą indukcyjną, na której gotowaliśmy ramen z dodatkiem warzyw i w którym maczaliśmy cienko pokrojone mięso, które w parę sekund było gotowe do zjedzenia. Do tego otrzymaliśmy ryż, sosy i pałeczki, a ja do tego dostałem herbatkę z mango. Podoba mi się to miejsce. Aż dziw, że usłyszałem o nim całkiem niedawno.
A propos bólu gardła. Przez kilka dni bardzo mało jadłem i przez to schudłem. Są jakieś pozytywy w chorobie. 

środa, 5 lutego 2025

Kazimierz i Lewant

Byłem dzisiaj na mieście. Miałem małe spotkanko w Hummus Amamusi na Placu Wolnica. Zjadłem dobrą lewantyńską sałatkę i tiramisu. Gorąco polecam tę miejscówkę. Świetna kuchnia, choć sałatka była dla mnie trochę zbyt pikantna. Niemniej jednak smakowała doskonale. 

Jeszcze dwa zdjęcia „uliczne” z Kazimierza. 

wtorek, 4 lutego 2025

Wczoraj

Przełom stycznia i lutego to dla mnie teraz urwanie głowy. Z jednej strony sesja, z drugiej daję upust mojej kreatywności pisząc książkę. Dlatego tak mało czasu poświęcam blogowi. Wczoraj Lady Gaga opublikowała nowy utwór - Abracadabra, który mi się mocno podoba, choć nie ukrywam, Disease z października wciąż uważam za najlepszy jak dotąd utwór z nadchodzącej w marcu płyty (choć znamy tylko trzy). Stan era powraca. Kocham Gagę!!!
Także wczoraj dowiedzieliśmy się, że do krajowych preselekcji na Eurowizję dołączy kolejny uczestnik, któremu przyznano dziką kartę. Wybuchła mała drama i strach, że TVP powtórzy skandal z 2023 roku, kiedy to Blanka wygrała z pomocą zaprzyjaźnionego wobec niej jury. Oby do tego nie doszło, bo stracę jakąkolwiek wiarę w to, że Polska kiedykolwiek ten konkurs wygra (i tak szanse na to w najbliższej przyszłości są nikłe, ale nadzieja matką głupich). Zresztą, nie chcę siać defetyzmu. Niech wygra najlepszy! 

czwartek, 30 stycznia 2025

Ciało

Dzisiaj miał miejsce przełomowy moment. Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułem się na tyle komfortowo, że wrzuciłem zdjęcie z (prawie) całą sylwetką na moje socjale. Odbiór mnie mocno zadowolił, bo z początku miałem wątpliwości czy nie jest na to za wcześnie. Siłownia popłacała i będzie popłacać. Cieszę się, że efekty mojej pracy stają się ponownie coraz bardziej widoczne! 

wtorek, 28 stycznia 2025

Warszawsko

Dzisiaj o 13 wyjechałem pociągiem z Krakowa do Warszawy, w której wysiadłem po dwóch godzinach jazdy (bilet na Pendolino był wyjątkowo tani, więc się skusiłem). Wracam jutro, ale przy okazji udało mi się odwiedzić Queer Muzeum. Pierwsze takie miejsce w Polsce. Na razie jest tam dość skromnie, ale widać, że pracownicy starają się jak mogą i chcą z czasem powiększyć swoje zbiory. Kupiłem za 20 złotych przypinkę jako formę cegiełki na rozwój tego miejsca. 

Mam nadzieję, że z czasem to miejsce bardziej się rozwinie. Wstęp jest darmowy, ale muzeum jak narazie jest otwarte tylko w niedziele i wtorki. 

środa, 22 stycznia 2025

Wracamy do formy

Wróciłem niedawno z siłowni i jestem dumny z tego, że pamięć mięśniowa się zachowała. Pozbyłem się trochę tłuszczu przez ten miesiąc z hakiem i szykuję formę na lato, a także na lata. Nie mogę się doczekać wakacji! 

wtorek, 21 stycznia 2025

Dwa lata bingo!

Bingo z Lisandrą obchodzi dzisiaj drugie urodziny i nie mogło mnie zabraknąć z tej okazji w Slay Space. Ubrałem się najładniej jak mogłem i przy okazji nałożyłem na siebie nową kurtkę, którą kupiłem na tygodniu. A na miejscu udało mi się wygrać bilet do Teatru Proxima na rewię drag queen! A tak do tej pory fatalnie mi szło. Teraz wygrana po raz drugi. Mała przyjemność, a cieszy. Zwłaszcza, że mi się udało w tak specjalnej edycji! Dzisiaj bylo naprawdę wiele osób! Z początku mnie to przytłoczyło i myślałem, że sobie odpuszczę, ale ostatecznie postanowiłem zostać i jak widać było warto. Nie mogę się doczekać spektaklu! 

sobota, 18 stycznia 2025

Misio tulisio

Po wczorajszym treningu zrobiłem sobie fotkę jako „misio tulisio”. Aktualnie oprócz trenowania i przygotowywania się do sesji piszę nową książkę (coś pomiędzy reportażem, a powieścią) o toksycznej męskości wśród gejów, zdrowiu psychicznym w Internecie, a także o zaburzonym postrzeganiu własnego ciała. Dlaczego? Ponieważ coraz więcej gejów przyjmuje wartości prawicowe. Zainspirowało mnie wiele artykułów na ten temat. Pokażę pierwsze dwa z brzegu: „Gejowska kultura fetyszyzuje męskość ponad wszystko inne” oraz „Dlaczego geje tak bardzo wspierają toksyczną męskość?.

Zainspirowała mnie także książka „Pianistka” Elfriede Jelinek. Chcę przy tym powiedzieć, że nie każdy męsko wyglądający mięśniak jest z założenia toksyczny. Tu chodzi bardziej o pewne zachowania, które z czasem coraz bardziej się uwidaczniają. 

czwartek, 16 stycznia 2025

Wizja Euro

Aplikacja: My Eurovision Scoreboard
Opinia publiczna wypowiada się na temat polskich selekcji na Eurowizję, które odbędą się w Walentynki. No i mówi się o słabym ich poziomie. Z bólem serca przyznaję rację. Z dziesięciu piosenek moim zdaniem warte uwagi są tylko trzy (w sumie jak na nasze warunki to już sukces). Justyna Steczkowska (która może trafić do historii konkursu jako artystka powracająca na scenę po rekordowych 30 latach), Chrust i Sw@da. Wszystkie trzy piosenki łączy to, że nie są po angielsku (ogromny plus). Podziwiam przy tym pozytywne wypowiedzi na temat Lusterek, które śpiewane są w języku podlaskim. Cieszy mnie tworzenie przestrzeni dla mniej znanych lokalnych kultur. Podlasie jest magiczne i wielokulturowe. Jest to propozycja, która mogłaby sporo namieszać i szczerze mówiąc, nie obraziłbym się gdyby to właśnie Sw@da nas reprezentowała (przypomina mi mocno go_a). Podobnie jest z „Tempem” Chrustu, który ma brzmienie folkowe i oddające naszą kulturę. Nie chcę by Polskę reprezentował znów generyczny pop. Dlatego też uważam, że ktokolwiek z mojego top 3 (które zresztą jest zgodne z opinią głosujących w aplikacji) to dobry wybór. Nie mogę się doczekać wieczoru w Lindo. Szkoda tylko Braci Figo Fagot (gratulacje dla szanownej komisji co wybierała utwory za kij w tyłku). Boję się też trochę co lokalsi nawywijają. Polska ma niestety naprawdę słabe podejście do konkursu. Ogólnie zaskoczyło mnie między innymi to, że zespół Bobbysocks!, który wygrał dla Norwegii w 1985 postanowił się reaktywować i wystartować w ichniejszych selekcjach. Dodatkowo Erika Vikman ma przedstawić dziś swoją piosenkę na UMK (oby było to przynajmniej tak dobre jak Cicciolina). Coś czuję jej wygraną.

środa, 15 stycznia 2025

Bądź dużym chłopcem

Zszokowała mnie jedna rzecz odnośnie zdjęcia, które zamieściłem w ostatnim poście. Wrzuciłem je na luzie na mojego Twittera i Instagrama i po dwóch dniach widzę, że przybyło mi mnóstwo obserwujących (nadrobiłem straty z ostatnich miesięcy) i komentarzy. Popyt na politykę stopniał praktycznie do zera. Teraz content z siłowni ma duże znaczenie. Gdy przez ostatnie kilka miesięcy odpuściłem sobie siłownię to czytelników i obserwujących ubywało, a teraz po prostu znowu wracają i nazywają mnie „bykiem” lub „niedźwiedziem” i zalewają moje prywatne wiadomości komplementami. A ja się nawet nie staram. W sensie na siłowni się staram, ale nie ukrywam, że i tak szokuje mnie, że jedno zdjęcie, bez żadnego wydźwięku, może wywołać takie wrażenie. Czy to już pora na pogodzenie się z tym, że jednak przemawiam do innej „widowni”? 
źródło
Wybrałem się dziś z kuzynką do kina na „Sztukę Pięknego Życia” i z początku był to dla nas dość nudny film, ale z czasem przekonaliśmy się, że nie jest taki zły. Na końcu nas z pewnością wzruszył, a scena porodu na stacji benzynowej to majstersztyk. Życie w takiej fascynującej prostocie. 

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Pora na narcyzm

Pamiętam jak na Twitterze trendowały na początku każdego miesiąca hashtagi typu #fitstyczeń albo #fitmaj gdzie głównie moje koleżanki publikowały swoje przemiany albo cele na przyszłość z finezyjnymi zdjęciami modelek z Pinteresta lub Tumblra. Planowały zdrowe odżywianie i jadły sałatki i koktajle z jarmużem. Wszystkie były zakręcone na tym punkcie, a ja byłem jednym z nielicznych chłopaków, który jawnie włączał się w akcję. Gdy moje koleżanki marzyły by wyglądać jak Ariana Grande, ja byłem zdeterminowany by wyglądać jak kulturyści rodem z Mr. Olympia. Tę pasję zaszczepił we mnie wujek, z którym oglądaliśmy nie jeden raz podnoszenie ciężarów, gdy byłem dzieckiem. Podnosił mnie aż pod sufit i mówił, że kiedyś będę tak samo silny jak oni. Miłe wspomnienie z dzieciństwa, a jednak miało na mnie wpływ. Innego dnia, razem z mamą, ciotką i jej synami robiliśmy zakupy w hipermarkecie i na jednej z alejek były reklamy produktów dla kulturystów przestawiających mocno muskularnych mężczyzn. Mój dwa lata starszy kuzyn powiedział na głos: „to kiedyś będzie Hubcio”. Miałem chyba dziesięć lat. 

Moja pierwsza styczność z siłownią to 10 listopada 2017 roku (pamięć do dat). Standardowa mordownia. Kilka miesięcy wcześniej dyskutowałem z pielęgniarkami w szpitalu i moją panią diabetolog o to czy w ogóle mogę, bo mama była zmartwiona, że to mi zaszkodzi, a bez zgody lekarza nie będzie mowy o żadnych ćwiczeniach. Po kilku tygodniach badań w końcu dostałem pozwolenie i ruszyłem na pierwszy w życiu trening. Mięśni przybywało, podnosiłem coraz więcej, miałem się czym chwalić. W takiej epoce narcyzmu nam przyszło żyć. Z początku tylko podziwiałem królów estetyki, kulturystów profesjonalistów jak i amatorów, a także modeli, którzy za cel obrali sobie rozmiar, a nie docięcie. A potem stało się to modą, na którą nie mogę narzekać. Po prostu bycie dużym i wzbudzającym strach jest świetne, zwłaszcza gdy ma się osobowość nerda. Najwięksi ludzie na siłowni to takie w sumie pluszowe misie. I taka jest moja życiowa parabola z siłownią. Raz jest jej aż nadmiar, potem dzieje się coś na tyle poważnego, że robię sobie przerwę, a potem wracam. Ludzie mają rację - to jest zbyt uzależniające. Kiedyś będę jak Alessandro Cavagnola, Eric Janicki, Rock Biggs albo Caleb Carr.

À propos narcyzmu. Kolejna polecajka - oglądam „Nie ma lekko” na Disney Plus. Sympatyczny serial. Jestem już na drugim sezonie. Westport jest trochę jak karykatura nowoczesności. No i uwielbiam Katie!

czwartek, 9 stycznia 2025

Marzyciel

Ciemność. Deszcz padający na ulicę, światło latarni i z okolicznych blokowisk odbija się w kałużach, kamasze przemoczone, ludzi mało, samochody rozbryzgują wodę. Takie jest miasto wieczorem. Idę spokojnie na trening, ze słuchawkami na uszach, dźwigam co dźwigam z utworami girl power, które zamykają mnie w innym świecie. Wracam do domu, w kuchni przygotowany kurczak ze szpinakiem dla białkoholika, do tego arbuzowa kreatyna w fancy opakowaniu niczym z jakiejś influencerskiego story i usadawiam się na kanapie i oglądam filmy. Zza okna migoczą mi ładne neony. Przed ekranem znajomi z zagranicy podbijają świat, a ja się cieszę, że piękność tkwi w prostocie. No i tak to się toczy, dzień po dniu. Jest po prostu przyjemnie. 
Dzisiaj trenowałem klatkę.

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Mafia

Among Us w prawdziwym życiu, czyli gra w mafię (którą znam z mojego dzieciństwa) w barze. Odwaliłem się trochę jak stróż w boże ciało. No nie powiem, towarzystwo było zabawne, ale we wszystkich rundach grałem za dobrze, typując prawidłowo mafiozów w pierwszym dniu i zabijano mnie dość szybko. Zero instynktu przetrwania w grze. Trudno. Porywcza natura daje się we znaki. W pierwszej rundzie sceneria była na wsi i wygrała mafia. Drugą wygrali „mieszkańcy” lecący samolotem. Trzecią rundę zrobiliśmy w „sejmie” i mafia znów wygrała. Ja byłem Donaldem Tuskiem i zagłosowano na mnie w trzeciej rundzie jako „wotum nieufności”. Ani razu nie byłem mafią, aczkolwiek raz byłem policjantem. 

Ostatnio wróciłem do oglądania ostatnich dwóch sezonów The Circle (taki reality show na Netflixie). Lubię takie „odmóżdżacze”. Wciąż marzę o polskiej edycji, w której wziąłbym udział ze swoją kuzynką. Szczerze, mogłoby to być dobre studium przypadku dla socjologów. Insta realism in the finest form! 

sobota, 4 stycznia 2025

Kolażyki i kapsuła czasu.

W czwartek wyruszyłem do drogerii, bo potrzebowałem słodzika. Tak się złożyło, że zobaczyłem tam wydruk zdjęć i pomyślałem sobie, że warto byłoby mieć fizycznie ten kolaż co zrobiłem na koniec 2024. A dzisiaj przyszło mi do głowy, żeby zrobić takie same z ubiegłych lat. Poszperałem w albumie ze zdjęciami, stworzyłem zbitki na wzór tego co wrzuciłem w Sylwestra - 3 zdjęcia na każdy miesiąc. Wróciłem wspomnieniami do tych momentów. W końcu wydrukowałem je i tak oto powiesiłem na ścianie nad moim łóżkiem cztery kwadratowe kolaże z 2021, 2022, 2023 i 2024. 
2024 i 2023
2022 i 2021.
Czas niestety leci nieubłaganie. 

środa, 1 stycznia 2025

45 do kwadratu

Powitaliśmy już nowy rok. Na chwilę przed północą wyszedłem z domu i zapaliłem fontannę (bezhukową), żeby moja mama mogła zobaczyć z okna. 
Zaczęła palić się o 23:59, a skończyła minutę po północy. Później naprędce pobiegłem na oba rynki by podziwiać fajerwerki, a gdy wróciłem do domu polaliśmy sobie szampana. Zasnąłem dość późno, a obudziła mnie transmisja koncertu noworocznego w Wiedniu. Zjedliśmy także tradycyjny, uroczysty obiad, ponieważ 1 stycznia mój tata ma urodziny. Dzisiaj skończyłby 57 lat. 
2025 prawdopodobnie będzie jedynym rokiem w moim życiu, którego pierwiastek kwadratowy jest liczbą wymierną (matematyczny nerd). 45 do kwadratu to właśnie 2025. 
Jakie mam cele? Wrócić do mojej plażowej sylwetki, odwiedzić co najmniej jedno nowe państwo i być może zrobić sobie kolejny tatuaż. Happy New Year!!!