poniedziałek, 21 stycznia 2019

Ci źli geje! Kogo krzywdzi homoseksualizm?

Zabraniam wam się kochać! Nie możecie, to nienaturalne!
Często człowiek może spotkać się z jakąś niechęcią do różnych grup społecznych. Jedną z nich jest krąg LGBT+, który sam w sobie nie jest zły i nie przedstawia jakichś złych wartości. Po prostu homofobia jest i ma się całkiem dobrze w Polsce. Niemniej jednak zastanawia mnie dlaczego?
Kogo krzywdzi homoseksualizm?
Odpowiedź jest banalnie prosta: NIKOGO!
Nie widzę żadnego najmniejszego sensu w niechęci kierowanej w stronę ludzi, którzy najzwyczajniej w świecie okazują sobie miłość. Nie muszą to być obsceniczne zachowania, a zwykłe, nikogo niekrzywdzące, takie jak trzymanie się za ręce, czy przytulenie (my akurat mamy to szczęście, że nikt nas jeszcze nie zaczepił przez to).
To jest nienaturalne
Tak jak większość rzeczy, które robią ludzie. Ryba nie umie czytać, słoń nie umie malować jak Bruegel, pasikonik nie zatańczy flamenco, a chomik nie nauczy się arabskiego. Jesteśmy ludźmi i po prostu my możemy więcej.
To jest obrzydliwe
To nie patrz, nikt ci nie każe, możesz sobie popatrzeć na kwiatki w ogródku, albo poczytać Lovecrafta.
Geje nie mogą mieć dzieci
Ludzie to nie maszyny do płodzenia dzieci.
Biblia/Koran itp. mówi, że to złe
Nie każdy wierzy w Boga. Natomiast jak wierzy, to nie musi sądzić, że za homoseksualizm zostanie skazany na wieczne potępienie
Geje częściej mają HIV
Nie martw się, hivem się nie zarazisz poprzez wdychanie tego samego powietrza co nosiciel tego wirusa.
Ruchy LGBT indoktrynują nasze dzieci
Jeśli naukę o tolerancji i akceptacji traktujemy jako indoktrynację to jest mi najzwyczajniej w świecie przykro. Dzieci powinny uczyć się o tym, że tacy ludzie na świecie istnieją i nie zrobią im krzywdy, bo geje, lesbijki, biseksualiści i inni są normalnymi ludźmi. Nienormalne jednostki zdarzą się we wszystkich grupach, nawet wśród psychiatrów.
Jest wiele zarzutów stawianych ruchom LGBT, które są nieprawdziwe i krzywdzące. Jesteśmy najmądrzejszym gatunkiem na Ziemi, a nie potrafimy pojąć, że dwie panie i dwóch panów mogą tworzyć normalne związki.

niedziela, 20 stycznia 2019

Krótko o przeludnieniu

Zanim tak naprawdę zacznę, pragnę wspomnieć o tym, że wszelkie materiały ikonograficzne i nie tylko pochodzą z anglojęzycznego artykułu na Wikipedii nt. przeludnienia.
Na samym początku, pragnę przedstawić wykres liczby ludności świata na przestrzeni ostatnich 12 tysięcy lat. Liczba ta między początkiem naszego stulecia, a końcem siedemnastego wieku jest stabilna i oscyluje wokół 500 milionów osób. Jednak to się zmieniło, a sam wskaźnik zaczął chaotycznie rosnąć - i tak mamy od 2011 roku ponad 7 miliardów ziemian. Liczba ta jest bliska 8, ale na te prawdziwe 8 trzeba poczekać jeszcze kilka lat. Może 5.
Słabo rozwinięte państwa najbardziej przyczyniają się do tego stanu rzeczy. Tutaj podaję dla przykładu piramidę płci i wieku dla Afganistanu.
Sam Afganistan wyróżnia się na mapie współczynnika dzietności w Azji. Na świecie też.
Tak natomiast wygląda przyrost naturalny na Ziemi. Najwięcej nowych obywateli przybywa Indiom - ponad 15 milionów rocznie. Wystarczą nieco ponad 2 lata i przybywa tam kolejna Polska.
ODCHODZĄC OD POKAZANYCH MAP
Pragnę opowiedzieć co o tym sądzę ja - antynatalista. Antynatalizm jest poglądem polegającym na tym, że narodziny są negatywnym zjawiskiem.
To jest prawda. Na czas takiego wzrostu liczby mieszkańców Ziemi ten pogląd jest słuszny, jednakże nie znaczy to, że mamy zaprzestać się rozmnażać. Chodzi bardziej o to by robić to świadomie, bo z tylu mieszkańców Ziemi nie ma pożytku. Szerzyć będą się dysproporcje między bogatymi, a biednymi. Wzrośnie liczba ludzi skrajnie biednych, co jest złe samo w sobie. Do tego dojdzie jeszcze większa ingerencja w środowisko naturalne. My - ludzie, zniszczymy tę planetę jak będziemy dalej tak się rozmnażać. To ile mieszkańców nasza planeta jest w stanie utrzymać, nie jestem w stanie tego powiedzieć.
Wyobraźcie sobie, że kiedyś (początek XIX wieku) kobieta w USA miała średnio 7 dzieci - więcej niż wówczas w Nigerii.
Według Organizacji Narodów Zjednoczonych przybywa rocznie blisko 70-80 milionów ludzi. Do 2030 roku przybędzie nam kilka nowych megamiast (Londyn, Teheran, Luanda, czy Seul).
Zaledwie 52 miasta z 1146 na całym świecie z liczbą mieszkańców powyżej 500.000 w latach 2000-2018 spotkały się ze spadkiem ich ludności (w tym m.in. Łódź). Policzyłem to na szybko i jest to ledwie ok. 4,5%. Wszystkie dane zebrałem z tego źródła: Link. Jest to publikacja ONZ nt. rozwoju miast i urbanizacji. Bardzo polecam przeczytanie wszelakich informacji tam zawartych, znajdziemy tam m.in. szacowane ryzyko katastrof naturalnych w miastach powyżej 500.000 mieszkańców, a także listę miast liczących ponad milion obywateli - Chiny i Indie królują, USA znajdują się nieco dalej w tyle.
Wróćmy jeszcze do skutków globalizacji:
- Ilu ludzi wykarmi Ziemia? Ilu napoi? Nie damy rady zaspokoić wszystkich podstawowych potrzeb
takiej ilości. To jest po prostu niemożliwe, limit ludności świata został przekroczony.
- Deforestacja. Wszystko się zrobi pod nowe miejsca do zamieszkania. Zmniejszająca się liczba lasów przyczyni się do drastycznych zmian klimatycznych
- Podwyższone wskaźniki przestępczości
- Niehigieniczne warunki życia
- Podwyższający się wskaźnik umieralności niemowląt, ze względu na wysoki współczynnik dzietności w krajach słabo rozwiniętych
- Podwyższone ryzyko rozszerzania się chorób i epidemii.
Do tego dodam coś od siebie. Ważna jest tutaj także wygoda. Korki na ulicach, tłumy w miastach, tłok w autobusach i komunikacjach miejskich i międzymiastowych. Przy okazji wysoka liczba osób będzie starała się na miejsce np. na uczelni, co powoduje, że mniej osób jest w stanie podjąć się dobrego jakościowo kształcenia pomimo dużych umiejętności.
Z jednej strony ludzi rodzi się co raz mniej, ale nadal dużo. Miejmy nadzieję, że z czasem to się zmieni i rodzina (a w tym dzieci) będą planowane świadomie i rozważnie.

sobota, 19 stycznia 2019

Miasto

Spacerując ulicami, wędrując do Ogrodu Saskiego.
Było to w czwartek.
Miasto ze szkła
Wczoraj grałem w kręgle z Bartkiem i jego koleżankami. Zająłem ex aequo drugie miejsce z sześciu i zdobyłem 67 punktów, Bartek był przedostatni z 47 :D
Kolejna aktualizacja

wtorek, 15 stycznia 2019

Zabawa włosami


Gęste włosy są bardzo fajne, do tego moje bardzo łatwo się układają, więc mogę się nimi bawić gdziekolwiek zachcę. Wszystkie zdjęcia z dzisiaj :)

poniedziałek, 14 stycznia 2019

WOŚP na kilka zdań i kolejne zdjęcie ze studniówki

Kolejny finał WOŚP za nami, niestety z tragicznym skutkiem, o którym mówi cały świat. Jedynie pozostaje współczuć. Mam jednak nadzieję, że Orkiestra będzie grać dalej, nawet pomimo odejścia p. Owsiaka. Szanujmy się nawzajem. Oby zebrano jeszcze więcej pieniędzy niż rok temu.
Jeszcze jedno zdjęcie ze studniówki, jest urocze, bo poprawiam sobie garnitur

niedziela, 13 stycznia 2019

Studniówka

 
Sesja zdjęciowa, w domu i w hotelu 
Moje miejsce

Nasze zdjęcia z budki
Ta impreza była absolutnie udana. Ciężko się z tym nie zgodzić. Czuliśmy się jak zwykła para, tak też się zachowywaliśmy, chociaż oprócz nas była jeszcze jedna para jednopłciowa i było nam miło. Spotkaliśmy się z samymi gratulacjami, pochwałami na temat odwagi i na temat tego, że pokazujemy, że możemy żyć normalnie w społeczeństwie. Coraz bardziej się zmienia podejście do nas i mnie to cieszy. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu. 
Dużo tańca, dużo nowo poznanych osób, pyszne jedzenie z przeogromnym bufetem... Ta noc była po prostu cudowna. Nawet zamówiłem u DJa "Józek, nie daruję ci tej nocy" Bajmu dedykując go wszystkim dziewczynom, które mają za sobą nieudane związki. Do tego wywijaliśmy do wielu piosenek, z których znałem prawie wszystkie. Większość to były stare polskie hity jak "Cykady na Cykladach" lub "Mój jest ten kawałek podłogi", ale nie tylko (dwukrotnie puszczano "All the single ladies" oraz 3 razy "Toxic" Britney Spears - była to także ostatnia piosenka). Ciężko było uwierzyć, że cała ta przyjemność się skończyła tak szybko (impreza trwała 11 godzin)
Co ciekawe ja i Bartek byliśmy jedynymi, którzy wracali na piechotę. Od 6 do 7:30 szliśmy z Panieńszczyzny do skansenu, skąd dojechaliśmy MPK do Ogrodu Saskiego i skoczyliśmy na chwilę do McDonald's. 
I właściwie tu nadal siedzę. Jak wrócę do domu to pójdę spać.

piątek, 11 stycznia 2019

Usmażyłem naleśniki

Miałem nauczyć się gotować trzech dań, oto i jedno z nich - naleśniki. Kiedy byłem u mojego chłopaka w domu patrzyłem jak je smażył, do tego robił sos do spaghetti i lasagnę (na którą wysłał mi przepis). Sam wczoraj wszystko przygotowałem i jestem z siebie dumny. Mało potrafię zrobić w kuchni (ale na szczęście nie zero, bo pomidorówkę ugotuję, kisiel i budyń także, jajecznicę usmażę, a do tego śmietanę potrafię ubić). Przydałoby się nauczyć czegoś nowego, bo będę niedługo samodzielny, szykują się studia. Cieszy mnie fakt, że będę na swoim. Wczoraj strasznie wesoły skakałem po domu, że udało mi się usmażyć te naleśniki. Niewielka rzecz, a cieszy człowieka. 
.
Jutro studniówka, kocham mój garnitur.

czwartek, 10 stycznia 2019

Śnieg w okolicach nadrzecza


Takie widoki zimą tuż za moim domem. Wracając z lekcji nie wszedłem od razu do domu, a zszedłem za blok by porobić zdjęcia. Śnieg wlazł mi do kamaszy, ale nie przeszkadzało mi to ani trochę. Momentami czułem, że jest ślisko. W końcu Wieprz leży kilkanaście metrów poniżej ulicy, przy której mieszkam, a skarpa jest dosyć stroma. 
Nie poślizgnąłem się ani razu, o dziwo, ale często miałem to w myślach. Połaziłem po tym niezwykle malowniczym miejscu i podziwiałem przez chwilę. Cieszy mnie niezmiernie fakt, że taka ładna okolica znajduje się dosłownie tuż za moim domem i mogę tam przyjść w każdej chwili. To miejsce ma spory potencjał, niejednokrotnie wnioskowałem o budowę tam bulwaru i przystani kajakowej. Nie byłby to duży koszt. Może się doczekam, ale szczerze wątpię znając to miasto. Był to główny podpunkt mojej kampanii wyborczej w wyborach samorządowych. Mój KWW (i nie tylko) miał to w swoim programie, a w 2017 składałem taki projekt do budżetu obywatelskiego. 
W sumie nie będę tu mieszkał. Gdzieś się przecież uwiję, ale dla mnie przygodą i prawdziwym wyzwaniem będzie zamieszkanie daleko stąd. Napawa mnie to optymizmem. Może Słupsk, może Kołobrzeg? Może być to również powiat poznański (najlepsze miejsce do życia w Polsce według mnie) lub powiat kłodzki. Czas pokaże. 
Pojutrze studniówka. Jestem podekscytowany. Myślałem, że pomaluję włosy, ale ostatecznie tego nie zrobię, bo mam nawet ładne. Do tego są miłe w dotyku i nie warto ich niszczyć kolejnym malowaniem. Wczoraj zrobiłem zdjęcie (patrz wyżej), które tak mi się spodobało, że nawet profilowe na Facebooku zmieniłem (nigdy nie miałem tylu polubień pod profilowym :O) i dodałem na IG. Rzadko mi się podobają moje zdjęcia zrobione za pierwszym razem. 

niedziela, 6 stycznia 2019

Sielski weekend na wsi

W piątek po lekcjach pojechałem do domu chłopaka :)
Pomagałem smażyć naleśniki, leżałem też pod mięciutkim i przyjemnym w dotyku kocykiem.
Wczoraj natomiast poszliśmy z chłopakiem i jego rodzeństwem do lasu na sanki. Wieczorem graliśmy w scrabble i wygrałem całą grę, choć szło mi dosyć słabo z początku. Ułożyłem słowo BIELIZNA na dwóch premiach słownych (punkty x3 i punkty x 4, jako że za bieliznę było 12 punktów, to pomnożyłem 12x3x4 i wyszło mi 144 punkty za jedno słowo. W sumie zdobyłem 234 punkty. Wcześniej grałem w szachy, ale przegrałem.
Kocham lasy i ogólnie przyrodę, czuję się przy niej taki drobny i otoczony obecnością życia, które towarzyszy nam od wieku. Czuję świeży powiew powietrza, czuję zapach lasu, nie słyszę nic, skupiam się na spokoju i wolności od najbliższego ludzkiego otoczenia.
Poszedłem w samych klapkach karmić króliki obierkami marchewek, które najpierw obrałem, a potem ścierałem na tarce, bo pomagałem robić lasagnę :3
Dzisiaj musiałem wracać, od domu do Kozienic jest kilkanaście kilometrów.
To jest kozienickie centrum kultury, miasto mniejsze od mojego, a wygląda jak porządne miasto...

wtorek, 1 stycznia 2019

Noworoczna lista postanowień

Kolejno: ostatnie zdjęcie w 2018 roku i pierwsze zdjęcie z 2019
Wchodzę teraz w 2019 rok i mam pełną listę postanowień, z których muszę spełnić minimum 80% (wtedy uznam, że 2019 będzie lepszy niż 2018)
  • Dożyję do końca roku - podstawa, chociaż jestem młody, to nic nie jest wiadome.
  • Rzucę palenie - może nie od razu, ale na pewno dam radę, niepotrzebne mi to.
  • Pojadę do Berlina (ponownie, ale mam nadzieję, że tym razem samemu), a na miejscu:
  • zobaczę pandę po raz pierwszy w życiu
  • i wejdę na Fernsehturm.
  • Średnia z moich wszystkich matur wyniesie minimum 75% 
  • a w tym matura z geografii na ponad 80%
  • z rozszerzonego angielskiego także
  • Na świadectwie maturalnym nie będę miał żadnej dwójki (jak przez całą edukację nie miałem, to w ostatniej klasie też nie będę miał
  • Zdobędę w tym roku ponad 10 tysięcy wyświetleń na blogu (około 75 tys.)
  • Będę miał ponad 40 cm w bicepsie (aktualnie - 38 lub 39, różnie wychodzą mi te pomiary)
  • Nie przekroczę 90 kg wagi (moja waga oscyluje wokół 84 kg)
  • Nauczę się gotować 3 nowych dań
  • Zapuszczę brodę, taką z prawdziwego zdarzenia
  • Dostanę się na studia w Anglii (najlepiej London Metropolitan University)
  • Kupię brytyjskie czasopismo
  • Przeczytam 5 książek
  • Znajdę pracę sezonową
  • Zagłosuję w wyborach do europarlamentu i parlamentarnych na partię Roberta Biedronia
  • Na Instagramie w ciągu roku dostanę co najmniej 50 tysięcy polubień, bo na 2018 rok sytuacja wyglądała tak: