środa, 13 maja 2026

Powrotu czas

I znów jestem w Krakowie. Znowu mam za sobą kilkugodzinną tułaczkę pociągami, ale przed dwudziestą pierwszą wysiadłem na dworcu głównym. 

Udało się jeszcze wczoraj wieczorem obejrzeć pierwszy półfinał Eurowizji, wspólnie z rodziną. Ogólnie Polska nas pozytywnie zaskoczyła. Pray jako piosenka dalej mi się tak nie do końca podoba, ale wczorajszy występ, choreografie i jej wokal… no była to po prostu perełka i finał był dla nas zasłużony. A to że wyczytali nas jako ostatnich było naprawdę super, bo mieliśmy dużo emocji. Nigdy jeszcze nam tak nie zrobili. Mama już myślała, że znowu nas nie docenili i do samego końca myślała, że zamiast Polski wejdzie San Marino. Oglądanie Eurowizji z casualowymi widzami jest ciekawe. Najbardziej ucieszyłem się jednak z Belgii, bo nikt nie dawał jej szans, a ja w nią wierzyłem od początku. 

Brak komentarzy: