Mój pociąg do Krakowa zaraz odjeżdża. Miałem więc pięć dni na „starych śmieciach”. Brat nałogowo przez ten czas oglądał zmagania biało-czerwonych podczas mistrzostw Europy w lekkoatletyce. I mnie zdarzyło się zerknąć z ciekawości na to jak sobie radzą nasi reprezentanci. Zapytał mnie przedwczoraj czy oglądałem najnowszy sezon „1670”, którego premiera odbyła się, podczas mojej nieobecności w kraju. Ponieważ on, mama i większość opinii publicznej byli nim oczarowani, a ja planowałem seans dopiero po powrocie do Krakowa, udostępnił mi telewizję gdy nie działo się nic ciekawego w trakcie zawodów. Dzisiaj rano skończyłem ostatni odcinek. Ten serial to spojrzenie na współczesność przez krzywe zwierciadło umieszczone w dalekiej przeszłości. Rozbraja mnie jak kreatywna jest to satyra i jak inteligentnie nawiązuje do współczesnych wad i stereotypów Polaków ukazując teraźniejsze motywy kulturowe w środku baroku. Bez wątpienia to znakomity polski produkt popkulturowy, który zasługuje na międzynarodowy rozgłos tak samo jak Miś Uszatek, Wiedźmin czy dzieła Stanisława Lema. Przez wiele lat poszukiwałem odpowiedzi na różne pytania dotyczące mnie samego. Potrzebowałem jakiegoś „naukowego” lub „oficjalnego” nazewnictwa na moje przypadłości. Niedługo po moim powrocie z Estonii odnalazłem intrygującą odpowiedź na dwa z nich, a którą przyjąłem jako najbardziej prawdopodobną i satysfakcjonującą. Dlaczego jestem nadpobudliwy w swoich reakcjach na niektóre bodźce oraz dlaczego odczuwam nieproporcjonalną do okoliczności radość z rozpoznania aluzji i kontekstu? Wychodzi na to, że naturalna dla mnie jest silna potrzeba sygnalizowania kompetencji kulturowej, w duchu francuskiego socjologa i filozofa Pierra Bourdieu. Muszę pokazać, że posiadam określony kapitał kulturowy, szczególnie w formie ucieleśnionej i uprzedmiotowionej. Nie wiem dlaczego odkryłem te pojęcia tak późno. Gdybym wiedział o nich wcześniej, mógłbym na przykład w spójny i uporządkowany sposób opowiedzieć o nich podczas którejś z moich licznych rozmów z psychologami w okresie szkolnym. Może dowiedziałbym się wcześniej o tym, że mam ADHD?
A oto co widziałem w chwili wychodzenia z domu. Gdybym mógł, zabrałbym Dolores do Krakowa.





















































