wtorek, 7 lipca 2026
Sens życia
Przecisnąłem się właśnie przez parki i mało mi znane osiedla, żeby urozmaicić sobie drogę. Chcę, żeby trasa była jak najdłuższa, bo jest mi wtedy przyjemnie. Niebo jest ładnie szare. Deszcz niedawno padał i powietrze ładnie pachnie. Moja przydługa przeciwdeszczówka fajnie się majta i daje mi poczucie nietypowości mojego stylu. Przechodząc obok gęstych pnączy zasłaniających ekrany akustyczne przypomina mi się kij, który wrzuciłem do potoku kilka tygodni temu i dochodzę do konkluzji. Sens życia może zmienić się każdego dnia. Nie jest on stałą. Przynajmniej w moim przypadku. Jednego dnia widzę sens we włóczędze, innego w oglądaniu na mapie sieci transportowych, a jeszcze kiedy indziej sensem życia dla mnie jest myślenie o pandach. To głupie, ale najbardziej lubię myśleć właśnie wtedy gdy spaceruję. To są najprzyjemniejsze myśli.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz