 |
Trening popołudniowy
|
Jestem po wieczorze z drugim półfinałem Eurowizji. Byłem świadom, że będzie rzeź, ale tak bardzo nie mogę przeboleć Szwajcarii, która nie dotarła do finału. Luksemburga też, ale to raczej było oczywiste, a w Alice wierzyłem do końca. Niektóre wybory były zaskakujące. Niektóre zbyt oczywiste. Proszę tylko, żeby nie wygrała Dania, bo nie zdzierżę trzeciego roku z rzędu że zwycięską piosenką, której nie cierpię, a jest jedną z faworytów do wygranej. Ech, te emocje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz