Spacerniak. Jeszcze mamy kilka dni lata, ale sezon na jesień chyba już nastąpił. Kasztany, pożółkłe liście walające się po ulicach i chodnikach, rozbierające się drzewa. Dziś jeszcze było w miarę ciepło (koło 25 stopni, ale pochmurno). Po nudnym tygodniu, w którym prawie nic się nie działo, nagle złapało mnie na napisanie prawie dwóch nowych stron książki. Na tygodniu pojadę na Lubelszczyznę, ale wrócę do Krakowa przed wyborami za tydzień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz