piątek, 6 listopada 2026

Nie ma to jak łydka

Wróciłem dziś do Krakowa tuż przed dwudziestą. Po wyjściu z pociągu zaczęła mi dokuczać łydka i ledwo doczłapałem się na tramwaj. W domu nic a nic się nie polepszyło, wręcz zaczęło mnie mocniej boleć, więc jak ostatni panikarz wziąłem taksówkę na SOR, bo mam obawy, że to coś poważnego. Nie takiego piątkowego wieczoru się spodziewałem. 

Brak komentarzy: