niedziela, 16 czerwca 2019

Nad jeziorem

Trzeba korzystać z okazji. Ostatnie dni były upalne. Pojechałem dzisiaj nad Zagłębocze. Gorąc panujący w mieście nie był odczuwalny nad akwenem. Spędziliśmy tam kilka godzin.
Woda była naprawdę ciepła i przyjemnie się w niej pływało i nurkowało. Nad brzegiem było słonecznie, ale wietrznie. Pogoda była idealna.
Ludzi było całkiem sporo. Kolejki były przy każdym stanowisku, a tych nie było mało. Nie dziwota, w końcu weekend i wolne. Kupiłem sobie kawę mrożoną. Ach, wakacje. Jak tu ich nie kochać? :)

piątek, 14 czerwca 2019

Konkurs po angielsku

Dziś brałem udział w konkursie z języka angielskiego "Challenge Accepted" organizowanym przez UMCS. Pisałem go w auli uniwersyteckiej na wydziale prawa i administracji. Udział wzięło naprawdę sporo osób, z tego co mi wiadomo ok. 280. Pytania były dosyć trudne, a sam test był podzielony na 3 części. Pierwszą był film. Na jego podstawie trzeba było odpowiedzieć na 5 pytań. Potem 45 pytań było gramatycznych. Sporo przysłów i związków frazeologicznych. Na sam koniec było 10 pytań nt. Wielkiej Brytanii. Na te odpowiadałem z latwością, bo lubię wiedzę ogólną. Najwyraźniej poszło mi słabo w części gramatycznej. Na szczęście przyszedłem tam tylko sprawdzić swoje umiejętności. Za rok będzie lepiej. Tak podejrzewam. Tak czy siak po konkursie dostałem fantastyczne nagrody.

środa, 12 czerwca 2019

Kocham wolność

Dzisiaj miałem ciekawy dzień. Dwa razy pojechałem do Lublina. Raz, po to, by zanieść CV w różne miejsca. Przy okazji mijałem ciekawe dekoracje na Trybunale Koronnym. Pojechałem razem z bratem, ale do domu wróciłem sam, w obie strony busem. W Łęcznej poszedłem na burgera z kumplem. Parę godzin później pojechałem drugi raz, na spotkanie z Przedwiośniem gdzie mieliśmy spotkanie w plenerze na Placu Litewskim.
Wróciłem do domu o 20:30 i już 15 minut potem jechałem rowerem z koleżanką po całej Łęcznej przez ponad półtorej godziny. Całkiem przyjemny wieczór, a jak jeszcze wiatr przyjemnie wiał.

wtorek, 11 czerwca 2019

Współczesny

Wstałem dzisiaj na chwilę przed dwunastą. Dokuczają mi najdłuższe wakacje życia. Mam przygotowane kilka kopii mojego CV bo chcę gdzieś dorywczo popracować przez ten okres by móc zarobić na studia. Ostatnio coraz częściej jestem na dworze, nawet pomimo tych upałów, które momentami doskwierają. Jednakże wieczorem albo późnym popołudniem jest już na tyle przyjemnie, że przypominam sobie od razu za co kocham lato, którego, bądź co bądź, jeszcze nie ma.
Dzisiaj w nocy zasiedziałem się prawie do czwartej nad ranem przeglądając media społecznościowe. Oczywiście mój numer jeden to Instagram, który mnie porywa w świat fantazji. Zaglądałem na profile znanych i inspirujących osób oraz oglądałem relacje. Do tego doszły memy i komiksy o różnej tematyce tj. zwyczajne codzienne życie, szkoła, którą już skończyłem, zwierzęta (oczywiście głównie pandy, ale także psy i koty), polityka itp. W ten sposób także uczę się angielskiego i go szlifuję. Takie łączenie przyjemnego z pożytecznym.
Rozglądając się w świecie kwadratowych postów widzę coś co sprawia, że widzę piękno tego świata. Nie wiem dlaczego, ale bardzo to lubię. Pozwala mi to zatapiać się w świecie marzeń i dążyć do tego by życie zaczęło mieć większy sens. Jestem nienormalny.


piątek, 7 czerwca 2019

Nostalgicznie o życiu

Nie ma to jak czerwiec, nie ma to jak, prawie że lato. Jest sobie wieczór, wracam z treningu na siłowni wraz z przyjemnym podmuchem wiatru przed twarzą. Potem o dwudziestej pierwszej wychodzę na spacer ze znajomymi i, mimo że na dworze już jest ciemno, to delikatne ciepło sprawia, że można wyjść na dwór w koszulce z krótkim rękawem i nadal czuć, że nastał ten przyjemny okres w roku. Zapalają się wszelakie światła uliczne, z okien bloków pada blask i czuję jak mózg wytwarza swoiste, osobliwe retrospekcje i wspomnienia. Jak to było kiedyś. Oglądam ostatnio seriale z dzieciństwa i taka przysłowiowa łezka mi się w oku kręci, chociaż tak naprawdę nie ronię ani jednej. Przypomina mi o tym dobitnie Internet. Czytam, oglądam różne informacje, albo wspomnienia internautów na temat seriali i kreskówek, które sam jako mały brzdąc, a nawet jako nastolatek w gimnazjum, oglądałem (Fineasz i Ferb, Młodzi Tytani, czy seria Totalna Porażka, tego zebrało się naprawdę wiele, ale na ten czas wspominam te ze względu na to, że one mi się przypominają z rozrzewnieniem).
Jestem teraz sam w domu, włączony mam Spotify, słucham ulubionych piosenek i myślę. Za oknem ciemno. Zrobiłem sobie kawę zbożową z mlekiem, bo tylko z nim piję jakąkolwiek kawę. Po czym analizuję mój żywot, naprawdę krótki, a jednak na tyle długi by wspominać. Lato. Co się robiło latem? Bawiło się. Jeździłem co roku do babci na wieś, gdzie można było pospacerować, zarówno nocą, jak i dniem, chociaż słońce dawało nieraz popalić i parzyło skórę. Myślę o ogniskach w sadzie, myślę o tych wszystkich zabawach, na które jestem już za stary. Naprawdę to wszystko szybko minęło, a tak naprawdę życie się niedawno zaczęło. Już podczas spaceru o tym myślałem, ale teraz sam, będąc w ciemnym domu z jedynym źródłem światła w postaci matrycy mojego laptopa, naprawdę mam czas i energię by spisać to tutaj. Ogarnia mnie taka pozytywna energia, bo to było naprawdę cudne. Patrzę na świat z 2006 i ten z 2019. 13 lat, a tyle zmian. Dzisiejsze dni są lepsze niż te sprzed kilkunastu lat. Niemniej jednak myślę także przykładowo o 2014. To był taki przejściowy rok. Ostatni, o którym myślę dzisiaj i uważam go za dawne dzieje. O 2015 nie mam takich przemyśleń. Jakaś dziwna bariera, granica, utworzona w mojej głowie. Zupełnie inny ja. Żyłem życiem wesołym, jak dzisiaj, ale to była inna wesołość. Nie potrafię porównać radości czternastolatka, do dziewiętnastolatka. Może wtedy byłem szczęśliwy tak po prostu, a teraz jestem szczęśliwy bo cały czas do tego dochodzę. Nie wiem czemu, ale w 2014 byłem najbardziej obyty z muzyką współczesną. Najnowsze hity teraz jakoś bardziej mnie omijają, kilka znam, ale jak patrzę na siebie wtedy to zupełnie inny ja byłem. Taki ogarnięty ekscytacją współczesnością, zelektryzowany nowościami i takim nastoletnim światem. W sumie teraz też jestem poderwany faktycznym stanem rzeczy, ale też czuję się uwięziony w realizmie. Omija mnie tyle rzeczy, które chcę zobaczyć. Chcę zwiedzać świat, bo czuję się tak naprawdę obywatelem całego globu, a nie tylko jego niewielkiego kawałka. Chcę już stać się ptakiem i odnaleźć swoją wolność, swobodę, niezależność.
Szukam siebie w kulturze, historii, językach, obyciu. Zamykam się w świecie informacji, które chcę przyjmować, bo te naprawdę mnie ciekawią. A propos tego, że piję kawę. Wiecie, że kawa dotarła do Polski pod koniec XVII wieku i popularność zdobyła najpierw w Gdańsku, gdzie powstały pierwsze kawiarnie zwane kafehausami? Wiedza niepotrzebna, ale jednak sprawia radość. Karmię się informacją, bo oprócz wody, tlenu i jedzenia potrzebuję wiedzy do funkcjonowania.
Jestem tu i teraz, kiedyś mnie nie będzie tak samo jak kiedyś mnie nie było. Warto wykorzystać czas na bycie kimś.
Kocham letnie wieczory. To jest właśnie ten stan, który napawa mnie różnymi obrazami rzeczywistości. Nocne spacery to idealny czas na przemyślenia. 

wtorek, 4 czerwca 2019

Randka wśród roślinności

Zanim zacznę, wczoraj dałem królikowi truskawkę. Pojechałem do Lublina specjalnie by je kupić, bo były tańsze niż w Łęcznej.
Dzisiaj natomiast pojechaliśmy z moim chłopakiem do Ogrodu Botanicznego.
Ładne kwiaty opadały z drzew i lądowały na trawie.

Śliczny wodospad. Obok ja, kupiłem za złotówkę karmę dla kaczek i je nią karmię.
W południowej części ogrodu znajdują się dwa stawy. To właśnie w ich okolicy znajdują się kaczki. 
Będąc w CSK, z tarasów ujrzeliśmy wielką pięciozłotówkę wewnątrz której można było dowiedzieć się co nieco o historii polskiego złotego. Wracając przez Plac Litewski zauważyłem mnóstwo pudełek kształtowanych na urny wyborcze z okazji trzydziestolecia wyborów czerwcowych. Dzisiaj w całym kraju się świętuje, a ja sobie czytam trochę na ten temat. Cieszę się, że po 30 latach żyjemy jednak w wolnym kraju i mamy wolność słowa. Te złe czasy już minęły i miejmy nadzieję, że już nie wrócą. Naprawdę ważne jest to, by pamiętać o wyjątkowych postaciach - tych 161 posłach i 99 senatorach KO "Solidarność" wybieranych w całej Polsce. 

niedziela, 2 czerwca 2019

Noc kultury w Lublinie

Dzisiaj, a właściwie też i wczoraj mieliśmy bardzo wyjątkowy okres w kalendarzu kulturalnym Lublina.
Czekaliśmy w kolejce na bilety do Browaru Perła. Nie wiedzieliśmy na co innego jeszcze wziąć z bratem wejściówki, bo większość ciekawego kontentu ich nie wymagała.
Mijalśmy ciekawie wystrojone ulice
M.in. palindromy, humorystycznie przedstawione słownikowe definicje różnych wyrazów czy też dekoracje.
Na bocznej uliczce wisiał taki ciekawy znak
Wzięliśmy udział w grze miejskiej. Z Placu Litewskiego, ze stanowiska Polskiego Czerwonego Krzyża wyruszyliśmy w trasę w stylu "The Amazing Race". Dostaliśmy mapę z pięcioma punktami gdzie otrzymywaliśmy elementy układanki, które składaliśmy na samym końcu na mecie, tam gdzie był też start. Ukończyliśmy bieg pierwsi, działaliśmy razem, ale każdy z nas miał osobną mapę. Dostaliśmy w nagrodę po kalendarzu, notesie i voucherze na kurs pierwszej pomocy. Polski Czerwony Krzyż jest super.
Byliśmy też w CSK, natomiast pod Centrum Kultury spotkaliśmy się z rodzicami, którzy przyjechali nieco później od nas. Wręczyliśmy im wejściówki na spektakl, który tam się odbył.
Jak wracaliśmy z CSK czekaliśmy w długiej kolejce do wejścia na Wieżę Trynitarską. Miałem na sobie maskę.
Mam lęk wysokości, ale dałem radę.
Musieliśmy się spieszyć, bo o 22:30 czekało nas zwiedzanie browaru.
Słód, można go było degustować. Ten pierwszy z lewej smakował jak kawa.
Tu dwa inne słody, a po prawo chmiel, którego próbować już nie można było.
Kapsle i butelki jako element dekoracji.
Na sam koniec degustowaliśmy perłę jasną i ciemną. Uslyszeliśmy jeszcze kilka ciekawostek o samym piwie, oraz jego eksporcie i wielu innych różnościach.
.
O północy siedzieliśmy na ławce pod ratuszem i słuchaliśmy nocnego hejnału, potem na Placu Łokietka oglądaliśmy mapping. Po pierwszej byliśmy już w domu. Cieszę się, że mogłem tam być. Ludzi było naprawdę wielu. Dziesiątki tysięcy. Nie dało się przejść Krakowksim Przedmieściem. Niemniej jednak zabawa była przednia.