Już po zajęciach, chałupa wysprzątana na tyle ile się da, nowa kanapa i stolik zagościły przed telewizorem, zaraz rozpocznie się gotowanie na wieczór, a za niecałe dwie godziny przybędzie mój chłopak. O 21:00 wielki finał Eurowizji!
Tydzień, w którym odbywa się ten konkurs jest dla mnie zawsze ważny, a czas wtedy ekstremalnie zwalnia. Kiedy miałem piętnaście lat, przed finałem dwukrotnie okrążyłem całą Łęczną, czekając na dwudziestą pierwszą. Jestem praktycznie chodzącą encyklopedią na jej temat. Męczyłem nieraz moich przyjaciół i rodzinę nowymi informacjami. Oglądam ją na żywo przez ponad połowę mojego życia, zazwyczaj z ludźmi, którzy średnio się nią interesują i często muszę tłumaczyć im pewne zawirowania i specyfikę, co jest dla nich trudne i zarazem za mało istotne do ogarnięcia. W domu wszyscy wiedzieli, że jest to świętość i niczego innego w międzyczasie nie pozwalałem oglądać. Godzono się z tym, bo i tak rzadko oglądałem telewizję. Eurowizja była również moim oknem na świat oraz lekarstwem na moją zinternalizowaną homofobię z czasów nastoletnich. Zmotywowała mnie do nauki angielskiego, ponieważ chciałem śledzić wiadomości z nią związane na bieżąco, w social mediach i na forach tematycznych, które są aktywne przez cały rok. Jest w tym coś niezwykle magicznego, oglądać reprezentantów różnych państw nawiązujących międzynarodowe przyjaźnie, trzymających wzajemnie za siebie kciuki i pokazujących krztę dobra w tym przepełnionym nienawiścią świecie. Zdarzało mi się do niektórych z nich pisać wiadomości z komplementami i życzeniami, na które przeważnie odpowiadali. A jeszcze bardziej rajcują mnie emocje związane z ogłaszaniem wyników. Wtedy wszyscy widzą jak wariuję i kiwam się klęcząc na podłodze, przejęty tym co widzę. Jestem świadom bojkotu i szanuję decyzję ludzi, którzy się go podjęli. Sam chciałbym, żeby było inaczej i żeby podjęto rozważniejsze decyzje. Być może za rok będzie lepiej?
Moje przewidywania na dzisiaj:
- Wielka Brytania i Austria dostaną po zerze punktów od jury i televotingu. Oprócz nich televoting poda jeszcze co najmniej jedno zero.
- Australia wygra głosy jurorów.
- Polska pobije swój rekord punktów otrzymanych od jurorów od czasu ich powrotu w 2009 roku (nasz rekord to 46 pkt w 2022 roku)
- Eurowizję wygra albo Finlandia, albo państwo, które dotychczas jeszcze nie wygrało.
- Skład top 10 (w kolejności losowej): Australia, Finlandia, Bułgaria, Rumunia, Izrael, Grecja, Ukraina, Dania, Mołdawia, Czechy (widzę też cień szansy dla Polski, ale wolę być ostrożny, bo wychodzi na to, że znowu pompujemy sobie balonik)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz