Mój chłopak to fanatyk jazzu i dzisiaj zabrał mnie z kolegami na koncert w ramach Jazz Nocy na Małym Rynku. Na początku padało i siedzieliśmy wszyscy w pierwszym rzędzie, zanim zdążyli się zebrać ludzie po tym jak pogoda się naprawiła. Nie jest to do końca moja bajka. Zostałem na kilka utworów, po czym przespacerowałem się samemu po Starym Mieście i odwiedziłem na moment mój ulubiony bar.
Aż w szoku jestem, że przez tyle lat umykała mi ta tablica upamiętniająca pierwsze na świecie skroplenie tlenu i azotu.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz