niedziela, 12 lipca 2026

Wolę poniedziałki niż niedziele

Z piątkowego treningu. 
Weekend dobiega końca. Niedziela zawsze jest moim najmniej ulubionym dniem tygodnia. Zdecydowanie wolę poniedziałki, które kojarzą mi się z feniksem odradzającym się z popiołów. Społeczeństwo zsynchronizowane z kalendarzem budzi się na nowo do życia. Nigdy nie rozumiałem demonizowania akurat ich. Wielu rzeczy nie rozumiem, ale to już kwestia opinii, a nie faktów. Gdybym miał wybrać najlepszy dzień tygodnia, to już byłbym bliżej konsensusu, albowiem zastanawiałbym się pomiędzy piątkiem, a sobotą. Wczoraj na przykład byłem na domówce i wypiłem sporo piwa i bawiłem się w filozoficzne dysputy (w plecaku niosłem pięć czteropaków idąc piechotą przez dwie dzielnice). O dziwo, obudziłem się jak nowonarodzony. Bez bólu głowy ani pragnienia. 

Brak komentarzy: