Ostatnio zacząłem rozmyślać na temat powstania paneuropejskiego superpaństwa, które liczyłoby się znacznie bardziej na arenie międzynarodowej. Chodzi mi o połączenie państw członkowskich UE w jednego, najważniejszego uczestnika stosunków międzynarodowych. Jeśli chodzi o federalizację, to początkowo widać coraz większą chęć wśród większości tychże państw.
Widzę w tej idei zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty.
Wiele znanych osobistości, m.in. Napoleon Bonaparte, czy Victor Hugo mówiło o Stanach Zjednoczonych Europy. Ten pierwszy zresztą mówił o tym następująco:
Wyobraźmy sobie, że w obrębie jednego obszaru mamy mnóstwo rozwiniętych i rozwijających się uczestników międzynarodowego życia społecznego i gospodarczego. Dzisiaj mamy okazję być świadkami tego jak bezproblemowo przekraczamy granice państw (jak np. polsko-niemiecką), a coraz więcej członków UE ma jedną, wspólną, silną i stabilną walutę.
Euro zapewnia nam znaczną poprawę stabilności gospodarczej, a jednocześnie pozytywnie wpływa na wzrost gospodarczy i pokazuje jaki Europa ma udział w światowej ekonomii.
Większość państw z najwyższymi wskaźnikami rozwoju społecznego leży w Europie, ale niekoniecznie na terenie Unii. Scalenie wysoko rozwiniętych aktorów stosunków międzynarodowych w jedną komórkę przyniosłoby wiele pozytywnych efektów dla społeczeństw ich zamieszkujących.
Doskonałym przykładem jest Estonia - państwo wysokozaawansowane, możliwe, że najbardziej ze wszystkich byłych leżących w bloku wschodnim. W czym stanowią wzór? W cyfryzacji. W Estonii dostęp do internetu jest prawem człowieka wpisanym do konstytucji. Rozwinięta e-administracja przyczynia się do ułatwienia życia w wielu aspektach, takich jak założenie firmy, elektroniczne recepty, czy głosowanie w wyborach. Głos w wyborach oddany przez internet sprawia, że dodatkowo rośnie nam frekwencja, co zachęca ludzi do uczestniczenia w życiu politycznym.
Nie tylko Estonia jest tutaj doskonała. Każde państwo członkowskie ma swój własny potencjał.
Do tego dochodzą kwestie wspólnego podejścia do redukcji nierówności ekonomicznych, które nadal panują między dawnym blokiem wschodnim, a "zachodem", oraz wspólną polityką odnośnie klimatu m.in. poprzez zakończenie ery plastiku od 2021 roku. Łatwiej będzie wesprzeć działania na rzecz ochrony środowiska, gdy do dyskusji wchodzi mocarstwo, które najwięcej działa w tej kwestii.
Niemniej jednak wizja jednej Europy jest na dzień dzisiejszy zanadto utopijna. Nie sądzę byśmy byli na takim etapie rozwoju myśli kosmopolitycznej.
Przede wszystkim pozostaje nam część państw sceptyczna do takiej koncepcji.
Podsumowując, Zjednoczona Europa jako państwo jest ideą realną, ale nie na dzisiejsze czasy. Wzbudza to w ludziach jeszcze zbyt wielką niechęć. Niemniej jednak warto liczyć na rozwój sytuacji w tym kierunku.
Stanowimy wzór dla świata odnośnie edukacji, rozwoju technologii, nowoczesnej kultury i o dostępie do niej, demokracji, wolności i obrony praw jednostki. Wspólnie jesteśmy w stanie więcej.
Źródła:
1 2 3 4 5 6 7 8
Widzę w tej idei zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty.
Wiele znanych osobistości, m.in. Napoleon Bonaparte, czy Victor Hugo mówiło o Stanach Zjednoczonych Europy. Ten pierwszy zresztą mówił o tym następująco:
A zatem dla Europy podzielonej pomiędzy narodowości swobodnie tworzone oraz wolnej wewnętrznie, osiągnięcie pokoju między państwami byłoby łatwiejsze i mogłyby wówczas powstać Stany Zjednoczone EuropyO jednej Europie marzył także Winston Churchill, który odważnie stwierdził, że będzie ona źródłem radości i życia wartego przeżycia dla setek milionów osób.
Wyobraźmy sobie, że w obrębie jednego obszaru mamy mnóstwo rozwiniętych i rozwijających się uczestników międzynarodowego życia społecznego i gospodarczego. Dzisiaj mamy okazję być świadkami tego jak bezproblemowo przekraczamy granice państw (jak np. polsko-niemiecką), a coraz więcej członków UE ma jedną, wspólną, silną i stabilną walutę.
Euro zapewnia nam znaczną poprawę stabilności gospodarczej, a jednocześnie pozytywnie wpływa na wzrost gospodarczy i pokazuje jaki Europa ma udział w światowej ekonomii.
Większość państw z najwyższymi wskaźnikami rozwoju społecznego leży w Europie, ale niekoniecznie na terenie Unii. Scalenie wysoko rozwiniętych aktorów stosunków międzynarodowych w jedną komórkę przyniosłoby wiele pozytywnych efektów dla społeczeństw ich zamieszkujących.
Doskonałym przykładem jest Estonia - państwo wysokozaawansowane, możliwe, że najbardziej ze wszystkich byłych leżących w bloku wschodnim. W czym stanowią wzór? W cyfryzacji. W Estonii dostęp do internetu jest prawem człowieka wpisanym do konstytucji. Rozwinięta e-administracja przyczynia się do ułatwienia życia w wielu aspektach, takich jak założenie firmy, elektroniczne recepty, czy głosowanie w wyborach. Głos w wyborach oddany przez internet sprawia, że dodatkowo rośnie nam frekwencja, co zachęca ludzi do uczestniczenia w życiu politycznym.
Nie tylko Estonia jest tutaj doskonała. Każde państwo członkowskie ma swój własny potencjał.
Do tego dochodzą kwestie wspólnego podejścia do redukcji nierówności ekonomicznych, które nadal panują między dawnym blokiem wschodnim, a "zachodem", oraz wspólną polityką odnośnie klimatu m.in. poprzez zakończenie ery plastiku od 2021 roku. Łatwiej będzie wesprzeć działania na rzecz ochrony środowiska, gdy do dyskusji wchodzi mocarstwo, które najwięcej działa w tej kwestii.
Niemniej jednak wizja jednej Europy jest na dzień dzisiejszy zanadto utopijna. Nie sądzę byśmy byli na takim etapie rozwoju myśli kosmopolitycznej.
Przede wszystkim pozostaje nam część państw sceptyczna do takiej koncepcji.
Podsumowując, Zjednoczona Europa jako państwo jest ideą realną, ale nie na dzisiejsze czasy. Wzbudza to w ludziach jeszcze zbyt wielką niechęć. Niemniej jednak warto liczyć na rozwój sytuacji w tym kierunku.
Stanowimy wzór dla świata odnośnie edukacji, rozwoju technologii, nowoczesnej kultury i o dostępie do niej, demokracji, wolności i obrony praw jednostki. Wspólnie jesteśmy w stanie więcej.
Źródła:
1 2 3 4 5 6 7 8
