czwartek, 4 lipca 2019

Zdałem maturę

Jedyne co mi się nie podoba to ten nieszczęsny wynik z polskiego. Obawiałem się go najbardziej, ale nie można mieć wszystkiego.
Byłem w Flying Tigerze i kupiłem fajną torbę z Lublinem, a do tego kakao i opaskę do spania.
Poszliśmy z bratem na pizzę i lemoniadę, potem w Rossmannie kupiłem uroczą maseczkę z pandą.
A na sam koniec lody :)

środa, 3 lipca 2019

Miłośnik przyrody

Zrobiłem królikowi majestatyczną sesję w bałaganie.
Potem wyszedłem na spacer porobić zdjęcia nad Wieprzem. Zszedłem ze skarpy, omijając wszelakie chwasty, głównie pokrzywy i trafiłem nad brzeg. Tam zacząwszy fotografować usłyszałem głośne "chlup". Z początku myślałem, że to człowiek wskoczył do rzeki, ale okazało się, że była to sarna. Dzielna zaczęła iść w stronę drugiego brzegu. W połowie lekko ją porwał nurt, ale sobie poradziła. Zniknęła mi z oczu momentalnie gdy znalazła się na lądzie.
Udało mi się zrobić dwa zdjęcia, ale tylko to wygląda w miarę przyzwoicie.
Sfotografowałem jeszcze żabę i pokrzywy wysokie na dwa metry.
Z początku chciałem fotografować tylko ważki, ale wyżej wspomniana sarna tąże czynność mi przerwała. Obok widać przykład jak natura wygrywa z działalnością człowieka.

wtorek, 2 lipca 2019

Śmieciowa sprawa


Pytanie do radnych Wspólnej Sprawy i Prawa i Sprawiedliwości. 10 kwietnia głosowaliście za podwyżkami opłat za wywóz śmieci w Łęcznej. Takie widać tego efekty. Nie tylko na Starym Mieście, ale w praktycznej całej Łęcznej taki bałagan jest codziennym widokiem. Na jakiej podstawie mamy płacić więcej za wątpliwą jakość tych usług? Już w październiku wiedziałem, że nowa rada wcale nie zmieni naszego miasta na lepsze. Zdjęcia te wysłałem już do lle24.pl
PS
Zdjęcia zrobione dzisiaj.

niedziela, 30 czerwca 2019

Spotkanie z liderem Wiosny

Dzisiaj Robert Biedroń razem z Krzysztofem Śmiszkiem odwiedzili Lublin. Cieszę się, że po raz kolejny mogłem zobaczyć lidera Wiosny na żywo. Miałem też okazję zobaczyć jego partnera po raz pierwszy. Na żywo są to naprawdę niesamowici ludzie.
Nasza drużyna także na Instagramie :)

sobota, 29 czerwca 2019

Normalność - pojęcie względne

Cały, praktycznie cały dzień spędziłem będąc sam w domu. Wykorzystywałem okazje do robienia niecodziennych czynności i zabawą rzeczami nietypowymi dla przeciętnego domostwa na terenie Polski. Zrobiłem selfie.
Potem zacząłem oglądać Black Mirror, bo dawno nie oglądałem tego antyutopijnego serialu. Dwa razy przygotowałem kisiel i prawie w ogóle nie słuchałem muzyki. Do tego dochodzi zabawa "książkami" Kerry Smith, ale relacje z tego wszystkiego zdam pod koniec wakacji, bo codziennie robię coś innego.
Ten dzień był dosyć nietypowy. Idzie oszaleć. 

piątek, 28 czerwca 2019

Gorąc

Wyszedłem na spacer i powiem krótko o pogodzie. Chwilowo mamy lekkie ochłodzenie, ale i tak nas czekają kolejne upały. Z pogodą i z klimatem dzieją się złe rzeczy. Przeraża mnie osobiście to, że jest coraz goręcej i goręcej. We Francji padł rekord temperatury - 44,3 stopnie na Lazurowym Wybrzeżu. a pod sejmem ma miejsce wakacyjny strajk klimatyczny, który duchowo popieram na 100%. Widziałem relacje na Instagramie i dostrzegłem, że naprawdę sporo osób jest zaangażowanych w działania. Nawet Przedwiośnie.
Na dwór ostatnimi dniami lepiej wychodzić jak jest już późne popołudnie/wieczór, bo wcześniej pogoda jest nie do zniesienia. Najlepiej schłodzić się w lesie, bo drzewa nas schładzają. Dzięki nim temperatura powietrza jest niższa nawet o 8 stopni Celsjusza. Niech miasta dbają o drzewa i starają się nie niszczyć środowiska naturalnego. Coraz więcej betonu sprawi, że upały zrobią z naszych miejscowości prawdziwe piekło.

środa, 26 czerwca 2019

Tęczowe okulary

Jak już wiadomo, jestem ogromnym fanem sieci sklepów "Flying Tiger Copenhagen". Dzisiaj wpadłem tam popatrzeć na różne ekstra gadżety, bo miałem trochę pieniędzy. Wybór był ciężki i pełen dylematów, ale ostatecznie wybrałem to cacko. Bardzo mi się spodobały te okulary, ale przez chwilę wahałem się czy nie wybrać czegoś innego. Stwierdziłem jednak, że żyje się tylko raz i kupiłem to co chciałem. Nie żałuję. Kolejna rzecz z Flying Tigera do kolekcji.

niedziela, 23 czerwca 2019

XXVI Święto Roweru w Lubartowie

Tuż przed startem chwilę spędziłem pod Pałacem Sanguszków.
Potem gdy już podjechałem rowerem pod miejsce startu, zarejestrowałem się i wyruszyłem w Trasę nr 6. Liczyła 31 km, nie chciałem brać najkrótszej trasy, która liczyła 17 km, ani najdłuższej, która liczyła 62. Do wyboru było ich siedem. Moja była trzecia najkrótsza.
Wszędzie były oznaczenia jak jechać. Zarówno na ulicach jak i na tabliczkach. Powyższy przykład z lewej zrobiony został pod urzędem gminy Kamionka.
Każda trasa miała punkt kontrolny. Moja w Czerwonce Poleśnej.
Mijałem mnóstwo lasów, pól i małych miejscowości z nielicznymi domkami.
Podczas jazdy wywiało mi czapkę. Jak już skończyłem jeździć stanąłem w baaaardzo długiej kolejce po koszulki i dyplomy. Bałem się, że ich zabraknie, ale na szczęście starczyło ich dla wszystkich. Jak już odebrałem co moje owinąłem swoją "starą" koszulkę na głowie by słońce nie grzało mnie w czerep. Zmierzyłem też cukier jak już wystałem swoje. Niski, nieprawdaż?
Po wszystkim pojeździłem trochę po mieście. Udałem się w mało zaludnione zakamarki. Znalazłem nawet wejście do parku, gdzie było jezioro.
Na początku bałem się tam wjechać, bo myślałem, że nie wolno, ale widzę, że to normalne miejsce dla spaceru dla mieszkańców

Było dużo wiewiórek. Widziałem sam ze trzy lub cztery.
Po lewej urząd miasta. Po prawej zdjęcie dyplomu.
Super dzień.

piątek, 21 czerwca 2019

Elity

Ostatnio oburzyły mnie słowa obecnego Rzecznika Praw Dziecka, który stwierdził, że klaps to nie bicie. Łatwo jest mówić takie słowa gdy jest się dorosłym i można stanowić samemu o sobie. Czy obecnie niepełnoletni obywatele Polski mają naprawdę własnego rzecznika, który broni ich praw? Dziecko w wieku np. 7 lat jest bezbronne i może polegać tylko na swoich rodzicach. Młody człowiek to istota wyjątkowo krucha i bezbronna. Warto w inny sposób tłumaczyć jak powinno się zachowywać w prawdziwym życiu, odpowiednio przygotować do dorosłości. Klaps to też przemoc.
Naprawdę szkoda, że Marek Michalak nie mógł być dłużej na swoim stanowisku, ponieważ naprawdę się do tego nadawał.
Robert Biedroń na swoim profilu na Facebooku udostępnił słowa lubelskiej kurator oświaty. Te słowa wypłynęły z ust osoby naprawdę pozbawionej empatii. PiS najpierw miesza w systemie edukacji, potem roczniki 2003 i 2004 spotykają się z ogromnym pechem w postaci wspólnego startu do liceów i innych szkół ponadpodstawowych. Później liczba miejsc jest ograniczona, wiele osób się nie dostanie do dobrej szkoły pomimo dobrej szkoły. Jak skwituje to człowiek na stanowisku? Marzenia nie zawsze się spełniają. Brawo. Roczniki 2003 i 2004 pewnie odwdzięczą się gdy będą mogły już głosować.
.
Obecny rząd pokazuje także klasę w sprawie szczytu klimatycznego. Większość państw Unii chciało go przyjąć, ale nie zgodziły się na to Polska, Węgry, Czechy i Estonia. Mateusz Morawiecki stwierdził, że weto w tej sprawie jest obroną polskich interesów. A moim zdaniem jest to obrona polskiego górnictwa, bowiem górnicy to elektorat. Mieszkam w mieście górniczym i wiem jak to jest. Nasz kraj nie chce chronić środowiska, nie chce działać na rzecz zmian klimatycznych, bo oni myślą tylko o tym jak utrzymać się przy władzy. Polska dyplomacja jest słaba, ze stanowisk zdjęto dobre osoby by zastąpić je prorządowymi ludźmi, ale wyborcy najwyraźniej to lubią.
Znajdą się pieniądze na kolejne nieracjonalme obietnice, które kupią głosy.  A ci bogatsi będą płacić wyższe podatki, bo są ambitniejsi. A gospodarka? Zobaczymy czy to udźwignie.

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Gwiazd Naszych Wina

Wczoraj po jeziorze dostałem do przeczytania "Gwiazd Naszych Wina". Rzadko sięgam po książki, przyznaję się bez bicia, ale jeśli już to robię to zdecydowanie mnie to wciąga. 
Jest to drugie dzieło przeczytane przeze mnie w tym roku. Pierwszym było "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall. Niemniej jednak pragnę się skupić na tym co przeczytałem w jedną dobę. 
3 lata temu, na wakacje tuż przed rozpoczęciem liceum robiłem sobie maraton filmów dla nastolatków, które są wyciskaczkami łez. Na pierwszy ogień poszła oczywiście ekranizacja przeczytanej przeze mnie lektury. W filmie były trzy, na pierwszy rzut oka, nic nie znaczące sceny, które jednak w jakiś sposób dotknęły moje emocje. 
Uwaga, będą spoilery. 
Jedną z nich jest metafora, w której Gus trzymał papierosy w ustach, ale ich nigdy nie odpalał. Miał bowiem w ustach śmierć, ale nie pozwolił jej działać. Zrobił to także w samolocie do Amsterdamu, co wzbudziło niepokój stewardessy. Naprawdę to mi się wbiło w pamięć. Tak samo jak wchodzenie Hazel po schodach w domu Anny Frank i jej mowa pogrzebowa, w której odnosiła się do tego, że między 0, a 1 jest nieskończenie wiele liczb, tak samo jak między 0, a 2 itd. Dlatego też jedne nieskończoności są większe od drugich.
W książce jest pełno opisywanego bólu i cierpienia. Wywołuje to we mnie poniekąd poczucie wstydu, że ja mam, że tak powiem, czelność odczuwać dyskomfort z moją chorobą. W końcu ja także mam swoje własne, bolesne chwile, ale tak naprawdę śmierć jeszcze nie puka do moich drzwi. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Pomimo całej tej negatywnej aury spowodowanej chorobą nowotworową atmosfera w domu Hazel wydaje się być, na swój sposób, taka jaka powinna być w dobrym, kochającym się domu. Może to trochę nietypowe przedstawienie, ale widzę momenty sielanki jak i koszmaru. To wszystko się ze sobą przeplata. Nie można przecież powiedzieć, że chciałoby się żyć jak w jej domu. Każdy chciałby być zdrowy i nie cierpieć.
Książka naprawdę mocno wciąga. Dlatego też tak szybko ją przeczytałem. Mimo że i tak obejrzałem film, więc teoretycznie nic nowego w niej nie było, a jednak pozwoliło mi to odkryć całą fabułę na nowo, na swój sposób. Dużo egzystencjalnych wtrąceń doprowadzało mnie do autorefleksji i przemyśleń na temat tego jakie jest naprawdę życie. 
Literatura młodzieżowa, a jednak jest przeze mnie naprawdę doceniana za to jak potrafi targać uczuciem i doprowadzić nawet do płaczu. Nie żałuję, że ją przeczytałem. Pozwoliło mi to wrócić do czasów z tego wakacyjnego maratonu z roku 2016. Jeju, to minęły już trzy lata. 
Tak, byłem dzisiaj w Lublinie

niedziela, 16 czerwca 2019

Nad jeziorem

Trzeba korzystać z okazji. Ostatnie dni były upalne. Pojechałem dzisiaj nad Zagłębocze. Gorąc panujący w mieście nie był odczuwalny nad akwenem. Spędziliśmy tam kilka godzin.
Woda była naprawdę ciepła i przyjemnie się w niej pływało i nurkowało. Nad brzegiem było słonecznie, ale wietrznie. Pogoda była idealna.
Ludzi było całkiem sporo. Kolejki były przy każdym stanowisku, a tych nie było mało. Nie dziwota, w końcu weekend i wolne. Kupiłem sobie kawę mrożoną. Ach, wakacje. Jak tu ich nie kochać? :)