poniedziałek, 16 marca 2026

Atropia


W ostatnią sobotę miałem przyjemność (a być może nawet i zaszczyt) wziąć udział w pierwszej (i zapowiada się na to, że nie ostatniej) odsłonie imprezy skierowanej do osób LGBT - Atropii. Jest to wydarzenie inspirowane klimatami berlińskimi i tymi z Ibizy i wielu innych europejskich centrów kultury gejowskiej. Faktycznie, czegoś takiego w Polsce nie ma. W przypadku Atropii postawiono na zupełnie inną jakość i autentyczność, ale też na celebrowanie inności. To była petarda. I to w miejscu, które przypominało salę balową w kunsztownym pałacu. Rytm, światła, wolność i wspólnota. Szara codzienność natomiast znikała za drzwiami wejściowymi. Jedną z moich ról było wystąpienie na scenie i tańczenie w rytm muzyki house, w fetyszowym rynsztunku jaki widzicie na zdjęciach powyżej. Robiłem to razem z towarzyszącą mi drag queen i drugim tancerzem, który reprezentował zabawę tożsamością płciową, kiedy ja byłem bardziej atrybutem „maczo”. To był pierwszy akt, trwający od północy do drugiej. Od początku miesiąca zaliczyłem kilka prób, żeby jak najlepiej się przygotować do tego co wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę. Jestem niezwykle zadowolony z ekipy, z którą pracuję. Są to, kochane, ciepłe osoby, które podobnie jak ja, mocno wkręciły i wczuły się w klimat. Nasza prowadząca drag queen przygotowała show rodem z najbardziej ekskluzywnych iberyjskich party, mój partner na scenie wymachiwał wachlarzem jak ostatnia diwa, a ja moimi pląsami połączonymi z kulturystycznym pozowaniem dodałem jeszcze większej zmysłowej pikanterii i to mi się niezwykle podobało. Nasi DJ-e dobrali taką muzykę, że ani na minutę nie myślało się o tym, żeby zejść z parkietu. Tak się w to wszystko wczułem, że nawet nie do końca czułem jak upływa nam czas. Naprawdę nie mogę się doczekać kolejnych występów. Jedyne wrażenia podobne do tych, które przeżyłem w miniony weekend miałem chyba tylko w Berlinie. Polska zasługuje na więcej takich eventów.

Brak komentarzy: