Weekendowe zajęcia (masakrycznie długie) skończone. Dzisiejszy trening odbębniony, a mam do tego za sobą udane spotkanie na Starym Mieście, z którego w tej chwili wracam. Tak się napawam przedwiośniem, że chce mi się maszerować piechotą i kroczyć w tej miejskiej dżungli. Grubo ponad dwadzieścia tysięcy kroków zrobię jak nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz