piątek, 20 marca 2026

Drogi pamiętniczku…

 

Przez prawie cały tydzień nic nie pisałem i nie mogłem tego tak zostawić. Przez ostatnie dni, aż do wczoraj, nie miałem nawet weny do powiększania zawartości mojej książki, która na ten moment liczy zawrotne 341 stron, a jej tworzenie zajmuje mi ponad rok. Nie zapowiada się na to, że wydam ją w tym roku, ani na to, że w tym roku ją skończę. Za dużo mam do opisania. Dzisiaj byłem z moim chłopakiem w chińczyku, a w środę błądziliśmy po paru dzielnicach Krakowa, zahaczając pod koniec dnia o nasz ulubiony zalew nowohucki. Najbardziej jednak nie mogę doczekać się niedzieli bo czeka mnie kilkudniowy wyjazd po okolicznych miejscowościach i mam nadzieję robić dużo zdjęć i dzielić się swoimi przeżyciami jak to zwykłem robić przez ostatnie jedenaście (sic!) lat. 

A i jeszcze się pochwalę, że na tym cacku moje plecy dźwigały 150 kilogramów! I to na osiem powtórzeń w czterech seriach! 

Brak komentarzy: