piątek, 14 sierpnia 2026

Powrót syna

Parnawa (zarówno miasto jak i rzeka) we wtorkowy wieczór.
Wróciłem przedwczoraj do Łęcznej, po wielogodzinnej tułaczce. W domu byli tylko brat i kot, a mama miała przyjechać pod wieczór. Ledwo co spałem w środkach transportu, którymi się przemieszczałem. Byłem padnięty, cuchnąłem, a moje stopy były obolałe po długim kiszeniu się w moim obuwiu. Położyłem się na jakieś dwie godziny. Tyle najwyraźniej mi wystarczyło. 

Przedwczoraj pobiłem mój rekord zwrotu kaucji. Mama przyjechała z pełnymi workami w bagażniku i na tylnych siedzeniach, po czym wzięła mnie do pomocy do butelkomatu. Była w szoku, że to lubię, bo jak się okazuje, mój brat również ma na tym punkcie hopla. Natomiast Dolores od momentu mojego powrotu jest niezwykle potulna i dużo miauczy. Do Krakowa wracam w poniedziałek. 

Brak komentarzy: