Jest prawie wpół do drugiej w nocy (Estonia ma godzinę do przodu), a dopiero co wróciłem z nocnej eskapady rowerowej z obozowiska nad Bałtyk. Przed północą, przy ognisku, jedna z koleżanek wpadła na pomysł, żebyśmy wybrali się nad morze. Następnej nocy ma padać, a co za tym idzie, była to nasza ostatnia szansa, żeby zobaczyć na własne oczy naszą pobliską plażę w nocnym wydaniu. Okazji do robienia dobrych zdjęć, tak jak pacierza, nie odmawiam, mimo że bałem się z początku krótkiego fragmentu drogi prowadzącej przez las. Tylko troje z nas miało odwagę lub siłę (niepotrzebne skreślić) na to przedsięwzięcie. Niemniej jednak jestem dumny ze zdjęć nieba, jak i z tych przedstawiających wodę, horyzont i spienione fale.
Niektóre zdjęcia, przy odpowiednim timingu i ujęciu, wychodziły mi jak flaga Estonii.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz