Nie mam tego w zwyczaju, ale napisałem dzisiaj dwa wiersze. Drugi, czyli ten, który publikuję poniżej przyszedł mi do głowy tak nagle, na matematyce.
Nadaję mu tytuł: "Czas Nocy"
Noc, zimny dreszcz
Krople potu spadają z czoła
gorąco mi i jednocześnie zimno
gorączki nie mam, ani depresji
Nie jestem także chory psychicznie
Ból istnienia z przeznaczeniem
chłostują mózg w samotności
jak kratka po kratce
linie nieciągłe, tory kolejowe
Na przegubie tętno się gubi
Wszystko się gubi
Niestabilność mojego stanu
Powolutku traci zdolności poznawcze
Przytul mnie misiu
Uspokój serce kołotające
zetrzyj pot z czoła
wsłuchajmy się w ciszę
i pójdźmy spać
Nic się nie stało
Kocham cię
Wyobraźnio
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz