Nie ma to jak w końcu w domu. Jutro ostatnie zajęcia w semestrze. Dzisiaj spędziłem na uczelni blisko 12 godzin i jestem delikatnie wykończony. Wróciłem nieco ponad godzinę temu. Są pozytywy. Mam dwie piątki w indeksie. Ale na tym się nie kończy. Czekają mnie jeszcze dwa egzaminy i kilka zaliczeń. Oby wszystko poszło jak po maśle, bo w takim wypadku będę miał cały luty wolny. A głowa po dzisiaj to mi paruje. Ma w końcu z czego - ze ściętego na jeża glancu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz