![]() |
| Kangur z walentynek i panda z Estonii się zaprzyjaźniły |
Dojechałem do Krakowa mniej więcej dwadzieścia minut po dwudziestej trzeciej. Na peronie czekał stęskniony chłopak. Strasznie padało, a my zdecydowaliśmy się jeszcze na spacer z dworca do mojego lokum. Dotarliśmy tam koło północy. Współlokator przywitał nas obu wielkim przytulasem i przyznał, że on również się stęsknił. A ja tęskniłem za nimi oboma i za Krakowem i w ogóle za moim pokojem. Przywiozłem z powrotem trzy książki, które pożyczyłem mamie oraz bratu i postawiłem na mojej półce. Brakuje jej zaledwie jednego egzemplarza czegokolwiek, żeby była zapełniona!
Zapomniałem na moment, że pod koniec września będą przedterminowe wybory na prezydenta miasta. Całe miasto zapełnione plakatami. Poczułem się jak w trakcie ogólnopolskiej kampanii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz