sobota, 30 maja 2026

Mamy co świętować

Pod uczelnią leżała ta czadowa tablica drogowa. Nie wziąłem jej oczywiście do domu, choć bardzo bym chciał.

Miałem dziś dwa ustne egzaminy i chodziłem po zajęciach jak na szpilkach, ciut zestresowany, czekając na swoją kolej. Z perspektywy czasu łatwo byłoby mi powiedzieć, że nie powinienem był, albowiem dostałem 4,5 z obu przedmiotów. Poniekąd abstrakcyjna dla mnie sytuacja, że jestem blisko skończenia drugiego roku (odpukać w niemalowane), kiedy przypomnę sobie o tym, że trzy razy rezygnowałem ze studiów w trakcie pierwszego.

Poszedłem popołudniem świętować ze współlokatorem udany dzień i zjedliśmy wspólny obiad w New York Pizza Department (podoba mi się wystrój stylizowany na amerykańskie bistro), po którym obiecałem sobie drzemkę, bo byłem wycieńczony i niewyspany. Miałem wstać o 20:30, a obudziłem się o 22:30 i jestem nieco zły na siebie, bo jutro mam być na uniwersytecie już o ósmej… 

Brak komentarzy: