piątek, 18 czerwca 2021

Warszawski voyager

Jutro Parada Równości w Warszawie. Dlatego też dzień wcześniej przyjechałem do Warszawy, by wcześniej móc jakoś pomóc w przygotowaniach. Ogólnie po przybyciu do stolicy napotkaliśmy pewną przeszkodę. Zabookowałem sobie nocleg na airbnb, a na miejscu okazało się, że hotel, w którym miałem nocować przestał istnieć jakiś czas temu. Na szczęście nieopodal znajdował się inny, w którym już nocowałem.
Skoro już podróżować to na całego. Po zameldowaniu się i spędzeniu chwilki na odpoczynku po niedługiej podróży z Łodzi wybrałem się na spacer i na coś do jedzenia.

Sushi. To jest to.
A po pysznym posiłku wycieczka nad Bulwary nad Wisłą. Niezliczone tłumy.
Na zdrowie z okazji jutrzejszego święta miłości!

wtorek, 15 czerwca 2021

Na fali

Mama z bratem pojechali wczoraj do domu, ale zanim to nastąpiło postanowiliśmy jeszcze udać się na jakiś mały posiłek do restauracji nieopodal Fabrycznej. Znalazłem w internecie lokal nieopodal dworca, który miał fascynującą nazwę Dzielna 43. Wziął on swoją nazwę od ulicy, która kiedyś znajdowała się w miejscu budynku. Obecnie jest to ulica Narutowicza. Podoba mi się klimat i nowoczesny wielkomiejski wystrój tej restauracji, a do tego zjadłem fenomenalne lody. Spróbowałem też pizzy, ale dla mnie była trochę za ostra. Ale skoro taką chcieli zamówić, to mi nic do tego. 
Po 14 ich pociąg wyruszył, a ja wróciłem do siebie, gdy w międzyczasie przyszedł mi do głowy fajny pomysł. Czemu by się nie udać do aquaparku? 
Pojechałem tramwajem do Manufaktury, kupiłem wodoodporne etui na telefon i poszedłem do „Fali”, która w sumie nie była aż tak strasznie daleko. Pływałem z telefonem, nawet próbowałem robić zdjęcia pod wodą, ale te nie chciały jakoś ładnie wychodzić więc sobie odpuściłem. Natomiast zjeżdżałem na ogromnych zjeżdzalniach, kąpałem się na zewnątrz w przyjemnie gorącej wodzie, wchodziłem do jacuzzi, czy jadłem w „mokrym barze”. Kupiłem też bilet do saunarium, gdzie miałem wiele rodzajów saun do wyboru (była nawet grota śnieżna). Co ciekawe, wszyscy na terenie sauny chodzili nago, nieważne czy mężczyzna, czy kobieta. Na początku trochę czułem się nieswojo, ale z czasem mi przeszło.



No, ale niestety musiałem wrócić. Wyszedłem nieco chwilkę przed zamknięciem o 22. Kupiłem sobie jeszcze monetę z wizerunkiem aquaparku, którą będę miał do kolekcji razem z łódzkim zoo.
A tu pingwin Pik-Pok przed wejściem.

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Phone story - co uzależnia nas od technologii?

To jest mój telefon. Takie miniaturowe centrum mojego „jestestwa”. W nim znajdę wiele informacji z historii ludzkości. Dzięki niemu wrzucam zdjęcia do sieci, gram w gry, korzystam z setek aplikacji, piszę posty (chociaż te na blogu są łatwiejsze do napisania na tablecie). Korzystając z wolnej chwili obejrzałem odcinek pewnego serialu i zacząłem się zastanawiać. Dlaczego ludzkość tak bardzo kocha te wszelkie sprzęty elektryczne? Sam „jaram się” nowoczesną techniką i korzystanie z niej rajcuje mój mózg. Tylko myślę nad tym, co takiego uzależniającego jest w tych maleństwach. Po raz kolejny skorzystałem z dobrodziejstwa Internetu i znalazłem w nim wiele artykułów, które mocno zachęciły mnie do napisania co myślę.

Przede wszystkim, dzięki smartfonom i innym urządzeniom kreujemy siebie. Dzięki kontaktom społecznym jesteśmy w stanie pokazać np. jak wygląda nasze życie społeczne. Możemy zrobić zdjęcie śniadania, które przyrządziliśmy, pokazać miejsca naszej podróży, pochwalić się swoją opinią na jakiś temat. Dzięki temu wchodzimy w dyskusje, patrzymy co u naszych znajomych, przez sieć poznajemy także nowe osoby. Kontakty międzyludzkie nigdy nie były tak łatwe jak na przestrzeni ostatnich lat. W każdej chwili możemy do kogoś zadzwonić, czy wysłać wiadomość przez komunikator. Niezależnie, czy jest dziesięć, sto, czy pięć tysięcy kilometrów od nas. Przykładowo, jeszcze 100 lat temu nie mielibyśmy szans poznać kogoś z drugiego końca globu bez fizycznego kontaktu. Dzisiaj jest to możliwe! Fascynujące.

Człowiek zawsze był „ciekawy” otaczającego go świata. Każde odkrycie, przełom, wynalazek był wynikiem tego, że ludzkość pragnęła i wciąż pragnie się rozwijać. Kiedyś były biblioteki, które umożliwiały dostęp do książek, w których można było znaleźć wiedzę. Dzisiaj biblioteki także istnieją, ale mamy także własne przenośne, które w każdej chwili pomogą. Jakże fascynujące jest zapytanie własnego zegarka: „Hej, Siri. Co jest stolicą Libanu?”, by po kilku sekundach odpowiedział, że jest to Bejrut. To tylko przykład, który jednak dobrze pokazuje jak daleko ludzkość zaszła w udostępnianiu wiedzy. Łatwość jej zdobywania to kolejny czynnik, który sprawia, że tak bardzo chętnie posiadamy te sprzęty. 

Chcę uczyć się niemieckiego? Od czego są książki! Niemniej jednak nie wszędzie je mogę wziąć. Dlatego jak jadę np. autobusem, to poświęcę trochę czasu na naukę kolejnych słówek. Takie czasy. Ale przynajmniej nuda jest zabijana w produktywny sposób.

Przy tej okazji pragnę polecić wywiad z Jackiem Buczkiem na stronie lenovozone.pl. Jest on bardzo ciekawy i można z niego wiele wywnioskować. Pozwolę sobie na zacytowanie, krótkiego fragmentu. Człowiek chyba od zawsze charakteryzował się tendencją do tworzenia i życia w fikcji, częściowej lub pełnej. 

Telefon, tablet, komputer. Bez takich rzeczy w dzisiejszych czasach, to jak bez ręki. Zastępują one nam aparaty cyfrowe, karty płatnicze i wiele innych rzeczy. Niestety wielu ludzi, czasami zbyt mocno przesadza i ucieka w wirtualny świat. Warto czasem wyjść na spacer, poleżeć na płazy, czy poczytać książkę, bądź czasopismo w wersji papierowej. Technologia jest super i zapewnia nam wiele rozrywki, ale musimy pamiętać, że prawdziwe życie nie toczy się w ekranie, a poza nim. Mogę spędzać wiele godzin przy urządzeniach, ale wiem, że nie zabiorę ich przecież ze sobą do grobu. Najważniejszym jest posiadanie wspomnień. Tego nam nic nie zastąpi.

 

niedziela, 13 czerwca 2021

Na chwilę opuszczę Europę

Żyje się tylko raz, prawda? Postanowiłem zatem zaszaleć jak tylko się da i spełnić jedno z moich marzeń. Znaleźć się poza Europą. 
Tak będzie wyglądać mapa odwiedzonych przeze mnie państw za niecały miesiąc. Zauważcie, że na zielono zaznaczyłem jedno w Afryce.

Od 2014 roku moja lista odwiedzonych państw aktualizowała się po raz ostatni, kiedy to odwiedziłem Łotwę i jej stolicę - Rygę razem z mamą (wciąż uważam, że to najpiękniejsza stolica w jakiej byłem, a byłem na przykład w Paryżu, czy Kopenhadze). Nie znaczy to, że od tamtej pory nie byłem za granicą. Byłem parokrotnie w Niemczech, a do tego byłem w Szwecji. Postanowiłem jednak, że odwiedzę coś samemu. I wybór padł na Tunezję. Spędzę tydzień na Dżerbie, wyspie na Morzu Śródziemnym. Wylot z Warszawy mam już 8 lipca. Jestem podekscytowany jak mało kto!
Podróże zawsze mnie ekscytują. Mam to pewnie po tacie, bo to głównie z nim zwiedzałem różne zakątki Polski i Europy. Tunezja będzie dwunastym państwem, które odwiedzę. Mam nadzieję zobaczyć piękno morza i okolicznych plaż. Jednym z ciekawych obiektów na tej tunezyjskiej wysepce jest Synagoga Al-Ghariba, której historia według legend sięga nawet VI wieku p.n.e. 

Co z lotem? Przecież boję się latać samolotem. Pomaga mi fakt, że cztery lata temu leciałem samolotem z Lublina do Nyköping pod Sztokholmem (pisałem o tym na blogu). Doświadczenie zawsze pozwala zmniejszać strach. Niemniej jednak uspokajam się także statystykami i artykułami na różnych stronach i blogach, które tłumaczą dlaczego nie powinnismy bać się powietrznych wojaży, a także dlaczego samoloty to najbezpieczniejszy środek transportu, a także z roku na rok coraz nowocześniejszy, który nie pozwoli tak łatwo na kłopoty. 

Nie muszę się także bać kłopotów z koronawirusem. Jestem zaszczepiony, więc wystarczy wydrukowanie certyfikatu potwierdzającego zaszczepienie, bym nie musiał martwić się wynikami testu przed lotem. Wszystko to sprawia, że mogę z radością liczyć kolejne dni, które będą dzielić mnie od podróży życia. Przygodo, nadchodzę! 

piątek, 11 czerwca 2021

Familia z Łodzi

Wczoraj wieczorem do Łodzi przyjechał mój brat. Specjalnie na odwiedziny. Od rana łaziliśmy po mieście i zaliczyliśmy muzeum sztuki przy Manufakturze.

„Nie dla ciebie”
Obraz Andrzeja Wajdy i grafika Andyego Warhola.
W muzeum sztuki znajdują się obrazy, grafiki oraz rzeźby i instalacje z XX i XXI wieku. 
Na Piotrkowskiej natomiast jest miejska galeria sztuki, a bilet wstępu na nią kosztuje tylko złotówkę.
Po 16 z Fabrycznej odebraliśmy mamę i jeździliśmy trochę tramwajami. Odwiedzili beze mnie muzeum (nie chciałem iść), a potem poszliśmy na kolację do Manufaktury i na kawę. Mama pierwszy raz była w Starbucksie :)
Wcześniej sfotografowała mnie i moją tapetę na iPadzie, która przedstawia to samo miejsce :D

środa, 9 czerwca 2021

Happening na Nowogrodzkiej

Wczoraj w Warszawie postanowiłem urządzić mały performance.

Stanąłem na Nowogrodzkiej pod siedzibą PiS w imieniu wszystkich ludzi, którzy ucierpieli w wyniku pandemii. Za zapaść w służbie zdrowia odpowiada tylko i wyłącznie rząd, który pozwolił na to, by wielu ludzi straciło życie choć nie musiało. Największa liczba nadmiarowych zgonów w całej UE zatrważa. Pokazuje to chaos i nieład jaki zapanował w naszej ojczyźnie. Czy tego naprawdę chcieliśmy? 

Dziękuje Młodym Razem z Mazowsza za wspólny udział w skromnym happeningu. Wielu ludzi może pomyśleć o tym, że koronawirus już minął. Może i mają rację, ale nie wolno nam zapomnieć o tym co działo się przez ostatnie kilkanaście miesięcy.

Dziękuję także ludziom, którzy w komentarzach sami podziękowali za to wydarzenie, mówiąc, że stanąłem też w ich imieniu. Nie spodziewałem się takiego odzewu. 

Nie zabrakło też policji, która najwidoczniej broni siedziby partii non stop. Panowie funkcjonariusze poprosili nas o dowody, choć nagrywaliśmy tylko film i staliśmy tam przez ponad pół godziny. 

wtorek, 8 czerwca 2021

Piszę z kapsuły

Przyjechałem wczoraj do Warszawy, ponieważ miałem stąd wrócić do Łodzi. Coś mnie jednak podkusiło by zrobić sobie coś niespodziewanego. Stanąłem pod Dworcem Centralnym i włączyłem Airbnb, po czym zamówiłem sobie kapsułę w „Kapsuła Hostel” na jakże zabawnie brzmiącej ulicy Dowcip.
Ta słynna gitara Hard Rock Cafe od lat jest znana wielu warszawiakom i ludziom, którzy często przez stolicę przejeżdzają. Jednakże nigdy nie miałem okazji tam być. Miałem okazję to zmienić. 

Kupiłem sobie całodobowy bilet na metro i pojechałem do miejsca, gdzie sobie nocleguję

Na chwilę odpocząłem, podładowałem telefon i zamknąłem kapsułę (która otwiera się jak jakiś garaż, na kluczyk) po czym wyszedłem na spacer po Warszawie. Ktoś polecił mi abym zobaczył stację metra Młynów. Tak też zrobiłem.
Patrzcie jak wygodnie :)

Młynów bardzo mi się spodobał. Otwarto go nieco ponad rok temu. Podoba mi się ta nowoczesność. 

Spacerowałem jeszcze po centrum Warszawy po północy, lecz niedawno wróciłem do swojej kapsuły. Tak będę spędzał swoją noc. Powiem szczerze, że to miejsce ma swój klimat. Pobyt tutaj uważam za spontaniczną, ale udaną przygodę. W pobliżu hostelu znajduje się stacja metra Nowy Świat - Uniwersytet, więc lokalizacja jest na plus. Zaledwie dwa przystanki metrem od Centrum. Nad ranem czeka mnie kolejny dzień pełen wrażeń. Zatem, dobranoc moi mili!

niedziela, 6 czerwca 2021

Dobry PR burmistrza ważniejszy niż rozwój Łęcznej


Łęczyńskie media dwa miesiące po zakończeniu zbiórki podpisów pod referendum nadal lubią pisać o mojej osobie. Na samym początku głośno było o rzekomym pozwie posłanki Moniki Pawłowskiej. Wczoraj natomiast otrzymałem ciekawą wiadomość o wywiadzie, którego udzielił burmistrz. Tym razem o referendum. Odnoszę wrażenie, że redakcja tej gazety chce na siłę zrobić ze mnie swego rodzaju celebrytę.

„Zdecydowanie to totalna porażka organizatorów wraz z radnym PIS-u M. Fijałkowskim, który włączył się w akcję. Wiele osób nadal nie może pogodzić się z przegraną w wyborach samorządowych i próbuje różnymi sposobami, bardziej lub mniej uczciwymi mnie zdyskredytować. Na marginesie mieszkańców również bardzo zdziwiła współpraca łęczyńskich radnych PIS-u z działaczem lewicowym.”

Jak widzicie z ust burmistrza Łęcznej padły kłamliwe słowa o mojej rzekomej współpracy z PiSem, a dodatkowo, że jestem pieniaczem, który w nieuczciwy sposób chce zdyskredytować burmistrza. Widzę jak ma się miasto, w którym żyję większość mojego życia. Rozwój nie jest proporcjonalny do możliwości i z bólem tak naprawdę patrzy się na jego zmarnowany potencjał. Zwłaszcza jak porównamy Łęczną choćby z Bełchatowem, który startował z tego samego punktu. To, że ktoś popiera PiS i poparł jednocześnie wniosek o odwołanie burmistrza nie znaczy, że jest moim sojusznikiem. Żadnego sojuszu między mną, a PiS nie było, nie ma i nie będzie. Przypomnę, że samorząd to nie jest sejm, czy senat. Tu wszystko wyglada inaczej. Dodam, że do całkiem niedawna to burmistrz był realnym sojusznikiem Prawa i Sprawiedliwości. W końcu współpraca została zerwana nie tak dawno temu. W sumie to jeszcze w trakcie zbiórki podpisów. 
Warto się zastanowić nad tym co się mówi, zwłaszcza jeśli jest się burmistrzem. Wiązanie kogokolwiek poza mną z referendum jest zwykłą obsesją obecnej władzy, która szuka sobie wroga na siłę. 

Ja jako osoba, która nie ma żadnej „władzy” w regionie mogę tylko uśmiechnąć się i robić dalej swoje :)

sobota, 5 czerwca 2021

Co z tą Polską?

Ostatnie dni to same głośne sprawy dla ludzi siedzących w polityce. W naszym lokalnym świecie nie ma po prostu miejsca na nudę. Nie znaczy to jednak, że jest się z czego cieszyć.

Weźmy pod uwagę wczorajszy tweet wicemarszałka sejmu Ryszarda Terleckiego.

Nic dziwnego, że białoruska opozycja buduje się bardziej na Litwie. Polski rząd utożsamia po prostu partię z narodem, bowiem spotkanie Swiatłany Cichanouskiej z prezydentem Warszawy to już według czołowych polityków PiS zdrada. Nikt chyba nie buduje sojuszów międzypaństwowych z samym rządem. Wiadomo przecież, że rządy mijają, a państwa zostają. Przykładowo stosunki z USA nie powinny opierać się na samej Partii Demokratycznej, czy Republikanach. Potem mogą wynikać z tego same problemy. PiS postawił wszystkie karty na Trumpa, a gdy ten przegrał wybory było już po ptakach. Wszystkim zależy na tym, aby Polska miała sojusznika na wschodniej granicy, ale niektórzy widzą w tym tylko swoje cele. Ale czy to dziwi?

Przez takie działania ktoś słusznie może porównać tę retorykę do tej z reżimu Łukaszenki. Olga Tokarczuk w gazecie „Corriere della Sera” opowiedziała, że sytuacja na Białorusi jest podobna do tej w Polsce. Prawica oburzyła się i zapowiedziała akcję #OdeślijOldzeKsiążkę. Sama zainteresowana powiedziała, że te książki, które do niej trafią zostaną poddane licytacji na aukcji charytatywnej na rzecz osób LGBT. Ciekawe co na to ci wszyscy oburzeni? Pamiętajmy, że istnieje też inna noblistka Swiatłana Aleksijewicz. Jest Białorusinką krytyczną wobec Łukaszenki. Przez ten fakt jej książki nie są wydawane w jej rodzinnym kraju. Ktoś by chciał tego samego z Tokarczuk? Gdy widzę reakcje w mediach społecznościowych, sądzę, że niektórzy by tego naprawdę chcieli.

Na sam koniec opowiem o zbliżających się wyborach w Rzeszowie, które od miesięcy są na językach. Dlaczego PiSowi tak zależy na posiadaniu prezydenta miasta takiego jak Rzeszów? Moim zdaniem przełamaliby tym samym to, że PiS nie rządzi w dużych miastach. Największe miasto z włodarzem z PiS to Zamość, który liczy 63 tysiące mieszkańców. Oczywiście w związku z tymi wyborami Rzeszów praktycznie tonie w szczepionkach, a do kandydatki PiS - Ewy Leniart przyjeżdżał sam Kaczyński ze wsparciem. Niby zwykłe wybory w stolicy Podkarpacia, ale pamiętajmy, że właśnie ten region jest stolicą bastionu Zjednoczonej Prawicy. Nie mówię o tym, że tylko rządzącej partii zależy na tym, aby mieć tam włodarza. Opozycja wystawiła wspólnego kandydata - Konrada Fijołka. Te wybory trwają podczas trzyletniego, politycznego sezonu ogórkowego (ostatnie ogólnopolskie wybory, to te prezydenckie sprzed roku, a następne mają mieć miejsce dopiero w 2023, kiedy będziemy wybierać nowy parlament i samorządy). Nic dziwnego, że budzą takie zainteresowanie. Po wyborach parlamentarnych mieliśmy przecież przedterminowe wybory na prezydenta w Gliwicach i Nowej Soli. PiS odniósł w nich porażkę, ale niemniej jednak przeszło to bez echa. W przypadku Rzeszowa tak nie będzie. To jest test, który powie nam jakie są polityczne nastroje w społeczeństwie.


środa, 2 czerwca 2021

Przemysław Czarnek odwiedzi niepełnosprawne dzieci, ale nie wszystkie

Pro-life w pełnej okazałości. Minister edukacji  odwiedzi szkołę specjalną w Łukowie, ale nie każde dziecko dostąpi tego „zaszczytu”. Wszystko z powodu tego, że między innymi „za bardzo się ślinią”. Otóż, trawa przed odwiedzinami znanych działaczy PZPR zawsze była bardziej zielona. Dlaczego nie miałoby być inaczej w dzisiejszych czasach? Wiele to mówi o obrońcach życia. Tylko dzieci szkoda. One nie są niczemu winne.

Oprócz tego tweeta źródłem jest także radio Tok FM, które wcześniej przekazało wiadomość, ale opublikowało artykuł na swojej stronie internetowej przed siódmą rano.

wtorek, 1 czerwca 2021

Zapisałem się do Nowej Lewicy

Wczoraj mieliśmy małe spotkanie lubelskiej drużyny Wiosny. Dużo się ostatnio o nas jako Lewicy mówi. Niedługo nastąpi zjednoczenie Wiosny i SLD, a to oznacza, że trzeba będzie wstąpić do nowej partii. Tak też uczyniłem. Wybory dopiero za dwa lata, ale to nie znaczy, że wolno spoczywać na laurach. Przede mną i przed całą drużyną, nie tylko z lubelskiego, dużo walki o parlament i samorządy. Plany na przyszłość będą ekscytujące, a mnie napawa optymizmem fakt, że mogę uczestniczyć w politycznej zmianie kraju.

Miałem też okazję przejść się po centrum Lublina, bo tak to głównie siedzę w Zemborzycach, albo w Łodzi, zdarza mi się być w Łęcznej. Ostatnio na Placu Litewskim postawiono portal do Wilna, który łączy w czasie rzeczywistym oba miasta, które łączy historia, bowiem tu, w Lublinie Polska i Litwa połączyły się w jedno państwo w 1569 roku.

Przyjemnie było popatrzeć na żywo na ludzi ze stolicy Litwy. Niektórzy do nas machali, a my im z przyjemnością odmachiwaliśmy. Zwłaszcza chętnie robiły to małe dzieci, co uważam za bardzo słodkie. Ostatnio widziałem jak portal podbił internet. Na przykład na Reddicie zyskał ponad 100 tysięcy łapek w górę.

niedziela, 30 maja 2021

Państwo tylko w teorii świeckie

Źródło: pixabay.com

W nocy z 19 na 20 października 1997 roku dwóch posłów Akcji Wyborczej Solidarność - Tomasz Wójcik i Piotr Krutul powiesili samowolnie krzyż w sali posiedzeń sejmu. Spowodowało to oburzenie części polityków, którzy powoływali się na łamanie 25 artykułu Konstytucji, która zaczęła obowiązywać kilka dni wcześniej. Według artykułu:

1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.

2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

Pretensje o powieszenie krzyża na sali wybuchły także z powodu braku jakiejkolwiek zgody na jego umiejscowienie w tamtym miejscu. Krzyż był niejednokrotnie tematem różnych sporów między różnymi środowiskami politycznymi. Był także tematem badań opinii publicznej. CBOS w 1997 roku sprawdził zdanie Polaków w tej kwestii. Ponad połowa obywateli była zdania, że krzyż powinien wisieć w tym miejscu. W 2011 roku badanie powtórzyła Gazeta Wyborcza, która opublikowała, że liczba Polaków, którzy popierali zawieszenie krzyża na sali sejmowej wzrosła do 70%.


Tak jest w zasadzie wszędzie. Faworyzowanie jednej religii widać poprzez wieszanie krzyża w urzędach, szkołach, miejscach publicznych. Bez Boga rzekomo nie jest się Polakiem.


Na dodatek dochodzą nam do tego lekcje religii w szkołach, które zostały wprowadzone tylnymi drzwiami przez ówczesnego Ministra Edukacji w latach 90. Obecny w sumie nie jest lepszy. Jana Pawła II chce pchać nawet do lekcji z przedsiębiorczości. Wszystko uczniu po to, byś był katolikiem wzorowym. A potem będzie tylko płacz, że młodzi odchodzą, ale jeszcze zatęsknią za Kościołem. Zwłaszcza gdy ten jest im wciskany siłą wszędzie gdzie się znajdą. Kończy się to tym, że liczba uczestników lekcji religii (dla przykładu w krakowskich liceach) spada drastycznie, a samorządy i tak wydają miliony złotych na jej prowadzenie. Nie na tym polega świeckość.