Na wsi tak to już jest, że spacery zimą… są utrudnione. O ile asfaltowa uliczka prowadząca do innych wiosek jest odśnieżona i przejezdna, tak ta prowadząca do pól, lasów i dolin już nie za bardzo. Śnieg już zdążył zmienić się w taką strukturę, która łamie i zapada się pod ciężarem moich kroków. Nic dziwnego. Jeszcze przedwczoraj temperatura była poniżej -20, a dzisiaj oscyluje wokół zera.
Śnieg po łydki. Czasami prawie po kolana. Ale jest znośnie. Babcia wczoraj kupiła mi kurtkę na targu i grzeje mnie przepotężnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz