Moim zdaniem reklama roku.
Hubert Znajomski
Blog osobisty
środa, 19 sierpnia 2026
Reklama
wtorek, 18 sierpnia 2026
Krakusy
![]() |
| Kangur z walentynek i panda z Estonii się zaprzyjaźniły |
Dojechałem do Krakowa mniej więcej dwadzieścia minut po dwudziestej trzeciej. Na peronie czekał stęskniony chłopak. Strasznie padało, a my zdecydowaliśmy się jeszcze na spacer z dworca do mojego lokum. Dotarliśmy tam koło północy. Współlokator przywitał nas obu wielkim przytulasem i przyznał, że on również się stęsknił. A ja tęskniłem za nimi oboma i za Krakowem i w ogóle za moim pokojem. Przywiozłem z powrotem trzy książki, które pożyczyłem mamie oraz bratu i postawiłem na mojej półce. Brakuje jej zaledwie jednego egzemplarza czegokolwiek, żeby była zapełniona!
Zapomniałem na moment, że pod koniec września będą przedterminowe wybory na prezydenta miasta. Całe miasto zapełnione plakatami. Poczułem się jak w trakcie ogólnopolskiej kampanii.
poniedziałek, 17 sierpnia 2026
Kot patrzy
Mój pociąg do Krakowa zaraz odjeżdża. Miałem więc pięć dni na „starych śmieciach”. Brat nałogowo przez ten czas oglądał zmagania biało-czerwonych podczas mistrzostw Europy w lekkoatletyce. I mnie zdarzyło się zerknąć z ciekawości na to jak sobie radzą nasi reprezentanci. Zapytał mnie przedwczoraj czy oglądałem najnowszy sezon „1670”, którego premiera odbyła się, podczas mojej nieobecności w kraju. Ponieważ on, mama i większość opinii publicznej byli nim oczarowani, a ja planowałem seans dopiero po powrocie do Krakowa, udostępnił mi telewizję gdy nie działo się nic ciekawego w trakcie zawodów. Dzisiaj rano skończyłem ostatni odcinek. Ten serial to spojrzenie na współczesność przez krzywe zwierciadło umieszczone w dalekiej przeszłości. Rozbraja mnie jak kreatywna jest to satyra i jak inteligentnie nawiązuje do współczesnych wad i stereotypów Polaków ukazując teraźniejsze motywy kulturowe w środku baroku. Bez wątpienia to znakomity polski produkt popkulturowy, który zasługuje na międzynarodowy rozgłos tak samo jak Miś Uszatek, Wiedźmin czy dzieła Stanisława Lema. Przez wiele lat poszukiwałem odpowiedzi na różne pytania dotyczące mnie samego. Potrzebowałem jakiegoś „naukowego” lub „oficjalnego” nazewnictwa na moje przypadłości. Niedługo po moim powrocie z Estonii odnalazłem intrygującą odpowiedź na dwa z nich, a którą przyjąłem jako najbardziej prawdopodobną i satysfakcjonującą. Dlaczego jestem nadpobudliwy w swoich reakcjach na niektóre bodźce oraz dlaczego odczuwam nieproporcjonalną do okoliczności radość z rozpoznania aluzji i kontekstu? Wychodzi na to, że naturalna dla mnie jest silna potrzeba sygnalizowania kompetencji kulturowej, w duchu francuskiego socjologa i filozofa Pierra Bourdieu. Muszę pokazać, że posiadam określony kapitał kulturowy, szczególnie w formie ucieleśnionej i uprzedmiotowionej. Nie wiem dlaczego odkryłem te pojęcia tak późno. Gdybym wiedział o nich wcześniej, mógłbym na przykład w spójny i uporządkowany sposób opowiedzieć o nich podczas którejś z moich licznych rozmów z psychologami w okresie szkolnym. Może dowiedziałbym się wcześniej o tym, że mam ADHD?
A oto co widziałem w chwili wychodzenia z domu. Gdybym mógł, zabrałbym Dolores do Krakowa.
sobota, 15 sierpnia 2026
Byłem się przejść
piątek, 14 sierpnia 2026
Powrót syna
![]() |
| Parnawa (zarówno miasto jak i rzeka) we wtorkowy wieczór. |
wtorek, 11 sierpnia 2026
Pożegnanie z Estonią
Jestem już w autobusie powrotnym do Polski. Za mniej więcej 12 godzin będę w Warszawie.
Wczoraj przed obiadem, na pożegnanie z Estonią posadziliśmy symbolicznie sadzonki drzew dla naszych państw. My, Polacy otrzymaliśmy brzozę, którą nazwaliśmy „Lechem”. Podpisaliśmy plastikową etykietkę, z datą, nazwą kraju i imieniem dla rośliny, po czym zawiązaliśmy ją wokół jednej z gałązek. Może będziemy mieć motywację, żeby jeszcze tu wrócić i „doglądać” naszego drzewka.
Mój wyjazd do Estonii był decyzją niesamowitą i nie mam zamiaru jej żałować. Nie psuły mi tego wszędobylskie, gryzące mnie po całym ciele owady. Codziennie coś nowego odkrywałem i miałem o czym pisać na blogu. Bawiłem się z dzieciakami jakbym był o połowę młodszy. Zbieraliśmy liście wierzbówki kiprzycy na napary oraz leśne jagody na przetwory dla starszych ludzi przebywających w niedalekim domu opieki. Posprzątaliśmy wybrzeże w Nõvej, Peraküli, Elbiku, Keibu i na Osmussaarze z kilkudziesięciu kilogramów śmieci. Czasami udało mi się pogadać z mieszkańcami, którzy dziękowali za nasze zaangażowanie. Każdego dnia robiłem średnio ponad trzydzieści tysięcy kroków. Przejechałem rowerem ponad sto kilometrów leśnymi szosami, poznając kraj z nietypowej strony. Przywożę, tak jak zamierzałem, kilka magnesów, ale też lokalny trunek, opakowania słodyczy, bibelociki i pandę z biura turystycznego, do której się przytulałem każdej nocy. Zachowałem też jeden bilet autobusowy oraz paragon z lokalnego sklepiku. Lubię pamiątki w wielu formach - fizycznych przedmiotów i papierków, które zmieszczą się w małej szkatułce na skarby oraz tych w postaci informacyjno-abstrakcyjnych statystyk jak przedstawienie mojego wyjazdu jako jedną z pozycji w historii podróży na koncie bankowym. Zostaje przy tym jeszcze jedna rzecz, z tych nienamacalnych - sposób, w jaki obserwowałem obcy świat. Do mojej fotogalerii w telefonie oprócz pięknych zabytków i natury trafiły znaki drogowe, ogłoszenia, witryny tudzież półki sklepowe i tym podobne elementy zwyczajnego krajobrazu. Wszystko po estońsku, którego nie rozumiałem, ale wzbudzał moje zainteresowanie. Czasami chciałbym zapomnieć polszczyzny na jeden dzień, żeby zobaczyć własny język z tej samej perspektywy, którą patrzę na przykład na węgierski. Tak już mam na obczyźnie. Ciekawi mnie jaka jest w niej codzienność. Ciekawi mnie jak to by było być Estończykiem. Dlaczego akurat Estonia jest jednym z najbardziej zinformatyzowanych państw świata i to ona jako pierwsza wprowadziła wybory przez internet? Jest mnóstwo rzeczy, które mnie w niej ciekawią. Dostęp do sieci jest tu traktowany jako prawo człowieka, a przytłaczająca większość obywateli nie wyznaje żadnej religii. We wczesnej podstawówce, nie wiedzieć czemu, miałem hopla na punkcie tego kraju. Mogę stwierdzić, że do dzisiaj ma specjalne miejsce w moim serduchu i to dość dziwne, że dopiero po kilkunastu latach udało mi się tam znaleźć po raz pierwszy. Gdy wróciłem do Polski, jeszcze bardziej doceniłem to, że moje życie wygląda tak jak wygląda, a moim domem jest kraj, na który może i psioczę, ale to już leży w mojej naturze. Tak czy siak, z niektórych estońskich aspektów moglibyśmy brać przykład.
poniedziałek, 10 sierpnia 2026
Noc bałtycka
Niektóre zdjęcia, przy odpowiednim timingu i ujęciu, wychodziły mi jak flaga Estonii.
sobota, 8 sierpnia 2026
Tartu
Największe wrażenie jednak wywarła na mnie powyższa katedra. Matko i córko, jaka ona była kolosalna! Pobudzała z pewnością wyobraźnię, jak mogła wyglądać w czasach swej świetności. Budynek przestał pełnić funkcję katedry w XVI wieku, po tym jak został dotkliwie zniszczony w wyniku rewolty ikonoklastów oraz po wieloletnich zaniedbaniach i ostatecznym jego porzuceniu przez biskupów.
czwartek, 6 sierpnia 2026
Konno
Jechaliśmy dziś ponad dwadzieścia kilometrów w jedną stronę, do miejscowości Elbiku, gdzie sprzątaliśmy kolejną z plaż. W międzyczasie zrobiliśmy sobie postój i półgodzinną przerwę na jazdę konną. Robiłem to zaledwie drugi raz w życiu. A gdy już skończyliśmy zbierać śmieci, udaliśmy się do plażowego baru, żeby zebrać siły na drugą część jazdy.
środa, 5 sierpnia 2026
Pół tygodnia
Wczoraj po raz pierwszy bawiłem się w tradycyjnej, estońskiej saunie. Smagaliśmy się wzajemnie witkami brzozowymi. Od groma zabawy. Między sesjami polewałem się zimnym szlauchem i czułem się jak nowo ochrzczony wiking.
Natomiast jeszcze w poniedziałek, po powrocie z Haapsalu, poszedłem nad wodę, pooglądać zachód słońca. Prawda, że magiczny?
poniedziałek, 3 sierpnia 2026
Haapsalu
Pobudka równo o siódmej, szybkie śniadanko pół godziny później i nieco ponad dziesięć minut spacerkiem na przystanek, żeby zdążyć na autobus o 8:13 do Haapsalu - uzdrowiska nad Bałtykiem oraz stolicy prowincji Laanemä. Miasteczko liczy sobie około dziesięć tysięcy mieszkańców i jest mocno oblegane przez turystów. Spędziliśmy tam łącznie sześć godzin i kilka minut temu wróciliśmy do Nõvej.
Główna ulica i zamek biskupi w Haapsalu z XIII wieku.Szczęśliwy turysta.Promenada nadmorska.
A tu jeszcze z rana. Drezyna rowerowa w budynku dawnego dworca kolejowego.
niedziela, 2 sierpnia 2026
Kościółek
Po Grobie Odyna wciąż było mi mało wrażeń, dlatego o dwudziestej drugiej wybrałem się do pobliskiego kościółka w Nõvej. Jest on jednym z najstarszych kościołów w Estonii. Na dodatek, niebo było tak wspaniale zaróżowione i dzięki temu powstało takie cudowne zdjęcie, z którego jestem bardzo dumny.
Do wtorku mamy wolne. Być może wybiorę się jutro do Haapsalu.
sobota, 1 sierpnia 2026
Na grób Odyna
W wolnym tłumaczeniu: „Republika estońska - chroniony punkt geodezyjny”.
Roślinność tej wyspy jest intrygująca.
Kaplica i owieczki. Na wyspie jest ich pełno. Owieczek, nie kapliczek.
piątek, 31 lipca 2026
Skansen
czwartek, 30 lipca 2026
Panda z północy
Po sprzątaniu zajechaliśmy na moment do centrum informacji turystycznej, gdzie można było kupić kawę, lody i pamiątki. Moje oko ujrzało stoisko z rękodziełem, a na nim pandę z czerwonymi ogrodniczkami, żółtą muszką i brązowym melonikiem z doczepionym kwiatuszkiem. Jej cena 30 euro mnie zniechęcała, ale ostatecznie ją kupiłem, bo myślę, że lepszej pamiątki z Estonii chyba mieć już nie będę.

















































