środa, 31 grudnia 2025

Koniec roku mojego ćwierćwiecza

Żeby mojej ulubionej tradycji stało się zadość (201920202021202220232024) pora podsumować także i ten rok.


Kolażyk z trzema zdjęciami na każdy miesiąc :)

2025 rok był dla mnie superowy. W styczniu zrobiłem sobie kolaże zdjęć z poprzednich lat i powiesiłem je u siebie na ścianie, ponieważ jestem mocno sentymentalnym człowiekiem. Miałem też przyjemność zagościć w Warszawie i zobaczyć m.in. Queer Muzeum. W lutym wybrałem się do krakowskiej restauracji, w której ugotowałem własną zupę, a dwa tygodnie później zdałem pierwszą w życiu sesję na studiach. W marcu miałem natomiast pierwszą w życiu profesjonalną sesję, ale zdjęciową, a pod koniec miesiąca wlazłem w środku nocy na kopiec Wandy. W kwietniu zwiedziłem Poznań, a we Wrocławiu robiłem mój dziesiąty tatuaż - fancy pieska z monoklem. Miałem też kolejną sesję zdjęciową - pod Częstochową, dla marki odzieżowej. Od tamtej pory mam na sobie łańcuch z kłódką, którego do dzisiaj ani razu nie zdjąłem i jest nową częścią mnie. Kolejna, w tym samym miejscu odbyła się nieco ponad dwa tygodnie później. Pokochałem te shootingi, bo przy okazji poznałem w ich trakcie pozytywnych i otwartych ludzi, jak i inną stronę siebie, która zaczęła na początku roku kiełkować. W ostatnim kwietniowym treningu po raz pierwszy w życiu wycisnąłem 100 kilogramów na klatę! W maju, już pierwszego dnia przyznałem się do mojego psiego alter ego, które zwie się Tanky! Mieliśmy też krakowski marsz równości, gdzie przygotowałem swoją mocną stylówkę, a tydzień po nim miałem kolejną sesję - na pięknych ostańcach. Ze smutniejszych majowych wieści - moja pompa insulinowa umarła po dziewięciu latach służby. Czerwiec - miesiąc dumy, rozpoczęliśmy drugą turą wyborów prezydenckich, której wynik mnie i wiele innych osób wyjątkowo zawiódł. Z bardziej pozytywnych rzeczy, które się w czerwcu wydarzyły: zobaczyłem po raz pierwszy kamieniołom Libanzgniotłem arbuza udami oraz odwiedziłem Bielsko-Białą i zrobiłem zdjęcia z pomnikami kultowych postaci z polskich bajek. Przechadzałem się po raz kolejny po Warszawie robiąc trochę zdjęć, ale niestety nie było to na Paradzie, bo miałem w jej trakcie inne obowiązki. Pod koniec miesiąca zdałem sesję letnią z samymi dobrymi ocenami. W lipcu modelowałem trochę za barem, promując pup meet, który miał się odbyć tydzień później. Podjąłem również decyzję, żeby w końcu sprawdzić czy nie mam ADHD, przez co musiałem uszczuplić moje konto oszczędnościowe. To samo konto niedługo później musiało znieść kolejny wydatek, ponieważ podczas wyciskania na ławeczce, jeden z hantli upadł mi na telefon, rozwalając go doszczętnie. Kupiłem w lombardzie używany iPhone 15 i w sumie byłem tą wymianą zachwycony. Brałem też udział w queer slamie. Pierwszego dnia sierpnia wyszło szydło z worka - jestem osobą neuroatypową. Kilka dni później stałem się częścią „Pałacu Portretów” kanadyjskiej drag queen Mailarty, razem z takimi osobistościami jak Judi Dench, John Travolta i Mel Gibson. W sierpniu miałem też kolejny meet, ale warszawski, podczas którego bawiłem się do białego rana. W połowie miesiąca, odwiedził mnie mój brat, który przyjechał do Krakowa specjalnie po to, żebyśmy porzucali siekierami. Kilka dni później zaliczyłem sesję zdjęciową numer cztery, a 17 sierpnia ten blog skończył 10 lat! Pod koniec miesiąca pojechałem do Berlina, na Folsom Europe i słynny Street Fair. To były definitywnie najlepsze trzy dni i dwa najlepsze posty, które napisałem w tym roku. Miesiąc zakończył się krótkim wypadem do Ośna Lubuskiego. Wrzesień rozpocząłem transgranicznymi przechadzkami do Frankfurtu nad Odrą. Zrobiłem sobie również trzy nowe dziarki we Wrocławiu - uproszczoną okładkę albumu „Chromatica” Lady Gagi, koto-kwiatek i przenośną konsolę do gier z dinozaurem i meteorem na ekranie. 10 września obchodziłem dwudzieste piąte urodziny. Kupiłem sobie Lego Creator z pandami, a w prezencie dostałem między innymi książkę, również o pandzie. W ostatni dzień miesiaca stanąłem po raz kolejny na scenie queer slamu w Lindo i zająłem drugie miejsce. W październiku dostałem mój pierwszy sensor monitorujący całodobowo poziom glukozy. Miałem też jeden z ciekawszych weekendów, kiedy to po ośmiu godzinach zajęć na studiach i małej imprezie poprzedniego wieczoru, podczas której dałem się poznać jako diwa, poleciałem do pracy za barem. Pod koniec miesiąca zobaczyłem na moment Kalwarię Zebrzydowską, a na Halloween przebrałem się za gladiatora. W listopadzie pojechałem na moją wieś, a jak wróciłem to odwiedziłem Zalew Nowohucki, a nieco ponad tydzień później łaziłem po Dolinkach Krakowskich. 30 listopada reprezentowałem moją uczelnię w studenckiej debacie na żywo w TVP Info, w programie „Polska, co dalej?”. 3 grudnia miałem hiper ekscytujący dzień. Zrobiłem śliczne zdjęcie z Fifulką, wyszło Spotify Wrapped, miałem ekstra masaż, kupiłem torebkę z pandą wypełnioną krówkami i jeździłem z nią na łyżwach. Niecały tydzień później pojechałem do Chorzowa do planetarium i zaliczyłem między innymi symulację lotu kosmicznego! Kilka dni później ruszyłem w wir świątecznych zakupów i kupiłem mamie ładne kosmetyki, bratu smartbanda, a przy okazji sobie wagę z analizą składu ciała. Jak szaleć to szaleć! Przed świętami wygrałem niespodziewanie polityczne „1 z 10” na uczelnianej wigilii w kole naukowym. Na prawdziwą, rodzinną wigilię w Łęcznej otrzymałem głównie słodycze, ale też skarpetki z Simpsonami, koszulkę z Family Guy oraz bokserki z pandami. Sylwestra natomiast planuję spędzić w Oświęcimiu, już za parę godzin.

Jestem niezwykle zadowolony z tego, że w tym roku klepnąłem 213 postów (razem tym obecnym) i pobiłem rekord z 2020 (wtedy machnąłem ich 207). Łącznie mam już ich 1420, bo jeden archiwalny post z czerwca 2019 został przeze mnie przywrócony (I know, no one cares)! 
Instagram był w tym roku dla mnie wyjątkowo łaskawy! Urosłem z około 1000 obserwujących w styczniu do ponad 2200. Jest moc. 
No i na sam koniec statystyki wyświetleń! Ledwo, ale milion w tym roku udało się uzbierać. 6,332 mln od początku. Co mi pozostaje powiedzieć? Do siego roku! 

Brak komentarzy: