Deser po obiedzie, trening, potem jazda pociągiem (nie obyło się bez ekscesów, zdążyłem na niego na styk, ponieważ zapomniałem insuliny na zmianę na kilkudniowy wyjazd). Mam trochę planów na nadchodzący tydzień. Ten który się właśnie kończy jest chyba pierwszym od ośmiu lat, w którym nie zapaliłem ani jednego papierosa. Brawo ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz