czwartek, 28 maja 2026
Jeż
Wracałem do domu około drugiej w nocy, kiedy to zobaczyłem tego słodziaka na ulicy. Przykucnąłem, zrobiłem mu sesję zdjęciową, po czym uciekł w trawę. Mamy ostatnio inwazję jeży w Krakowie i od jakiegoś tygodnia za każdym spacerem po zmroku dostrzegę co najmniej jednego. Czasem więcej. Nigdy nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia żadnemu jeżowi, aż do dzisiaj. Zatem jestem z siebie dumny. A jakieś dwie godziny temu skusiłem się na solidne stołowanie w jednej z azjatyckich restauracji, około kilometr od mojego domu. Tyle razy tamtędy przechodziłem, a rzuciła mi się w oczy jakieś dwa, trzy dni temu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz