![]() |
| Nowa lektura |
Dziś, w drodze powrotnej z zakupów zwróciłem uwagę na witrynę jednego z ostatnich istniejących kiosków w mieście, jeśli nie w całym kraju. Polski National Geographic wydrukował specjalny numer magazynu, całkowicie poświęcony ADHD i „instrukcji obsługi wewnętrznego chaosu”. Jedynie dwadzieścia złotych. Skusił mnie. Poprosiłem sprzedawczynię, kobietę w wieku okołoemerytalnym o podanie mi tego wydania. Zagadała mnie, przyjaźnie pytając czy znam kogoś z ADHD. Zamiast trzymać gębę na kłódkę, w przypływie naiwności odpowiedziałem, że u mnie zdiagnozowano je niecały rok temu i zaczęła się jej osobista tyrada i chęć pomocy. Według niej musiałem udać się do takiego jednego znanego lekarza, któremu odebrano prawo do wykonywania zawodu, bo leczył „te całe autyzmy i ADHD” zamiast przepisywać pacjentom pigułki. Jej zdaniem wystarczy wypłukać organizm z toksyn, jeść więcej cytrusów i człowiek wraca do zdrowia. Z fałszywym uśmiechem przytakiwałem jej słowom, ale w myślach marzyłem o tym, żeby jak najszybciej skończyła, pozwoliła mi zapłacić, wziąć to po co przyszedłem i wrócić do domu.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz