Parę dni temu mama mówiła mi, że jak przyjadę, to musimy zobaczyć nowootwartą atrakcję jaką są „łęczyńskie błota”, o których w ostatnim tygodniu zrobiło się dość głośno w mieście. Bardziej z krytycznej strony. Już na samym starcie udało mi się zrobić moje zdjęcie roku - matczyną miłość.
A co do samych błot? Nie ukrywam, że okolica jest malownicza. Przeszliśmy jakieś dwa kilometry w jedną stronę po kładkach wybudowanych na podmokłym terenie i było co podziwiać. Gdyby tylko dostęp był łatwiejszy i chociaż dało się jakoś lepiej zaparkować poza prywatnym parkingiem, który kosztuje osiem złotych i nie do końca wiadomo do której i kiedy jest otwarty (jak przyjechaliśmy to już nie był).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz