czwartek, 14 listopada 2019

Znowu w Gliwicach

Wczoraj wyjechałem z Lublina do Dęblina, a stamtąd bezpośrednio do Gliwic. Już na miejscu spotkała mnie niemiła niespodzianka, bo opóźnienie wyniosło 80, a potem 90 minut. Niemniej jednak darmowe wi-fi w pociągu (po raz pierwszy z czegoś takiego korzystałem, a PKP jeżdżę od dziecka) mi to wynagrodziło. Dzisiaj z moją kuzynką wybraliśmy się najpierw pod Arenę, a potem, wracając, zaszliśmy do parku, bo zaciekawiły mnie atrakcje. Zdjęcia jej autorstwa.

Nie wiem na jak długo tu zostanę.

wtorek, 12 listopada 2019

Senat należy do nas!

Długie oczekiwania i stres towarzyszą mi już od rana. Pilnie śledzę Twittera i media opiniotwórcze. Przeglądam pierwsze posiedzenie sejmu i widzę, że spora liczba posłów przestała odwoływać się do Boga. Najmniejsza od 2001 roku, ale wciąż spora. Zasługa Lewicy, z której wszyscy ślubowali bez pomocy Boga, i niektórych posłów z KO, m.in. Katarzyny Lubnauer.
Beata Maciejewska napisała, że w sejmie czuje się jak w kościele.
Najwięcej emocji niemniej jednak budził senat, który spędzał mi sen z powiek. Wybór marszałka był nieco staroświecki, bo głosowano na kartkach. W XXI wieku tak nie przystoi. Przez to czas oczekiwania się znacznie wydłużył. Wiem, że mój senator Jacek Bury głosował za Tomaszem Grodzkim.
Bezapelacyjnie jestem dumny z tego, że izba wyższa parlamentu została przejęta przez opozycję, co daje nam naprawdę ciekawą sytuację. Sejm i senat zdominowane przez kompletnie inne siły polityczne pokaże, że sytuacja na polskiej scenie politycznej będzie zdecydowanie warta uwagi.
Źródło zdjęcia

poniedziałek, 11 listopada 2019

101 11.11

Daleko mi do ojkofobii, ale mocno mnie przeraża narracja środowisk narodowych.
Różaniec w zaciśniętej pięści jest symbolem miłosierdzia, czy zamknięcia na świat?  W ogóle, czy osoby, które nie chodzą do kościoła, albo takie które nie mają aż tak mocno nacjonalistycznych poglądów, są mile widziane na Marszu Niepodległości? Zatrważają mnie słowa Młodzieży Wszechpolskiej odnośnie mieszanek etnicznych i haseł pokroju "Biała Europa".
Kto komu dał prawo nazywać kogoś Polakiem, a kogo nie Polakiem? Dzisiaj w stolicy Polski odbędzie się kolejny MN. Samo świętowanie radości z odzyskania niepodległości nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie, jest to naprawdę piękne. Niestety MN nie jest tylko "świętowaniem", ale także manifestacją szowinizmu. 
Na Twitterze pojawił się wpis reżysera filmu promującego MN, który jednocześnie jest rzecznikiem tego stowarzyszenia.
Chciałbym pochwalić się jako reżyser, ale reżyserem byli nasi Ojcowie, którzy z Matką Boską na ustach, pancerzu, sztandarze walczyli za wiarę i Polskę nie tylko z zaciśniętą pięścią, ale także z bronią w ręku! Regina Poloniae, ora pro nobis!
Kolejny raz wiarę mają na ustach. Niemniej jednak nie wiedzą, że o odzyskanie naszej niepodległości walczyli chociażby Żydzi!
Pamiętajcie, że Polska należeć będzie do tych, którzy o nią walczyć będą. 
Krzysztof Bosak twierdzi, że Adrian Zandberg nie jest mile widziany na marszu. I tu pojawia się mała zagwozdka. Kto spoza środowisk narodowych jest tam mile widziany? Ja raczej nie. Zatem jak mogę świętować wówczas gdy do kościoła nie chodzę i nie chcę wspólnie uczestniczyć w obchodach z nacjonalistami? Nie chcę by prawica przywłaszczała sobie idee jakie nosi ze sobą patriotyzm.

czwartek, 7 listopada 2019

O co walczymy?

Przedstawiciele lubelskiej młodzieży dzisiaj o godzinie osiemnastej debatowali w Galerii Labirynt. Debatę poprowadził red. Edwin Bendyk, red. Tygodnika "POLITYKA". Koncentrowaliśmy się na temat naszych wizji przyszłości, a także na tym jakie podejmiemy kroki jako młodzież by zmieniać otaczającą nas rzeczywistość.
Było nas dwanaścioro, w tym ja, co dla mnie było ogromnym zaszczytem. Reprezentowałem Przedwiośnie, ale poza mną byli przedstawiciele Lubelskiego Komitetu Młodzieżowego, Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, Stowarzyszenia Marsz Równości, Federacji Młodych Socjaldemokratów, Stowarzyszenia "Młodzi Demokraci", a także Młodych Razem. W debacie wzięła udział część społeczeństwa, które podziela bardziej progresywne poglądy, mimo że zaproszono m.in. Forum Młodych PiS.
Dyskusja była dość ciekawa. Na samym początku powiedziałem, że swoją przygodę z aktywizmem politycznym zacząłem w związku z moim sprzeciwem wobec arogancji władzy zarówno lokalnej, jak i państwowej. Stwierdziłem, że moja działalność wiąże się z moimi obawami o przyszłość Polski, a także wyraziłem moje oburzenie, że publiczne dyskusje w ciągu ostatnich lat zaczęły nabierać coraz bardziej chamski i wulgarny charakter.
Każdy powiedział kogo reprezentuje i przedstawiał swoje poglądy, najczęściej nt. katastrofy klimatycznej, ale pojawiały się także słowa o dbaniu o niezależność sądownictwa, czy dodaniu do kodeksu karnego przestępstwa w związku z nienawiścią wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej.
W dalszej części debaty stwierdziłem, że da się wiązać aktywizm społeczny z politycznym, ale nie powinno ich się (zazwyczaj) łączyć.
Długo trwała dyskusja na ten temat, kiedy to różni ludzie twierdzili, że po prostu nie da się kompletnie tego rozdzielić.
Odpowiadając na jedno pytanie nt. tego co nam pomaga w działaniach, a co mogłoby pomóc bardziej, które padło z widowni (a uważałem je za genialne!) pozwoliłem sobie powiedzieć, że działalność polityczna przynosi dla mnie ogromną satysfakcję i dzięki temu czuję się, że mam wkład w historię Polski i świata. Porównałem go do kropli wody w oceanie, ale dodałem, że bez tej kropli ocean byłby inny. Doprecyzowałem też to, że każdy jeden głos oddany w wyborach też jest takim pojedynczym elementem, który ma znaczenie historyczne i nieważne czy ten głos został oddany lat temu dziesięć, czy sto. 
Mam nadzieję, że niedługo pojawi się fotorelacja z wydarzenia. Z chęcią wtedy podzielę się zdjęciami, tu na blogu. 
Na szczęście Galeria Labirynt transmitowała dyskusję na żywo, a obejrzeć ją można tutaj i tu.

środa, 6 listopada 2019

Dumny z Lewicy

Członkowie Klubu Parlamentarnego Lewicy. Źródło zdjęcia: twitter.com/RobertBiedron
Wiele obaw budziło to, że Lewica Razem może się wyłamać i nie utworzyć razem z Wiosną i SLD wspólnego koła Lewicy w sejmie. Niemniej jednak tak się nie stało i wspólnymi siłami będą działać w polskim parlamencie.
Dzisiaj po raz pierwszy zebrał się klub parlamentarny Lewicy. Szefem klubu został Krzysztof Gawkowski, a pierwszą wiceszefową Marcelina Zawisza. Klub zarekomenduje Włodzimierza Czarzastego na wicemarszałka sejmu, a Gabrielę Morawską-Stanecką na wicemarszałkinię senatu.
Jedną z wiceszefowych KP Lewicy została nasza posłanka z woj. lubelskiego - Monika Pawłowska, z czego osobiście bardzo się cieszę.
Podałem dalej tego tweeta
Mój głos nie został zmarnowany, moja działalność dla Lewicy była niezapomnianą przygodą i ważną lekcją w życiu. Dzięki temu poznałem naprawdę dużo ludzi, którzy podzielają progresywną wizję świata.
.
A tak z innej beczki, za godzinę idę na karaoke śpiewać "Mam tę moc". Mam nadzieję, że wszystko pójdzie mi dobrze, bo pierwszy raz będę śpiewać tę piosenkę publicznie. Zawsze dobrze mi wychodziła i mam nadzieję, że nie będę fałszował.

wtorek, 5 listopada 2019

Bitwa na petycje

Queer.pl podaje, że powstała petycja w związku ze sprawą wojewody Czarnka i Tomasza Kitlińskiego. Około 300 osób ze środowisk akademickich i nie tylko, z Polski i całego świata protestuje przeciwko "brutalnej infiltracji przez skrajnie prawicowe idee i praktyki" na polskich uniwersytetach. 
Poparcie petycji zadeklarowali między innymi: reżyserka Agnieszka Holland; prezeska Otwartej Rzeczpospolitej Paula Sawicka; prof. UW Jacek Kochanowski; prof. University of Southern California w Los Angeles Amelia Jones; autor książki "Lwów – kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918" i dziennikarz Grzegorz Gauden; prof. Lech Witkowski; artysta Daniel Rycharski; autor książki - "After The Fall: The Pursuit Of Democracy In Central Europe" prof. Jeffrey C. Goldfarb; dyr. na Uniwersytecie Paryskim 8 i prof. na Uniwersytecie Cornell Anne-Emmanuelle Berger; rabin Haim Beliak; prof. Krystyna Duniec z PAN; prof. Pierre Zoberman z Uniwersytetu Paryskiego 13; publicystka Agata Passent; dyrektor Bramy Grodzkiej - Teatru NN w Lublinie Tomasz Pietrasiewicz, czy też menedżer kultury Joanna Kiliszek.
Prof. Courtald University of Art Sarah Wilson skomentowała, że Tomasz Kitliński jest hojną duszą. Nie może się zgodzić na to, by imię wybitnej polsko-francuskiej naukowczyni Marii Curie Skłodowskiej było brukane.
Wcześniej wspominana prof. Anne E. Berger wspiera "ważną działalność akademicką i na rzecz praw człowieka. Tomasza Kitlińskiego".
Z Tomaszem Kitlińskim solidaryzują się również Obywatele RP.
Petycję można podpisać tutaj.
Z drugiej strony na stronie Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego znaleźć można, że jego pracownice stają w obronie wojewody i że "nie pozwalają atakować wartości"
Pozostając z dala od politycznego zaangażowania, apelujemy do mieszkańców województwa lubelskiego: Stańmy w obronie wojewody lubelskiego Pana Przemysława Czarnka, który jest atakowany za odważną i bezkompromisową obronę rodziny, Ojczyzny i wiary. Nie pozwólmy atakować tych wartości.
Stowarzyszenie Realitas.pl na jednym z portali społecznościowych utworzyło petycję, w której wyraża oburzenie z powodu ataku na Przemysława Czarnka. Pod petycją podpisały się już 1 993 osoby.

poniedziałek, 4 listopada 2019

Prezent imieninowy

Wczoraj ponownie wpadliśmy na PubQuiz w Lublinie i po raz kolejny zajęliśmy pierwsze miejsce. Zgarnęliśmy stówkę. Fajny sposób na spędzenie moich imienin. 3 listopada to dzień Huberta - imię to oznacza osobę o bystrym umyśle i poczuciu humoru, a pochodzenie ma germańskie.
Ja sobie za wygraną kupiłem m.in. broszkę z  napisem Lublin i kakao. Natomiast brat kupił mi tę czapeczkę z parasolką. Wszystko to w moim ukochanym Flying Tigerze.
Ciężko mieć dobrą fryzurę w tej parasolce. Na normalnie ułożonych włosach spada.

sobota, 2 listopada 2019

Polska też ma swoje "strefy szariatu"

Wystarczyły zaledwie cztery lata, by Polska z państwa świecącego przykładem dla zachodu i wschodu jednocześnie, stała się państwem powoli zamykającym się na świat, który ma coraz mniej wspólnego z prawami i swobodami jednostki. Tak krótki okres zmienił Polskę nie do poznania.
Często prawicowe media śmieją się, że Szwecja ma strefy no-go, po czym mówią, że to wina "lewactwa" przez to, że wpuścili uchodźców do swojego kraju. Tymczasem widniejemy tuż obok nich wśród przykładów stref no-go, tylko, że te dotyczą LGBT. Pewnie rozpiera ich duma, że państwo polskie będzie się coraz bardziej kojarzyło ze skrajną prawicą i antygejowskimi ustawami. Strefy wolne od LGBT w Polsce mają bardzo obszerny artykuł na angielskiej Wikipedii.
Źródło: Oko.press
Nie wiem co się stało, że taką popularność zdobywają partie, które uderzają w prawa człowieka. Następuje jakaś radykalizacja, bowiem ponad 9 milionów głosów to znaczna część społeczeństwa i ponad połowa głosujących w wyborach.
Źródło
Do czego to doprowadza? Do wielu różnych nietypowych i oburzających sytuacji.

Co z tą Polską? Kiedy się to wszystko zmieni?

piątek, 1 listopada 2019

Początek listopada

Odwiedziłem dziś cmentarz na ul. Lipowej w Lublinie. Jest to jeden z najbardziej wyjątkowych zespołów cmentarnych w całej Polsce. Dzieli się na cztery części: rzymskokatolicką, prawosławną, ewangelicko-augsburską i wojskowo-komunalną. Jest to styk trzech kultur, które towarzyszą Lublinowi od wielu wieków. Ma charakter wielonarodowy i wielowyznaniowy. Pełen jest zabytkowych nagrobków, a pochowanych na nim jest wiele ważnych osób, zasłużonych dla Lublina i regionu. Jednym z nich jest mój wujek, brat mojej babci - Jan Popek - artysta malarz i pracownik UMCS, który odszedł 20 lat przed moimi narodzinami. Specjalnie dla niego przyszedłem dzisiaj na tę nekropolię. Jak widać powyżej, nie tylko ja odwiedziłem jego grób. To znaczy, że więcej osób pamiętało o nim w ten dzień.
Prawosławna cerkiew i wielobarwne światła zniczy.
Powiem szczerze, że pierwsze dni listopada nie są dobrym czasem na zadumę. Niejednokrotnie odwiedzałem cmentarze na których spoczywają moi bliscy. Robiłem to w różnych okresach. Moim zdaniem refleksje i różne przemyślenia przychodzą człowiekowi wtedy gdy miejsce pochówku nie jest oblegane przez tłumy. Gdy jest cicho i spokojnie, a na cmentarzu znajduje się garstka osób, albo prawie nikt. Wtedy łatwiej jest "rozmawiać" ze zmarłym. Często to robię. Pytam o różne rzeczy, opowiadam jak mija mi życie, mówię o rodzinie. Oczywiście wszystko w myślach. Dla mnie ma to większy sens niż odmówienie po prostu modlitwy i pójście sobie.
Myślę sobie, co dalej będzie z pochówkami. Coraz więcej ludzi umiera, a my powoli tracimy miejsce na naszym globie by pochować rzesze zmarłych. Moim zdaniem powinniśmy zacząć częściej o tym myśleć. Ja bym chciał zostać skremowany, a moje prochy powinny trafić do biodegradowalnej urny, by następnie na moich szczątkach urosło drzewo. Przede wszystkim jest to znacznie tańsze niż pogrzeb, a do tego bardziej przydatne środowisku. Taka metoda pochówku to przyszłość.

czwartek, 31 października 2019

Halloween 2019

Nadszedł ten dzień. 31 października. Przed nami dwa ostatnie, pełne miesiące roku. Dzisiaj świętuję Halloween. Po raz pierwszy wybieram się z tej okazji na imprezę, a jako że co roku improwizuję z kostiumem to zawsze wychodzi on prowizorycznie. Marzy mi się taki profesjonalny, ale na taki sobie pozwolę za jakiś czas. Dzisiaj jestem pandą z lekko mrocznym make upem.
Noc jest chłodna, ma typowy jesienny klimat. Idealny nastrój na dzień taki jak ten.
Dla mnie to radosne święto. Nie wiem czemu sporo osób w Polsce jest mu przeciwna. To znaczy wiem, bo większość uważa, że to święto szatana. Jak dla mnie to nie jest coś złego. Możemy przecież jednego dnia przebrać się w jakiś kostium, a kolejnego pójść na groby. Tak zrobię ja. Za dużo przechodzę refleksji i przemyśleń w ciągu roku, by odmówić sobie chociaż jednego radosnego dnia. Żyjmy i dajmy żyć innym.
Radość. Wydaje mi się, że tego brakuje naszemu narodowi. Za dużo bijemy się po piersiach i czcimy martyrologię. Są dni, w których przyjdzie nam się zastanawiać nad sensem istnienia, ale dzisiaj jest zwykła zabawa.
Szkoda, że nie jest tu tak jak w Ameryce. Tam przynajmniej ten dzień nie jest poddawany nacechowanym emocjonalnie dyskusjom. Ludzie robią swoje. I bardzo dobrze
 
Kupiłem w piątek pierścionek w Tigerze. Było tam mnóstwo gadżetów. Aż szkoda, że kupiłem sobie tylko jeden.
Edit: 22:45
Impreza dopiero się rozkręca. Tak wygląda Halloweenowe Wyrko w Lublinie.




Na szybko jeszcze zrobiłem sobie dodatkowy element makijażu. Z prawdziwą krwią. Na szczęście moją własną (nie martwcie się, tylko nakłułem palce) :)
Edit: 4:03
No i koniec imprezy. Wracam pustymi ulicami całkowicie sam. Poznałem nowych ludzi i bawiłem się przednio. Zamówiłem nawet trzy piosenki, odbijałem balony, tańczyłem do wielu hitów. Po prostu zabawa przednia. Czekam na przyszły rok. Mam już pomysł na kostium.

poniedziałek, 28 października 2019

Panie wojewodo, niech pan pozwie i mnie!

Dzisiaj dowiedziałem się, że pan Czarnek zgłasza zawiadomienie do prokuratury na Tomka Kitińskiego, z którym współpracowałem w kampanii do sejmu za to, że ten popełnił przestępstwo mówiąc, że wojewoda pała nienawiścią wobec muzułmanów, LGBT i Ukraińców. Sprawa nie jest na szczeblu lokalnym, albowiem zainteresowały się nią ogólnopolskie media jak gazeta.pl, wp.pl, czy chociażby tok.fm. W zasadzie nie wiem czemu wojewoda uważa to za przestępstwo skoro mówił rzeczy, o których Tomek Kitlińskich wspominał.
To szatan. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Jeśli szatan chce uderzyć w tę wspólnotę, to uderza w rodzinę. Jeśli zniszczy rodzinę, zniszczy naród. 
Jeżeli chcemy realnie działać w obronie rodziny i dziecka, to rozmawiajmy rzetelnie o tej zbrodni. Rzetelnie to jest wówczas, kiedy powiemy, jaka jest rola homoseksualizmu w tej zbrodni i dlaczego homoseksualizm jest główną przyczyną pedofilii w kościele - oba cytaty o LGBT, nie zapominając o nazwaniu nas dewiacją, zboczeniem i wynaturzeniem
Równo rok temu Gazeta Wyborcza pisała o tym, że Czarnek wypowiada wojnę UE, Ukraińcom i Marszowi Równości. Internet jest bogaty w różne zasoby informacji, które są na niekorzyść pana wojewody, bo rzeczywiście te słowa o nienawiści wobec różnych osób są jak najbardziej prawdziwe. Nikt nie będzie nam zabraniał mówić co myślimy. Powiem szczerze, że dostałem nawet propozycję wręczenia listu wnukowi Marii Curie-Skłodowskiej - Pierrowi Joliot-Curie, w którym po francusku napisano o tym kim jest Przemysław Czarnek i o tym, że dostał medal imienia jego babci. Niestety zrezygnowałem z takiego zaszczytu, bo uważam, że kto inny lepiej nadawałby się do tej roli. Czy gdybym jednak wręczył ten list to ja bym został pozwany? Tego nie wiem i się, na szczęście, nie dowiem.
    Dzisiaj pisałem o wolności. Ona zwycięży. Zawsze.
    PS
    Słyszałem ciekawy argument, że w tej sprawie trzeba być za Czarnkiem, bo ten mając prawie 90 tysięcy głosów ma większe poparcie społeczne niż Kitliński, który tych głosów zdobył nieco ponad 2300. Czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Gdyby pozwano kogoś kto nie kandydował to by było dziewięćdziesiąt tysięcy do zera. Miazga, co nie? 

    Doceń wolność

    Dzisiaj, kilka minut po siódmej, przede mną cały dzień pracy. Wstaję z niskim cukrem, co zdarza mi się coraz częściej o poranku. Piję kawę, wychodzę i zjeżdżam windą na parter i wychodzę na miasteczko. W weekendy tętniące szalonym i głośnym życiem nocnym, dzisiejszego poranka widziało tłumy idące spokojnie na zajęcia. Bylem elementem tego tłumu, częścią społeczeństwa, która korzysta z przywileju. Przywilejem jest podjęcie się edukacji wyższej, bycie elementem społeczności akademickiej, która nie do końca skrywa się za murami uniwersytetu, a rozsiewa idee i swój wpływ na rzeczywistość po całej okolicy. Studenci są potrzebni do tworzenia świadomości w społeczeństwie. Osoby wykształcone, tzw. elity, częściej dbają o wolność jednostki. To działania studentów, lub po prostu młodych ludzi sprawiają, że żyjemy w coraz bardziej rozwijającej się społeczności. Rozwój społeczny nie dotyczy tylko nauki, techniki i gospodarki. Dotyczy on także zmiany nastawienia na otaczające nas sprawy, o których możemy dyskutować. Dzięki coraz większej wiedzy i głośności, która dotyka zwłaszcza ludzi zaznajomionych z technologią i społecznością globalną, różne problemy, z którymi borykają się różne grupy ludzi, są nagłaśniane i często poddawane dyskusji, po to by przełamać tabu.
    Niemniej jednak coś w tej wolności jest takiego, że człowiek o nią zaczyna się lekko martwić. Niestety, znowu o polityce będzie tu mowa.
    Na sam początek słowa Janusza Korwin-Mikke o ustawie anty-LGBT. Ma to być pierwsza ustawa zgłoszona przez Konfederację. Partia, która zwolennikom wmawia, że jest wolnościowa, a na piedestał wystawia gospodarkę tworzy, tu trzeba przyznać to bez zastanowienia, faszystowską propozycję by przetestować obóz rządzący. Będzie to straszna decyzja, bo rzeczywiście może to być prowokacja, która zabierze PiSowi fanatyków sprzeciwiających się "propagowaniu LGBT". Na pewno znajdą się w PiS ludzie, którzy to poprą, a co za tym idzie natrafimy na międzynarodowy skandal, bo państwo w środku Europy nagle stanie się po prostu skrajnie prawicowe (a jakakolwiek skrajność jest zła). Nie będzie to już ostoja wolności.
    Dlaczego mówię, że ludzie PiS to poprą? Europosłowie PiS nie są przeciwni karze śmierci za homoseksualizm w Ugandzie. Jak jeden mąż zagłosowali odrzucając rezolucję. Dramat. Chrześcijańska miłość. Padają słowa, że są przeciwni karze śmierci. Czy to jednak znaczy, że gdy dotyczy ona homoseksualistów to nagle jest ok? Na to wygląda.
    Warto przypomnieć sobie senat. Na samym początku, po ogłoszeniu wyników nastała wielka euforia z przejęcia go przez opozycję. Niemniej jednak to zwycięstwo było marginalne. Nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że Polskie Stronnictwo Ludowe to opozycja prodemokratyczna. To są ludzie światopoglądowo podobni do PiS. Czuję, że niedługo nastąpi coś czego ja mogę się spodziewać. Ktoś odpłynie z PSL do PiS. Już tak raz było z Możdżanowską, która kiedyś mówiła, że PiS kłamie, a teraz ma ciepłą posadkę w Brukseli, albo z senatorem Zającem z Chełma. Moim zdaniem PSL jest partią niegodną krzty zaufania. Tak samo jak PiS zresztą.
    W wyborach prawie ok. 60% poparcia zdobyły trzy partie, które są strasznie konserwatywne. Moja tzw. mroczna trójca - Konfederacja, PiS i PSL. Ci pierwsi są najdrastyczniejsi. Oni wolność niosą na sztandarach, ale tak naprawdę to jest partia popierająca drastyczne łamanie praw człowieka.
    Wczoraj na PubQuizie zajęliśmy drugie miejsce. O nie!
    O wolność na razie się nie boję. W razie czego ulica powie co myśli na temat tego co dzieje się w naszym państwie. Dopóki jesteśmy w Unii Europejskiej to jestem pewien, że możemy czuć się bezpiecznie. Moja wolność nie jest ograniczona na ten moment, mimo to będę patrzył na bieżąco jaka sytuacja panuje w naszym państwie. Za cztery lata może coś się zmienić. Mam nadzieję, że się zmieni. Demografia gra na niekorzyść rządzącym. Wierzę, że młodsi ludzie, którzy będą debiutować w przyszłych wyborach, głosując postawią krzyżyk nad wspólną, dobrą i otwartą przyszłością, bo demokracja jest piękna. Nieważne kto wygrywa. Mój głos pozwala mi otwarcie komentować życie polityczne. Hipokryzją jest niezagłosowanie bez konkretnego usprawiedliwienia i narzekanie jak to jest źle. Kto nie zabrał głosu dwa tygodnie temu stracił go na cztery lata.

    sobota, 26 października 2019

    Co mi siedzi w głowie

    Momentami samotność doskwiera za mocno. Czasami człowiekowi chce się po prostu odizolować, ale bywają takie momenty, że zostajemy sami wbrew naszej woli. Chciałoby się spędzić wieczór w towarzystwie żywej duszy, ale nie zawsze to się udaje.
    Dni takie jak dzisiejsza sobota to rzadkość, ale jednak jeśli coś jest rzadkie, to nie znaczy, że nie występuje w ogóle. Zostawienie mnie samego na zbyt długi okres z moimi własnymi myślami doprowadza mnie do procesu zwanego "zamyśleniem się", który ma negatywne i pozytywne aspekty. Przede wszystkim daje to wenę twórczą. Pozwala to także na kreatywność dla samych wizji w głowie. Rzucę nietypowym, a wręcz irracjonalnym przykładem. Otóż, zawsze jak mi smutno, to wymyślam na siłę jakiś zamysł, który mógłby poprawić mi humor. No i dzisiaj wyobraziłem sobie samego siebie. Większość ludzi umiejscowiłoby siebie myślami na jakiejś rajskiej wyspie na Hawajach, czy innych tropikach. Ja natomiast wyobrażam siebie w centrum nocnej, wielomilionowej metropolii. Otaczają mnie wieżowce, światła, billboardy; wieje na mnie ciepły wiatr, czuję gwar i tłok, ale mi to nie przeszkadza. Nie lubię spokoju, kocham bijące tempo miejskiego stylu życia. Jestem pełen energii i optymizmu. Jestem miastem, jestem poetą, jestem działaczem, jestem hipsterem, jestem nowoczesnością. Jestem wszystkim. Ale najważniejsze jest to, że jestem sobą. 
    Słucham muzyki ruchowo. Wtedy do głowy przychodzą mi wyobrażenia i skryte głęboko w mojej duszy marzenia. Wtedy wczuwam się w rytm, staję się nim. Czuję się wolny od otaczającego świata. Zamykam się w innym. Czasami przechadzam się po molo nad mglistym jeziorem o poranku. Kiedy indziej patrzę w gwiazdy na podwórku wiejskiego domu. Jest to przyjemna, mentalna podróż. Jestem nigdzie, a wszędzie. Lotność oczyszcza się z apatii i pozwala dalej żyć.
    Jestem kosmopolitą. Uświadomiłem to sobie na początku tego roku. Czuję się obywatelem świata i chciałbym kiedyś zadomowić się gdzieś indziej niż w moim państwie. Chciałbym pływać w, jak to śpiewała Jessica Mauboy w piosence "Sea of Flags", tytułowym morzu flag. Wierzę, że świat to globalna wioska, a rozwój telekomunikacji przyczynił się lepszej jakości naszych żyć. Internet to taka rzecz, która powinna być jednym z podstawowych praw człowieka. Współczesne media społecznościowe są jak Forum Romanum.
    Oglądałem dzisiaj kilka(naście) odcinków BoJacka Horsemana. Przypominam sobie wątek, bo niedługo nadchodzi sezon szósty. Szkoda, że będzie to ostatni, ponieważ uważam to za genialny serial, który jest jednocześnie humorystyczny i egzystencjalny, a w jego epizodach pojawiają się momenty z moich najskrytszych pragnień znajdujących się za kulisami sławy. Mentalnie identyfikuję się z Diane - mamy podobne poglądy, a do tego prowadzi bloga (chociaż ona robi to za pieniądze, a ja dla zwykłej satysfakcji). Niemniej jednak jeśli chodzi o kwestie wizualne, to chciałbym posiadać urodę jak Judah, może tylko z krótszą brodą. Wystarczy zapuścić włosy (i tę nieszczęsną brodę). Planuję oglądać dalej, ale chwilowo zrobiłem sobie przerwę, bo jednak musiałem wylać tu moje chaotyczne myśli.
    Ten blog często spotykał się ze zmianami, wiele postów zostało usuniętych, bo zmieniłem się ja i moje poglądy. Niemniej jednak potrzebuję tego wirtualnego świata. Potrzeba mi publikacji swoich myśli, wspomnień, pomysłów, zainteresowań, planów, potrzeb i tego czego dusza zapragnie. Ten blog to część mojego życia. Głupota? Możliwe. Każdy ma w swoim życiorysie jakąś głupotę.
    Życie bywa nieznośne. Czasami wystarczy przetrwać trudności, by w końcu padło na nas światło nadziei na lepszą przyszłość. Wystarczy kochać siebie. Wtedy wszystko zacznie być łatwiejsze. Od czegoś trzeba zacząć.
    A wiecie z czego mogę być najbardziej dumnym w moim życiu?
    Z bycia sobą.

    piątek, 25 października 2019

    Tęczowy piątek

     A na studia poszedłem tak.
    Bo nie wstydzę się być sobą.
    Blaise Pascal powiedział, że "ludzie nigdy z takim przekonaniem i z taką radością nie angażują się w czynienie zła jak wówczas, gdy czynią to z pobudek religijnych".
    To jest prawda. Czytam wiele tweetów i mimo że wsparcie jest ogromne, to jednak czuję tę niechęć od niektórych ludzi. I to są właśnie ludzie, którzy mienią się religijnymi. Czy o to chodzi w religii by szerzyć nienawiść i niechęć? Ja osobiście dogaduję się z różnymi ludźmi z prawej strony politycznej. Po to jest wolność słowa i dyskusja. Nie żyjemy w bańce informacyjnej.
    W międzyczasie Rzecznik Praw Dziecka mówi o wolności od ideologii. Przykre i bolesne. Młodzież LGBT ma sporo problemów ze swoją seksualnością. Raz w roku można pokazać solidarność z ludźmi w mniejszości. Można im pokazać, że to nie jest wstyd być gejem, lesbijką, biseksualistą czy osobą transseksualną.
    Cieszę się jednak, że młodzież interesuje się takimi akcjami i aktywnie w nich uczestniczy. Świadczy to o tym, że rośnie nam nowe, świadome pokolenie; bardziej otwarte na zmieniający się, nowoczesny świat. Serce rośnie. Za kilka lat będzie inaczej. O ile będzie co ratować.

    czwartek, 24 października 2019

    Dobry patent na skromne zarobki dla studenta

    Wiem, tytuł może być lekko clickbajtowy, więc jeśli ktoś szuka faktycznie poważnych zarobków to może lepiej niech nie czyta, chociaż zawsze jest to jakiś patent. Z bratem poszliśmy na PubQuiz, najpierw w niedzielę, a następnie dzisiaj. Odpowiednio w Paragrafie 14 i Kaziku. Wygraliśmy dwa razy i zarobiliśmy całkiem niezłe pieniądze. 70 złotych w niedzielę i 78 dzisiaj. Oczywiście dzieliliśmy się na spółkę. Sytuacja z dzisiaj była ciekawsza. Po pierwszej rundzie z 3 kategoriami po 5 pytań byliśmy ex aequo na drugim miejscu. Potem była runda druga, znowu 3 kategorie. W ostatniej zdobyliśmy zero punktów i brat zaczął się denerwować, że przez to przegramy. Niemniej jednak skoczyliśmy na drugie miejsce, ale z pięcioma punktami straty do liderów. Trzecią rundę rozwaliliśmy zdobywając 14/15 punktów i ostatecznie wygraliśmy jednym punktem. Euforia była. Niedługo będzie nasz to sposób na życie. Oczywiście żartuję, ale zawsze są to dodatkowe fundusze ;)
    Uczciliśmy to kebabem!

    środa, 23 października 2019

    Przepraszam, to lewaki.

    Bart Staszewski na swoim Facebooku opisał skandaliczne słowa pogardy, które padły przy wręczaniu medalu wojewodzie Przemysławowi Czarnkowi przez rektora mojego uniwersytetu UMCS! Te słowa, które zawarłem w moim tytule są skandaliczne, zwłaszcza, że zostały skierowane wobec kobiety, która odbierała nagrodę dla najlepszej studentki. Protestować może każdy i nie ma tu kogo za nic przepraszać. Przybliżanie się do partii rządzącej przez rektora jest straszne. Nie jest to dbanie o renomę uczelni, a zwykły skandal, który nie powinien mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa.
    Źródło zdjęcia jest na początku posta
    Mówiąc tak wobec tych dwóch pań, rektor obraża także i mnie, bo faktycznie mam lewicowe poglądy i się ich nie wstydzę. Kocham mój kraj i chcę by bronił praw człowieka.
    Czy Maria Curie-Skłodowska byłaby dumna z tego kto otrzymał odznaczenie? Według niedawno wybranego posła kobiety zostały stworzone do rodzenia dzieci, a nie do tego by czynić rewolucje w nauce. 
    Straszne jest to co się dzieje z moim kochanym krajem.

    wtorek, 22 października 2019

    Na temat konfliktu, podziału i o uprzedzeniu - "Out in the Dark" Michaela Mayera

    Nic mnie nie poruszyło tak jak obejrzany wczoraj przeze mnie film - "Out in the Dark". Poniżej znajdziecie dużo spojlerów, zatem zanim przeczytacie, warto byście obejrzeli całość tego filmu na YouTube na kanale QTTV
    Źródło zdjęcia
    Film izraelskiej produkcji przedstawia miłość ponad podziałami. Traktuje o uczuciu jakie zachodzi między Royem, prawnikiem z Izraela, a Nimerem - palestyńskim studentem. Obaj poznają się w barze dla gejów w Tel Awiwie. Od samego początku widać było, że uczucie między nimi doskonale się rozwija.
    Nimer jest półsierotą. Mieszka w domu ze starszym bratem, młodszą siostrą i matką.
    Miał także w Izraelu przyjaciela - Mustafę, którego poznał wcześniej w tym samym barze. Mustafa był postacią radosną, wesołą, miał na sobie makijaż i zawsze przyjaźnie nastawiał się do ludzi.
    Nimer wiedział o tym, że jego orientacja seksualna nie wzbudzi przychylności wśród społeczeństwa, w którym żyje. Był w patowej sytuacji, bo społeczeństwo izraelskie nie akceptowało, z drugiej strony, jego tożsamości etnicznej. Co gorsza, jego brat przechowywał broń swoim militarnym przyjaciołom.
    Nimer miał przepustkę do Izraela, która pozwalała mu na naukę w Tel Awiwie. Jego decyzja spotkała się z ostracyzmem społecznym, ponieważ Izrael był dla jego narodu największym wrogiem.
    Dramatyczna sytuacja nastąpiła, gdy Mustafę porwano z powrotem do Palestyny, gdzie na oczach Nimera został zastrzelony, a wcześniej brutalnie pobity, przez jego brata i kolegów. Chciał ich powstrzymać, ale to mu się nie udało. Wiedział doskonale, że nikt nie może dowiedzieć się o tym, że jest gejem i po izraelskiej stronie ma kochającego chłopaka.
    Palestyńczyk spędzał u niego wcześniej kilka nocy, spali razem, a nawet otrzymał zegarek z napisem "miłość zna swoją drogę" po arabsku. Przedmiot ten stał się później elementem okrutnej scysji jaka nastąpiła niedługo potem. Ostatecznie brat Nimera - Nabil dowiedział się o jego związku z Royem. W domu wybuchła awantura, jego matka wyrzuciła go z domu, a Nabil miał z nim zrobić to samo co z Mustafą. Ostatecznie wypuścił go potajemnie na izraelską stronę, a jego śmierć sfingował.
    Nimer uciekł do Roya, niemniej jednak nie mógł się ukrywać wiecznie przed policją. Roy poświęcił dla niego swoją karierę prawniczą i namówił jedną z osób, by ta przeszmuglowała go nielegalnie do Francji, gdzie mieli wspólnie żyć. Niestety, żeby ocalić Nimera, Roy musiał zmylić policję, która ścigała Palestyńczyka. Finalnie, udało się, aczkolwiek prawnik został aresztowany, a jego kariera została przerwana natychmiastowo i nie mogła zostać ocalona nawet przez jego wpływowego ojca. Nie wiemy jak sytuacja potoczyła się dalej. Kompletnie nie wiadomo, czy Roy i Nimer spotkają się na miejscu. To jest jednocześnie zaleta i wada tego filmu, bo jednocześnie zmusza nas do refleksji, lecz pozostawia nas z lekkim niedosytem. Jestem tak ciekawy dalszych losów dwójki bohaterów. Ich historia tak bardzo mnie poruszyła, że do teraz myślę o tym jak to wszystko wyglądało.
    Moja refleksja: w dzisiejszych czasach ludzie boją się być sobą, często mają lęki przed odrzuceniem. Duża część ludzi zamiast darzyć się minimalną troską woli nienawidzić kogoś za coś co nie mieści się w ich światopogląd (np. orientacja seksualna, pochodzenie etniczne i wiele wiele innych). Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Wierzę, że ludzie są z natury dobrzy.

    niedziela, 20 października 2019

    Zwierzęta w Parku Akademickim

    Słoneczna i ciepła niedziela. Wcale nie czuć jesieni. Po 12 wyszedłem z akademika zobaczyć jak żyje świat pobliskiej przyrody. 
    Na wykopie znów pojawiło się mirkowyzwanie. Nie mogłem nie wziąć udziału po marcowej akcji ze sprzątaniem Wieprza. Miałem do wyboru pójść do parku/lasu i fotografować zwierzęta, nauczyć się 20 idiomów angielskich, albo uszyć własnoręcznie dwie poduszki w jesiennym klimacie. Krawiec ze mnie żaden, a nauka 20 idiomów nie była żadnym wyzwaniem. Natomiast zwierzęta... No nie było łatwo je sfotografować. Zanim udało mi się uwiecznić bogatkę nie wyszło mi kilka zdjęć. Cały czas była w ruchu i do tego ponad pięć metrów nad ziemią. W końcu szczęście mi dopisało i ptak wyszedł prześlicznie. Biedronka została znaleziona przeze mnie zupełnym przypadkiem. W trakcie sesji obok niej przeleciał owad z wyglądu przypominający szerszenia, albo innego niebezpiecznego osobnika. Na początku chciałem go ująć z daleka, ale nie wychodziły mi zdjęcia, więc z odrobinką stresu (w końcu mógł mnie użądlić!) podszedłem bliżej niego i udało się.
    Po przejściu przez ulicę spotkałem kilka kruków, albo wron (nie jestem ornitologiem, przepraszam). Oczywiście oba/obie odleciały zaraz po tym jak wylądowały w moim aparacie.
    A na sam koniec. To chyba pszczoła. Zdjęcie wyszło mi za trzecim lub czwartym razem.
    Łącznie w parku spędziłem około godzinę poszukując więcej fauny, ale było coraz trudniej. Prawie mi się udało złapać ptaka w locie, ale aparat nie zdążył mi się włączyć.
    Dzień jest na tyle ciepły, że myślę, że warto go jeszcze jakoś spożytkować.