Wczorajszego popołudnia nocowaliśmy na wielgachnej sali gimnastycznej z trybunami. Warunki deczko polowe, ale za to kozackie i niezapomniane. Podjarałem się jak dziecko kiedy wyszedłem na dwór i po dwudziestej drugiej jeszcze było jasno. Dalej na północ niż Tallin jeszcze nie byłem. Dzisiaj o ósmej wyjechaliśmy z Tallinna do urokliwej wsi Nõva, położonej dziewięćdziesiąt kilometrów na zachód. Tutaj spędzimy najbliższe czternaście dni, również nad Bałtykiem. W kabinach, na takim jakbym obozowisku. Mamy obok sklep i kawiarnię, a na plażę idzie się kilkanaście minut.
Urocze te przystanki autobusowe. Publiczne toalety przy plaży też są podobnie zbudowane. Do tego czyste i estetyczne. Drewno tu króluje. Bałtyk.
A na sam koniec plażowy Hubert i kolaż dodatkowych zdjęć z Tallinna zrobionych wczoraj.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz