czwartek, 23 lipca 2026

Koci tunel czasoprzestrzenny

Dzisiaj to słodkie diabelstwo mnie przestraszyło tak mocno, że aż prawie się popłakałem. Wstałem po tym jak mój brat wyruszył w swoją dwudniową podróż do Piwnicznej-Zdroju (będzie zdobywał Radziejową) i chciałem nakarmić kota, bo zostałem sam w domu do soboty. Nałożyłem jedzenie i nic. Dolores nie przybiega. Normalka. Nie jest jak inne koty. Kiedy zechce to przyjdzie. Bardziej się zmartwiłem tym, że nastała nagle czternasta, a żarcie dalej było nienaruszone. Zacząłem przeszukiwać jej najpopularniejsze kryjówki. Szafę, pod łóżkiem, pudełka, szuflady. Nic. Wyparowała. Biorę do ręki jej ulubioną zabawkę, która wydaje dźwięki. Zero skutku. Nawet otwarcie okna, żeby mogła wyjść na parapet tak jak lubi nie pomogło. Przeczesywałem całe mieszkanie przez około godzinę i za Chiny nie mogłem jej znaleźć. Pomyślałem, że mogła uciec bratu niepostrzeżenie, kiedy wychodził. Sprawdzałem na dworze. Okiennice przy piwnicach, samochody, krzaczki. Kot przepadł. Zniknął jak kamfora. Wracam do domu, wznawiam poszukiwania zaginionej. Po jakimś czasie pojawia się w moim pokoju. Dosłownie znikąd. Miałknęła, poszła do kuchni, zjadła i zaczęła się łasić. Jak gdyby nigdy nic. Czy ona się zaprzyjaźniła z Rickiem Sanchezem kiedy mnie nie było i wyruszyła z nim na przygodę? Nie wiem. Koty są niemożliwe. 

Brak komentarzy: