Uzbieraliśmy trochę śmieci. Głównie butelki i plastikowe popierdółki, ale znalazł się też ciekawy artefakt w postaci zepsutej wędki.
Teraz siedzę sobie w kawiarni obok obozowiska i sklepu. Za nieco ponad dwadzieścia minut będzie kolacja. Sączę dziś już drugą (pierwszą piłem przed wyjazdem) kawę. Chciałbym, żeby w Polsce kosztowała tyle samo. 2,50 € za taką przyjemność to jak za darmo.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz