sobota, 25 lipca 2026

Już jutro Estonia

Przybiłem piątkę z Dolores stopą

W mojej głowie pojawia się czasami myśl, że być może tęsknię za Łęczną, ale od razu znajduję racjonalne wytłumaczenie tejże nostalgii. Nie tęsknię za samym miastem, a za młodością i wieloletnią rutyną, która zniknęła bez zapowiedzi. Tęskno mi również za domem, za jego mieszkańcami i moimi rzeczami. Za moją australijską monetą pensową z kangurem, której już od sześćdziesięciu lat tam nie biją. Za szufladą, w której są plakietki, naszywki, bilety, identyfikatory i inne bzdety. Za legowiskiem dla kota, oprawionym w ramkę certyfikatem wolontariusza, pudłem z pluszowymi pandami, wanną, ale przede wszystkim za tatą. Jego jest mi brak najbardziej. Do przedmiotów zawsze mogę wrócić, ale do niego już nie. Zresztą, być może kiedyś doczekam się dnia, w którym będę mógł dokonać fuzji i sprowadzić dobytek zarówno krakowski, jak i łęczyński w jedno miejsce, do nowego domu. Dziś spontanicznie odwiedziłem jego grób w trakcie spaceru.

Ilekroć wracam do domu, zawsze zauważam szczególiki, które wzbudzają we mnie nostalgię. Tym razem padło na drzwi lodówki oraz stojącej obok zamrażarki, wypełnione głównie magnesami, ale też zdjęciami, naklejkami i widokówkami z całej Polski i Europy oraz z Tunezji. Jest to przyjemny dla oka chaos. Obok Katowic są Skopje, przy Augustowie Ateny i Szwajcaria, a nad Białowieżą, Płotami, Dreznem i Alba Iulią, Królewiec, Goniądz i Belgia. Taka domowa duma i niemal rytualne kolekcjonowanie dowodów na wizytacje w różnych zakątkach świata. Wiedziałem, że coś będę musiał z tej Estonii (do której wyjeżdżam już jutro wieczorem) przywieźć i na nie przyczepić, bo każda podróż, któregokolwiek z domowników, w pewnym sensie musi tam trafić. Znajdą się też drobne wyjątki jak pocztówka z  Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch, którą kiedyś dostałem, ale są to takie unikaty, że szkoda byłoby chować je po szufladach.

Brak komentarzy: